Nowa tożsamość Lakers: mniej LeBrona, więcej zespołu – i wielkie wyniki

Dodano: 2 kwietnia 2026 22:37
Lakers złapali rytm mistrzów. Czy to ich moment na wielki playoffowy marsz?
Redakcja, NBA
Grok

Los Angeles Lakers weszli w decydującą fazę sezonu w imponującym stylu. Po wyjazdowym zwycięstwie nad Houston Rockets 16 marca trener JJ Redick nie pozostawiał wątpliwości: jego drużyna musi funkcjonować już w trybie play-off. Kilka dni później Lakers ponownie ograli Rockets, a seria zwycięstw urosła do dziewięciu spotkań.

W tym czasie pokonali również takie zespoły jak New York Knicks, Minnesota Timberwolves, Denver Nuggets, Miami Heat czy Orlando Magic. Jeszcze niedawno dyskusja wokół Lakers była pełna wątpliwości – dziś coraz częściej mówi się o nich jako o realnym kandydacie do głębokiego marszu w play-offach. Zespół przesunął się z szóstego na trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej.

Kluczem do stabilizacji okazało się zdrowie oraz trafne decyzje kadrowe. Redick ustabilizował pierwszą piątkę, w której na obwodzie grają Luka Dončić, Austin Reaves i Marcus Smart, a pod koszem operują LeBron James oraz Deandre Ayton. Z ławki wsparcie dają m.in. Luke Kennard, Rui Hachimura czy Jaxon Hayes.

Bilans 50–26 i znakomita forma (16 zwycięstw w 18 ostatnich meczach) robią wrażenie. Lakers mogą pochwalić się trzecią ofensywą ligi w tym okresie i jedną z najlepszych różnic punktowych. To już nie chwilowy zryw, lecz wyraźny sygnał, że drużyna zaczęła działać jak dobrze naoliwiona maszyna.

Największym motorem napędowym jest Dončić, który przeżywa być może najlepszy okres od momentu transferu do Los Angeles. Jego liczby – niemal 34 punkty na mecz, do tego zbiórki i asysty – robią ogromne wrażenie, a jeszcze większe znaczenie ma jego wpływ na ofensywę zespołu. Gdy jest na parkiecie, Lakers punktują z zabójczą skutecznością.

– Gra teraz jak absolutna czołówka ligi – przyznał Redick po jednym z popisowych występów Słoweńca.

Równie istotna jest współpraca tria Dončić–Reaves–James. Gdy cała trójka przebywa na parkiecie, Lakers nie tylko wygrywają, ale wyraźnie dominują rywali. Co ciekawe, rola Jamesa uległa zmianie – oddaje mniej rzutów, rzadziej ma piłkę w rękach, ale nadal potrafi przesądzać o losach spotkań.

– Najważniejsze jest dobro drużyny – podkreśla James. – Jeśli moje poświęcenie pomaga innym, to pomaga całemu zespołowi.

Dla 41-letniej legendy to nowy etap kariery. Nie jest już jedyną opcją w ataku, ale wciąż pozostaje kluczowym elementem układanki – zarówno na parkiecie, jak i poza nim.

Na uwagę zasługuje także wkład zawodników drugiego planu. Hachimura gwarantuje spacing i solidność, Kennard imponuje skutecznością zza łuku, a Hayes wnosi fizyczność i ochronę obręczy. To właśnie głębia składu sprawia, że Lakers stali się tak trudni do zatrzymania.

Przed zespołem jednak prawdziwy test – starcie z liderem Zachodu, Oklahoma City Thunder. To spotkanie może pokazać, ile naprawdę wart jest obecny rozpęd Lakers.

Bo najważniejsze pytanie dopiero nadejdzie: czy ta forma przełoży się na sukces w siedmiomeczowych seriach play-off? Rywale tacy jak Denver, Minnesota czy Oklahoma City nie wybaczają błędów.

Jedno jest pewne – Lakers wrócili do rozmów o najwyższe cele. I tym razem nie jest to tylko medialny szum.

Więcej informacji: Luka Dončić
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp