Żadnych wymówek - rozmowa z Przemysławem Szymańskim
Dodano: 22 lipca 2014 23:27
Autor: Adam Popek, Informacja prasowa
Zdjęcie: MediaWiki
Był jednym z wyróżniających się zawodników 1 ligi i czołową postacią MKS-u Dąbrowa Górnicza. Teraz Przemysław Szymański ma być motorem napędowym drużyny w ekstraklasie. - Wierzę, iż potwierdzimy, że nowych ligowców nie wolno lekceważyć. Podczas turniejów grywaliśmy z najlepszymi, ale teraz nie będzie już żadnych wymówek, tylko walka na sto procent! - zapowiada 29-letni skrzydłowy dąbrowskiej ekipy. Po pierwszym sezonie w MKS-ie, zostajesz w klubie na kolejne rozgrywki. To oznacza, że dobrze czujesz się w Dąbrowie?Bardzo dobrze! Spędzałem wiele minut na parkiecie, udało mi się zapracować na zaufanie trenerów. Teraz przed nami kolejne wyzwanie, wyższa klasa rozgrywkowa. Trenerzy widzieli mnie w składzie, więc szybko doszliśmy do porozumienia.Zarówno statystyki, jak i opinie ekspertów potwierdzają, że byłeś nie tylko czołowym zawodnikiem MKS-u, ale także całej ligi. Jesteś gotowy na rolę jednego z liderów zespołu również w ekstraklasie?Zobaczymy, czy dam radę. (uśmiech) Mam nadzieję, że trenerzy nadal będą widzieli mnie w składzie i że w razie potrzeby sprostam tej roli. Będę się starał jak najlepiej wywiązywać się z moich obowiązków. W statystykach teoretycznie od kilku sezonów wygląda to dobrze, ale statystyki nie odzwierciedlają wszystkiego, choćby konkretnych ról w zespole.W takim klubie jak MKS, gdzie regularnie wprowadza się do drużyny młodych graczy, na doświadczonych zawodnikach spoczywa podwójna odpowiedzialność. Odnajdujesz się w roli „mentora” dla młodszych kolegów? Jak by nie patrzeć, mam na koncie już trochę czasu spędzonego na boisku i rozegranych meczów - podobnie jak kilku kolegów z zespołu; Paweł Zmarlak czy Piotrek Zieliński. Dawanie zawodnikom przykładu, jak powinno się pracować, to nasz obowiązek. Czasem trzeba użyć mocniejszych słów, ale to przecież po to, żeby i im, i nam grało się jak najlepiej. Taka nasza rola w drużynie to naturalna kolej rzeczy - dla każdego zawodnika w okolicach trzydziestki… (śmiech)Dużo mówiło się o tym, że 1 liga była bardzo mocna, a jednak w kontekście powiększenia Tauron Basket Ligi wiele osób zakłada, iż poziom ekstraklasy spadnie. Czy faktycznie musi to pójść w tym kierunku?Zobaczymy, jak wszystko się rozwinie, lecz uważam, że w pierwszej lidze było wielu zawodników, których stać na dobrą grę w ekstraklasie, więc nie sądzę, aby zmiany wpłynęły na poziom ligi w jakimś wielkim stopniu.Przed najbliższymi rozgrywkami mało kto poważnie traktuje beniaminków. Wierzysz to, że uda się zaskoczyć niedowiarków?Jasne, że wierzę! Jestem częścią drużyny, która potrafi grać, więc jeżeli w każdym spotkaniu zostawimy serce na boisku i będziemy gryźli parkiet, wszystko będzie do zrobienia.Gra w ekstraklasie będzie Twoim największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze? Zdecydowanie tak. Nie ukrywam, że nie mogę się doczekać października i bardzo chciałbym mieć już za sobą ten pierwszy mecz - spróbować swoich sił i zobaczyć, jak to wszystko wygląda „od środka”. Oczywiście na turniejach rywalizowaliśmy już z drużynami z ekstraklasy, ale przy takich okazjach lepsze zespoły nie zawsze traktują mecze poważnie, pojawiają się inne wymówki. A teraz nie będzie już żadnych wymówek, tylko gra na sto procent możliwości!Zanim przyjdzie czas na debiut w Tauron Basket Lidze, czeka Was ciężka praca w okresie przygotowawczym. Ilość wylanego potu może się przełożyć na Waszą postawę w trakcie sezonu?Tak, zawsze uważałem, że dobrze przepracowany okres przygotowawczy przynosi efekty podczas całych rozgrywek. Nie tylko pozwala odpowiednio rozpocząć sezon, ale także utrzymać rytm, a wiadomo, że sezon jest długi i wymagający...