Spektakularny finisz dał zwycięstwo 85:83
Reprezentacja Polski koszykarzy znów pokazała charakter. Choć przez większość spotkania to Holendrzy dominowali, Biało-Czerwoni odwrócili losy meczu efektowną, potężną czwartą kwartą i wywalczyli wyjazdowe zwycięstwo 85:83. Triumf w Hadze długo wydawał się poza zasięgiem, ale znakomita końcówka pozwoliła drużynie Igora Milicicia wrócić do gry, a w ostatnich minutach przejąć pełną kontrolę nad wydarzeniami.
Holendrzy lepiej otwierają spotkanie
Mecz rozpoczął się pod dyktando gospodarzy. Po dynamicznych akcjach Keye van der Vuursta i skutecznej dobitce Holandia prowadziła już siedmioma punktami. Zespół Johannesa Roijakkersa prezentował płynny, agresywny atak, a polska defensywa potrzebowała czasu, by złapać właściwy rytm.
Mateusz Ponitka próbował poderwać kolegów do walki, lecz świetnie dysponowany Yannick Franke regularnie odpowiadał celnymi rzutami. Wejście Szymona Zapały i pewne rzuty wolne Przemysława Żołnierewicza pozwoliły jednak zmniejszyć straty do 22:28 po pierwszej kwarcie.
Coraz większa przewaga gospodarzy
Druga część meczu zaczęła się od kolejnych trójek Holendrów – trafiali zarówno van der Vuurst, jak i Worthy de Jong, dzięki czemu przewaga sięgnęła 12 punktów. Polacy mieli trudności ze zdobywaniem punktów w ataku pozycyjnym, lecz Olejniczak i Ponitka starali się utrzymywać drużynę w grze.
Mimo ich wysiłków gospodarze odskoczyli jeszcze bardziej, a kolejna trójka Franke domknęła pierwszą połowę wynikiem 53:37 na korzyść Holandii.
Powolne odrabianie strat po przerwie
Po zmianie stron Polacy zaczęli grać odważniej. Rzuty z dystansu Ponitki i Jerricka Hardinga dały sygnał do pościgu, a po punktach z linii rzutów wolnych autorstwa Michała Sokołowskiego przewaga Holandii stopniała do dziesięciu oczek.
Na tym etapie gospodarze jednak ponownie ustabilizowali grę, a Franke kontynuował swój show. Po trzech kwartach na tablicy widniało 70:58 dla Holandii.
Czwarta kwarta, która przejdzie do historii
Biało-Czerwoni nie zamierzali składać broni. W decydującej części meczu pokazali determinację, jakiej brakowało wcześniej. Najpierw Żołnierewicz wykończył akcję 2+1, chwilę później Ponitka przeprowadził efektowną kontrę, zmniejszając stratę do siedmiu punktów.
Dominik Olejniczak dołożył kluczowe punkty spod kosza, a Polacy zbliżyli się na zaledwie cztery oczka. Końcówka była dramatyczna – różnica malała z akcji na akcję, aż w końcu po kolejnej akcji 2+1 Michała Sokołowskiego podopieczni Igora Milicicia wyszli na prowadzenie. Skrzydłowy reprezentacji dołożył następnie pewne rzuty wolne, które okazały się decydujące.
Ostatnie sekundy były pełne nerwów, lecz Polacy utrzymali prowadzenie i dopięli jednego z najbardziej spektakularnych comebacków ostatnich lat, wygrywając 85:83.
Holandia – Polska 83:85 (28:22, 25:15, 17:21, 13:27)