Zmiana barw nie wchodziła w grę - rozmowa z Marcinem Piechowiczem
Dodano: 8 lipca 2014 23:54
Autor: Adam Popek, Informacja prasowa
Zdjęcie: MediaWiki
Mimo ofert z innych klubów, utalentowany Marcin Piechowicz podpisał z MKS-em Dąbrowa Górnicza nowy dwuletni kontrakt. Teraz 21-latek czeka już na debiut w ekstraklasie. - Czy to wcześnie? W moim wieku ludzie grają w NBA! - mówi rozgrywający, który dba o formę także w wakacje, a w ramach rozrywki… został bokserem.Zapraszamy do lektury! Okres wakacyjny w pełni. Miałeś już okazję wyjechać na urlop? Na razie nigdzie nie byłem, jeszcze trochę trenowałem. Po sezonie miałem chwilę wolnego. Było lekkie roztrenowanie, siłownia, rzuty. W ramach rozrywki spróbowałem treningów bokserskich. Za to w najbliższym czasie wybieram się do Niemiec, do domu rodziców mojej dziewczyny.Czyli nie zdążyłeś zatęsknić za koszykówką?Jeszcze nie, bo mimo wszystko nie mam takiej przerwy, żebym odpoczywał przez całe wakacje - nie mogę sobie na to pozwolić. Później przyjdzie okres przygotowawczy i byłbym ze wszystkim do tyłu. Jestem dość młodym zawodnikiem, więc muszę pracować nad swoimi niedoskonałościami. Codziennie staram się przez godzinkę-dwie porobić coś we własnym zakresie.Ostatni sezon to już historia?Tak, nie ma sensu rozpamiętywać. Niby w drabince w play-offach wszystko ułożyło się zgodnie z planem, a jednak nie tak wyobrażaliśmy sobie efekt końcowy. Ale przed nami nowy sezon i nowe wyzwania.Porażka po zaciętych ćwierćfinałach z wicemistrzem I ligi ujmy nie przynosi, lecz odrobina niedosytu pozostała. Nie da się ukryć. Tym bardziej, że wszystkie mecze z drużyną z Wrocławia - i w sezonie zasadniczym, i w play-offach - kończyły się różnicą zaledwie kilku punktów. Były to bardzo wyrównane i wymagające fizycznie pojedynki. Myślę, że gdybyśmy w ćwierćfinale pokonali Wrocław to zamiast nich walczylibyśmy w finale.Wysiłek zawodników, trenerów i działaczy został nagrodzony. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym sezonie MKS wystąpi w Tauron Basket Lidze. Jak przyjąłeś te informacje?Na początku nie do końca wiedziałem, jak to interpretować - na ile zmieni się moja rola w zespole i czy trenerzy pozwolą mi grać tak dużo, jak w pierwszej lidze. Gdybym w ekstraklasie miał tylko siedzieć na ławce, nie byłoby to korzystne z punktu widzenia mojego rozwoju. Ale po rozmowie z trenerami okazało się, iż jest dla mnie miejsce w drużynie i że może nawet będę miał jakąś rolę do spełnienia. Ucieszyłem się, bo to dla mnie kolejny krok do bycia lepszym zawodnikiem. Będę mierzył się z coraz lepszymi graczami, także obcokrajowcami, to zupełnie inny pułap.Z MKS-em związany jesteś od lat, niedawno podpisałeś nową dwuletnią umowę. Co sprawia, że nie myślisz o zmianie sportowego otoczenia?Jestem praktycznie wychowankiem klubu z Dąbrowy Górniczej. Nigdy nie myślałem o zmianie barw, ponieważ trenerzy dawali mi tu szansę i na mnie stawiali. Do tego odnosiliśmy sukcesy w rozgrywkach młodzieżowych, takie jak wicemistrzostwo Polski juniorów starszych w moim ostatnim sezonie wśród młodzieżowców.Inne kluby kusiły ofertami?Zgłosiły się do mnie dwa-trzy kluby i jeden agent, ale gdy okazało się, iż w Dąbrowie będzie ekstraklasa i byłem po rozmowach z trenerami, nie miałem nawet cienia wątpliwości, że chcę zostać w klubie. Jestem tu już od kilku lat, trenerzy wiedzą na co mnie stać, a to też nie bez znaczenia.Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka miesięcy zadebiutujesz w ekstraklasie. Gdy ma się 21 lat, to spore osiągnięcie.Zawsze staram się porównywać się do lepszych, więc powiedziałbym, że ludzie w moim wieku grają już w NBA. (uśmiech) Szkoda zatem, że nie udało mi się zadebiutować jeszcze wcześniej. Mam nadzieję, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i za kilka lat będę ważnym zawodnikiem, może właśnie w Dąbrowie Górniczej.W MKS-ie mocno podkreśla się, jak ważne jest inwestowanie w młodych graczy. Możesz być inspiracją dla młodszych kolegów, marzących choćby o kilku minutach w barwach pierwszego zespołu.Z wieloma chłopakami jeździłem na obozy, razem trenowaliśmy, więc na pewno jest to motywujące. Nie jestem też pierwszym, ani jedynym zawodnikiem w takiej sytuacji. A czasami na treningach niektórzy młodzi gracze sprawiali wrażenie, jakby dawali z siebie więcej niż ja, naprawdę ciężko pracują.Twój starszy brat Marek ma już doświadczenie na parkietach ekstraklasy. Będziesz korzystał z braterskich rad?Jasne, to już tradycja. Trenujemy razem z bratem przez całe wakacje, a po każdym meczu mogę liczyć na jego podpowiedzi. Zawsze brałem z niego przykład, nawet nasze ruchy są podobne. (uśmiech)Brat ostatni sezon spędził w Kotwicy Kołobrzeg, być może w najbliższych rozgrywkach przyjdzie Wam zmierzyć się na parkiecie. Jesteś gotowy na rodzinne pojedynki?Takie starcia już się zdarzały. Wtedy grałem na innej pozycji, niskiego skrzydłowego, czyli na tej co brat. A zatem bywało tak, że wzajemnie kryliśmy się na parkiecie. Teraz do takiej sytuacji już raczej nie dojdzie. Poza tym, kiedy byłem młodszy, odczuwałem większą presję. Liczę na to, że spotkamy się na boisku i obaj rozegramy najlepszy mecz w sezonie. (śmiech)