Pacers wyrównują stan rywalizacji

Dodano: 23 kwietnia 2014 15:51
Pacers wyrównują stan rywalizacji
Paweł Mocek, Informacja własna/ESPN
MediaWiki

Kiedy Indiana Pacers go potrzebowała, Paul George pojawił się w najlepszej formie po obu stronach parkietu. George miał  27 punktów, 10 zbiórek i 6 asyst, a Pacers zagrali bardzo dobrze w drugiej połowie i ostatecznie wygrali drugi mecz pierwszej rundy fazy playoffs z Atlantą Hawks 101-85.

 

 

George Hill zdobył wszystkie ze swoich 15 punktów w drugiej połowie, pomagając najwyżej rozstawionej Indianie zwyciężyć w chociaż jednym meczu u siebie. Paul George miał także 4 przechwyty i blok i miał swój udział w zatrzymaniu Jeffa Teague’a.

- To dlatego był wcześniej jednym z kandydatów do MVP – powiedział trener Pacers Frank Vogel. – Zawsze robi takie rzeczy jak bronienie najlepszego zawodnika obwodowego przeciwnika, zbieranie piłek z tablic, przechwytywanie piłki. Jego dłonie były dzisiaj wszędzie. To czyni go jednym z najbardziej kompletnych graczy w lidze, kiedy gra tak jak dziś.

Pacers z pewnością potrzebowali takiego występu. Przez siedem tygodni, Indiana wszędzie słyszała wątpliwości na temat chemii w drużynie oraz czy aby na pewno zasługują na 1. miejsce. Takie dyskusje rozbudził dodatkowo przegrany 101-93 sobotni mecz. George i jego koledzy spędzili kolejne 72 godziny na szukaniu rozwiązań i przekonywali nas, że nic im nie będzie.

We wtorek wreszcie powrócili do dyspozycji z początku sezonu. Indiana pozwoliła Atlancie na zdobycie zaledwie 33 punktów w drugiej połowie i zdominowali trzecią kwartę. Kolejne spotkanie odbędzie się w czwartek w Atlancie, gdzie Pacers wygrali tylko dwukrotnie od grudnia 2006 – w tym Game 6 ubiegłorocznych playoffów.

- Chcemy iść dalej – powiedział skrzydłowy Indiany, David West. – Chcemy być bardziej agresywni. Wiemy, że będą grać lepiej u siebie, ale jedziemy tam, by przejąć kontrolę nad tą serią.

George trafił 9 z 16 prób z gry, w tym 5/7 zza łuku. Nie pomylił się także z linii rzutów wolnych (4/4). To pierwszy raz, kiedy George rzuca lepiej niż 50% z gry od 14. marca (16 meczów). Był też pierwszym zawodnikiem od Jasona Kidda w 2003 roku, który prawie maksymalnie wypełnił box score (27-10-6-4-1).

Co jest być może nawet ważniejsze, potrafił zatrzymać Teague’a, który zdobył 28 punktów w Game 1. George chciał wziąć odpowiedzialność za obronę na Teague’u, który miał 7 punktów w pierwszej kwarcie i 7 przez resztę meczu.

- Usiadłem i była to moja praca domowa, popatrzeć na to co robi najczęściej i okrywając, gdzie będzie chciał mnie pokonać – powiedział George. – To wyzwanie.

George napędzał całą drużynę, ale dostał wiele pomocy. Hill, który wręcz bawił się grą w ofensywie, trafił 5 z 6 rzutów w drugiej połowie. Luis Scola, który był zmuszony grać więcej minut z powodu problemu z faulami Davida Westa zakończył spotkanie z 20 punktami i 7 zbiórkami. Obrona, która 11 razy dawała zaskoczyć się zza linii rzutów za trzy punkty w pierwszym spotkaniu i 8-krotnie w pierwszej połowie Game 2, pozwoliła na tylko dwie udane próby przez resztę spotkania.

- Nasza egzekucja po obu stronach parkietu pozostawiała wiele do życzenia – powiedział trener Hawks, Mike Budenholzer. – To również ich zasługa, byli bardziej agresywni. Musimy nad tym popracować.

Indiana wydawała się być ponownie w kłopocie, kiedy to w drugiej kwarcie przegrywali 38-27 oraz 52-48 po niej. Trzecią odsłonę, Pacers wygrali 31-13, używając runu 25-2, który zapoczątkował David West na 3:20 do końca tej kwarty. George trafił trójkę równo z syreną, która ustaliła wynik po 36 minutach na 79-65. Pacers zdobyli pierwsze osiem punktów ostatniej kwarty.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp