Pokonaliśmy Słowenię z Donciciem w składzie
Polscy koszykarze w efektownym stylu rozpoczęli zmagania na EuroBaskecie 2025. W katowickim „Spodku” biało-czerwoni pokonali naszpikowaną gwiazdami Słowenię 105:95, a znakomity występ zanotował Jordan Loyd, zdobywca aż 32 punktów. Choć Luka Dončić robił, co mógł, nie zdołał powstrzymać rozpędzonej drużyny Igora Milicicia. Kluczowa okazała się trzecia kwarta, która pozwoliła Polakom zbudować bezpieczną przewagę.
Z mocnym rywalem na start
Już na inaugurację EuroBasketu przyszło nam zmierzyć się z wymagającym rywalem. Słowenia z Luką Dončiciem na czele była naturalnym faworytem spotkania, jednak Polacy od pierwszych minut pokazali, że nie zamierzają się cofnąć ani na krok. Zdeterminowani, dobrze zorganizowani i skuteczni — tak prezentowali się biało-czerwoni w pierwszej połowie.
W otwierającej kwarcie świetnie funkcjonowały rzuty z dystansu. Dwukrotnie za trzy trafiali Mateusz Ponitka i Jordan Loyd, co pozwoliło naszej drużynie wyjść na prowadzenie 29:25.
Dončić naciska, ale to Polska schodzi z prowadzeniem
W drugiej części meczu Słoweńcy zaczęli stopniowo przejmować inicjatywę, głównie dzięki akcjom Dončicia, Hrovata i Prepeliča. Po rzucie za trzy gwiazdy Dallas Mavericks Słowenia wyszła nawet na prowadzenie 46:45. Jednak ostatnie słowo w tej części należało do Kamila Łączyńskiego, którego celny rzut zapewnił Polakom minimalną przewagę na przerwę (47:46).
Trzecia kwarta – pokaz siły Polaków
Po przerwie Polacy weszli na parkiet z nową energią. Szybkie trójki Sokołowskiego i Pluty otworzyły festiwal ofensywy, jakiego nie spodziewał się nikt – chyba poza trenerem Miliciciem. Skuteczni byli Balcerowski, Żołnierewicz i ponownie Pluta. Gra ofensywna była imponująco płynna, a defensywa skutecznie utrudniała życie rywalom. Po 30 minutach Polska prowadziła 80:69.
Dončić nie odpuszcza, ale Polska dowozi zwycięstwo
Choć w czwartej kwarcie Słoweńcy rzucili się do odrabiania strat, błyskawicznie ostudzili ich zapędy Ponitka i Loyd. Kapitan reprezentacji trafił ważną trójkę, a jego spokój i doświadczenie były bezcenne w końcówce spotkania. Obok niego brylowali również Pluta oraz, ponownie, Loyd — który zakończył mecz z imponującym dorobkiem 32 punktów.
Cały zespół zasłużył jednak na słowa uznania. Zwycięstwo 105:95 z tak renomowanym przeciwnikiem to nie tylko świetne otwarcie turnieju, ale i wyraźny sygnał, że Polska może powalczyć z każdym.
Co dalej?
Po triumfie nad Słowenią, w kolejnym meczu grupowym Polacy zmierzą się z reprezentacją Izraela. Jeśli utrzymają formę z meczu otwarcia, możemy być świadkami kolejnego koszykarskiego widowiska z udziałem biało-czerwonych.