Andrzej Pluta wyjeżdża z Polski

Dodano: 16 maja 2014 12:19
Andrzej Pluta wyjeżdża z Polski
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia

Były koszykarz i członek sztabu szkoleniowego Anwilu Włocławek oraz reprezentacji Polski, Andrzej Pluta planuje kompletnie odmienić swoje życie. Od nowego sezonu mieszkać będzie w Hiszpanii.

Nie chodzi jednak stricte o jego osobę.

Znakomity obwodowy postanowił poświęcić się dla synów, którzy wkrótce zaczną uczęszczać do znakomitej szkółki basketu, Estudiantes Madryt. Dla Pluty oznacza to wielką przeprowadzkę i zarazem spore życiowe wyzwanie.Na profilu portalu facebook.com podzielił się specjalnym komentarzem, cytowanym również przez portal sportowefakty.pl.Moi Drodzy, chciałbym coś ogłosić,

Dziękuję Wam za to, że przez wszystkie lata kariery sportowej dodawaliście mi sił do walki i ani odrobinę nie zmieniliście podejścia do mnie, gdy przestałem grać. Naprawdę wielkie, serdeczne dzięki za Waszą przychylność i serdeczność! Już niedługo będę się musiał nauczyć żyć w nieco innych warunkach. Podjąłem ważną, życiową decyzję: wyjeżdżam do Hiszpanii, a dokładnie do Madrytu.

Zapytacie pewnie, dlaczego? Otóż, odpowiedź jest tyleż prosta, co być może zaskakująca. Chcę - razem z Justyną - poświęcić się wychowaniu dwóch możliwie jak najlepszych koszykarzy, naszych synów: Andrzeja i Michała. Wiem, że w Madrycie będą ku temu doskonałe warunki. Estudiantes już czeka, a oni aż podskakują za każdym razem, gdy pomyślą o czekającym ich wyzwaniu. Kochają koszykówkę, pasjonują się nią i chcą trenować z najlepszymi. Jak tu im odmówić!?

Rzucamy więc wszystko i wyjeżdżamy. Nie wiemy na jak długo. Pewnie na kilka lat, może na całe życie. Na razie nie zakładamy, że się nie uda i że będziemy musieli wrócić wcześniej... Wy też trzymajcie kciuki, żebyście zbyt szybko nie musieli mnie znów oglądać.

Póki co Madryt czeka. Mieszkanie właściwie wynajęte, hiszpańska szkoła dla chłopaków wybrana, a i nauka języka jakoś, powoli idzie. Patrzymy na to wszystko bardzo pozytywnie, z wielkimi nadziejami. Może dlatego, że mamy dobre doświadczenia z sezonu 2004/2005, spędzonego we Francji. Jedyne co nas niepokoi, to pewne wspomnienie - chłopaki wytrzymali wtedy w przedszkolu 2 godziny w ciągu całego roku. Oby teraz było lepiej...

Oczywiście, ciężko jest zostawiać (a nierzadko sprzedawać) to, na co się pracowało tyle lat. Jeszcze trudniej z dnia na dzień pożegnać się z rodziną i przyjaciółmi. "Myślałam, że jak już skończysz grać, to będę cię miała bliżej siebie" - zaskoczyła mnie ostatnio mama. I jak tu wytłumaczyć kobiecie, która przez dwadzieścia lat syna widywała tylko od wielkiego święta, że dalej będzie tylko gorzej w tym względzie? Na szczęście, tłumaczyć nie trzeba. Ona wie, co znaczy pasja dziecka. Pomogła mi w karierze najlepiej jak mogła i jak umiała. Teraz moja kolej.

Mam nadzieję, że w Was - moich internetowych i nierzadko także realnych - przyjaciołach, znajdę równie wiele zrozumienia. Nie zostawiam żadnych spraw niedokończonych. To nie w moim stylu. Kontrakt z Anwilem wypełniłem i mam nadzieję, że za kilka lat będzie gdzie wrócić - choćby na trybuny, żeby obejrzeć dobry mecz w wykonaniu włocławian. Trzymam kciuki, żeby sprawy ze sponsorem ułożyły się tak, jak powinny. Bo w tym mieście koszykówka musi istnieć.

Pozdrawiam również moich sympatyków w całej Polsce. Wszędzie gdzie grałem, spotykałem wspaniałych ludzi i część z Was odnajduję dziś na liście facebookowych znajomych. Dziękuję, że polubiliście ten profil. Za jego pomocą będę się z Wami kontaktował. Mam nadzieję, że częściej niż ostatnio.

No i na koniec rzecz najważniejsza z punktu widzenia tego profilu. Nie porzucamy z Łukaszem prac nad książką. Wręcz przeciwnie. Traktujemy ją z jeszcze większym pietyzmem. Będzie śladem pozostawionym po mnie w Polsce. Ale jeszcze trochę cierpliwości. Spraw do opowiedzenia jest tyle, że musimy spotykać się bardzo często aż do mojego sierpniowego wyjazdu.

Andrzej Pluta

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp