Paweł Zmarlak: Pierwszy sezon będzie trudnym testem
Dodano: 29 lipca 2014 21:48
Autor: Adam Popek, Informacja prasowa
Zdjęcie: MediaWiki
Dla Pawła Zmarlaka nadchodzący sezon będzie już szóstym w barwach MKS-u i tak jak dla klubu - debiutanckim w ekstraklasie. Kapitan dąbrowskiej ekipy chce dawać z siebie wszystko nie tylko na parkiecie, ale także dbać o dobrą atmosferę w zespole. - Wierzę, że nie będzie większych zgrzytów. Czasu na żarty i uśmiech też nie zabraknie - zapewnia 31-letni skrzydłowy. To już pewne - MKS Dąbrowa Górnicza w najbliższym sezonie zagra w Tauron Basket Lidze! Jak czuje się kapitan drużyny ekstraklasowej?Bardzo dobrze, chociaż tak naprawdę dopiero w trakcie rozgrywek przekonamy się, co w praktyce przyniosą te zmiany. To świetna sprawa, że MKS został zaproszony do tak elitarnego grona. Pozostaje tylko ciężko pracować, żeby sprostać wymogom sportowo-organizacyjnym.Przed Tobą już szósty sezon w MKS-ie. Co takiego jest w Dąbrowie, że nie myślisz o zmianie sportowego otoczenia? Rozmowy z klubem prawie zawsze przebiegały szybko i sprawnie. MKS imponuje mi przede wszystkim poziomem organizacyjnym i sportowym, który regularnie prezentowaliśmy w 1 lidze. Pochodzę z okolic miasta, mieszkam w samej Dąbrowie, więc gra na miejscu jest mi na rękę pod każdym względem. Inne kluby wiele razy próbowały Cię nakłaniać do przeprowadzki? Były takie próby, nawet przed tym sezonem, ale jak widać nadal jestem w MKS-ie. Skupiam się więc już tylko na tym, żebyśmy jako drużyna spisywali się jak najlepiej i żebym indywidualnie jak najwięcej dawał zespołowi.Kilka razy byłeś o krok o wywalczenia z MKS-em awansu do ekstraklasy. Na parkiecie brakowało szczęścia. Teraz wszyscy będą patrzyli Wam na ręce i będziecie musieli udowodnić na boisku, że zasługujecie na miejsce w elicie.Brakowało czasem szczęścia, innym razem zimnej krwi, można by długo wymieniać. Ale za każdym razem równie trudno było przełknąć tę gorzką pigułkę. Zaproszenie do ekstraklasy to szansa, z której nie można było nie skorzystać, chcąc nadal się rozwijać. Pierwszy sezon będzie trudnym testem dla wszystkich. Dopiero w dłuższej perspektywie będzie można stwierdzić, czy wszystko poszło w dobrym kierunku. Ze względu na pełnienie funkcji kapitana, w Tauron Basket Lidze będzie na Tobie ciążyła podwójna odpowiedzialność. Jesteś na to gotowy?Dwa sezony temu zostałem kapitanem i na razie nie słyszałem, żeby miało się to zmienić, więc jakoś będę musiał sobie z tym poradzić. (uśmiech)Twoją rolą będzie też pomoc nowym polskim i zagranicznym zawodnikom we wkomponowaniu się do drużyny.Dotychczas nie było w zespole problemów z jakimkolwiek zawodnikiem. Miejmy nadzieję, że dalej tak będzie. Pomoc potrzebna jest nie tylko na parkiecie. Gracze zmieniający klub pytają także o sprawy dotyczące nowego otoczenia. Na pewno, choć nie są to przecież anonimowi zawodnicy. Zazwyczaj w klubie pojawiały się znajome twarze, choćby z meczów przeciwko nam, dzięki czemu nawiązywanie kontaktu przychodzi jeszcze łatwiej. Największej pomocy w odnalezieniu się w Dąbrowie będą potrzebować koszykarze zagraniczni. Dla Was współpraca z nimi też będzie nowością.Nie da się ukryć, ale jestem przekonany, że poradzimy sobie z tym nowym wyzwaniem. Mamy również nadzieję, że gracze zagraniczni jeszcze podniosą poziom naszej gry.Co powiedziałbyś zawodnikom zagranicznym o klubie i o mieście?Wypowiadałbym się w samych superlatywach. (uśmiech) Klub chce robić postępy i rywalizować z najlepszymi, a to dla zawodników korzystna sytuacja. Dąbrowa jako miasto ciągle się rozwija i jest coraz ładniejsza. Poleciłbyś koszykarzom zagranicznym jakieś konkretne miejsca w Dąbrowie?Odwiedzą Pogorię, kiedy będziemy ćwiczyć przed sezonem. (śmiech) A oprócz tego? Nie wiadomo, jakie to będą osoby i co będą preferować. Gdyby byli z nami Maciek Maj i Michał Wołoszyn to na pewno poleciłbym im wizytę na ul. Augustynika. (uśmiech) W tej sytuacji trzeba będzie poczekać. Zrobimy wszystko, żeby nowi gracze czuli się tu jak u siebie.Trener Wieczorek podkreśla, że jesteś jednym z zawodników, którzy dbają o dobrą atmosferę w zespole. Jaki masz na to sposób?Nie mam żadnej złotej recepty. Jeżeli dzieje się coś, co nie sprzyja dobrej atmosferze to trzeba reagować w odpowiedni sposób, na bieżąco. I to wszystko. Wierzę, że nie będzie większych zgrzytów, bo rzadko kiedy były. Oczywiście, znajdzie się też czas na żarty - wszystko w granicach przyzwoitości, żeby nie przeholować ani w jedną, ani w drugą stronę. (uśmiech)