CCC odgryzło się Wiśle
W drugim starciu finałowym górą CCC Polkowice. Podopieczne Jacka Winnickiego pokonały Białą gwiazdę 65:53 i właściwie przez cały mecz prowadziły. Świetnie wykorzystały swoją największą broń czyli rzuty z dystansu.Tutaj królowała Belinda Snell.
Wiślaczki zupełnie nieprzemyślanie pozwoliły Australijce rozwinąć skrzydła i kosztowało je to wiele. Prawdą jest, że od początku mecz układał się dla nich źle. Emanowały mniejszym zaangażowaniem, co znalazło odzwierciedlenie w defensywnie. Ta funkcjonowała zdecydowanie zbyt wolno. Brakowało sportowej agresji, wywierania dodatkowej presji. Pomarańczowe zyskały więc pole do popisu. Szansę wykorzystały.
Oprócz Snell pozytywną kartę zapisały Magdalena Leciejewska oraz Teja Oblak. Obie wykonały kawał pożytecznej roboty zwłaszcza w końcówce pojedynku.
Biała Gwiazda zbyt uzależniła zaś atak od Jantel Lavender. Zagrała mniej zespołowo niż dzień wcześniej co sprawiło, że cała przednia formacja funkcjonowała słabiej. Indywidualnie nie da się bowiem zwyciężać na tym poziomie.
Obecnie w finałowej rywalizacji jest remis 1:1.
Wisła Can Pack Kraków - CCC Polkowice 53:65 (14:20, 6:10, 10:12, 23:23)
Wisła Can Pack: Lavender 18, Żurowska 9, Tamane 7, Ouvina 5, McCray 5, Quigley 4, Krężel 3, Szott Hejmej 2.CCC: Snell 19, Leciejewska 11, Skorek 9, McCraville 8, Oblak 7, Skerović 4, Musina 3, Majewska 2