Zwycięska inauguracja. Nie obyło się bez nerwów
Polacy udanie rozpoczęli eliminacje do mistrzostw Europy. W Toruniu pokonali reprezentację Niemiec, chociaż pod koniec rywale znaleźli się niebezpiecznie blisko sukcesu.Ostatecznie jednak ręce w geście triumfu wznieśli biało-czerwoni.
Gospodarze zastosowali przewidywalną taktykę. Ciężar odpowiedzialności przejęli głównie obwodowi. Oni właśnie otrzymywali większość podań. Skuteczność rysowała się na różnym poziomie. Zespół notował lepsze momenty, gdy zza łuku trafiał seryjnie m in. Adam Waczyński, ale też przychodziły chwile kryzysu. Takowa miała miejsce po zmianie stron. Wówczas mimo wypracowanych pozycji pudłował Przemysław Zamojski.Niestety ewidentnie brakowało wsparcia jego imiennika, Przemysława Karnowskiego. Potężny center co prawda walczył w polu trzech sekund, jednak z celnością, a zwłaszcza szybkością było na bakier. Młody środkowy będzie musiał wykonać jeszcze mnóstwo pracy zanim stanie się klasowym graczem. W kontekście dalszej części kwalifikacji ważne, żeby jego postawa uległa poprawie. Przy chybionych próbach za trzy element zbiórki jest niezwykle istotny. Sporo urozmaicenia wniósł Mateusz Ponitka. Zawodnik Telenetu Ostenda bez zbędnego respektu popisywał się kolejnymi penetracjami, wprawiając w kompleksy defensywę przyjezdnych. Takim zagraniem notabene przesądził o losach konfrontacji.
Potknięcia na połowie przeciwnika Polska nadrabiała po własnej stronie parkietu. Defensywa funkcjonowała całkiem poprawnie. Dzięki temu udało się powstrzymać zachodnich sąsiadów choćby w ostatniej akcji starcia. Gdyby umieścili piłkę w koszu, wówczas zdobyliby pełną pulę.
Polska - Niemcy 68:67 (22:20, 14:11, 20:19, 12:17)Polska: Waczyński 19, Ponitka 16, Cel 10, Karnowski 8, Skibniewski 7, Zamojski 5, Kulig 3,Niemcy: Schroder 16, Schaffartzik 16, Harris 9, Benzing 8, Kleber 6, Zirbes 6, Vargas 2, Tadda 2, Theis 2