Śląsk wygrywa po dwóch dogrywkach!

Dodano: 30 marca 2014 13:05
Śląsk wygrywa po dwóch dogrywkach!
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia

Śląsk Wrocław pokonał Polpharmę Starogard Gdański 98:93 w trzecim spotkaniu II fazy TBL. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były dwie dogrywki. Wcześniej Śląsk dokonał niezwykłego wyczynu - odrobił 21 punktową stratę.  O tym, jak zacięte to było spotkanie świadczy statystyka fauli - popełniono ich aż 60 w całym meczu.

Zwroty akcji, walka do upadłego, kontrowersje, dogrywki, emocje do końca - nie, to nie opis 7. meczu finału NBA. To walka w dolnej szóstce Tauron Basket Ligi. Koszykarze Śląska i Polpharmy zafundowali swoim kibicom prawdziwy dreszczowiec. 50-cio minutowy bój zakończył się triumfem faworytów z Wrocławia, choć niewiele brakowało, a to gospodarze cieszyliby się z dwóch punktów.Już od pierwszych minut Kociewskie Diabły ruszyły do ataku - prowadziły 7:0. Wojskowi zdołali wyrównać za sprawą swoich wysokich graczy - Millera i Sulimy, który znów zastąpił w pierwszej piątce Parzeńskiego (zagrał ledwie w pierwszej połowie). Brak rzutów dystansowych i dobra skuteczność gospodarzy spowodowały jednak, że Śląsk nie tylko nie wyszedł na prowadzenie, ale zaczął tracić coraz więcej. Pierwszą kwartę goście wygrali aż 11-stoma punktami.W drugich 10-ciu minutach nie było lepiej, więc trener Chudeusz sprawdzał eksperymentalne ustawienie z Michałem Gabińskim jako niskim skrzydłowym. Nie dawało to jednak efektów. Trójkolorowi nie trafiali, a do tego popełniali mnóstwo błędów i fauli w obronie- przewaga Polpharmy urosła nawet do 21 oczek! Pierwszy celny rzut 3 Śląsk oddał dopiero w 15. minucie meczu. Zza łuku trafił Skibniewski. Dwie minuty później czołowi strzelcy Wojskowych - Johnson i Kikowski - rzucili swoje... pierwsze punkty w meczu. W sumie do przerwy uzbierali ich zaledwie 4, cała drużyna marne 31. Gospodarze, wśród których wyrózniali się Hicks i Radwański - 44.Po zmianie stron z początku nie zanosiło się na zmianę. Było 49:32 dla Polpharmy.... Magia Śląska, seria marzeń - jakkolwiek nazwać to co wydarzyło się w ciągu następnych 6-miu minut, było to coś, za co kibice kochają ten klub. Sygnał do ataku dał  Johnson - trafił dwie "trójki". Kolejne punkty dołożył Miller, zza łuku rzucił też Gabiński. Po chwili trafiali też Skibniewski i Kikowski. Ten drugi nie pomylił się z lini rzutów wolnych i Śląsk wyszedł na prowadzenie! Było 51:49! Seria 19:0 w nieco ponad 6 minut! Przed ostatnią ćwiartką był remis po 55."Ostatnie" 10 minut było bardzo wyrównane. Zadna z drużyn nie potrafiła zbudować większej przewagi co spowodowało zaciętą końcówkę do ostatnich sekund. Śląsk przegrywał 67:71, ale 5 punktów z rzędu kapitana Mroczka-Truskowskiego, dało WKS-owi prowadzenie. Zaraz potem trafił "Skiba" i na 9 sekund do końca wrocławianie prowadzili 3 punktami. Niestety, ostatni rzut w regulaminowym czasie w niesamowitych okolicznościach trafił zza łuku Radwański, doprowadzając do dogrywki na ledwie 0,2 sek przed końcem.Śląsk do dodatkowego czasu gry przystępował osłabiony brakiem Johnsona - wykluczonego za 5 fauli i niemal cały ten czas na boisku po stronie gości występowała piątka: Skibniewski, Mroczek, Kikowski, Gabiński, Miller. Początkowo Ślask uzyskał 4-punktową przewagę dzieki celnym trójkom. Później jednak kilka błędów przydarzyło się "Skibie" (2 niecelne rzuty za 3 z nieprzygotowanych pozycji, strata piłki w ataku) i na 40 sekund do końca to gospodarze wygrywali 3 oczkami. Kociewksie Diabły były jednak nieskuteczne w swoich kolejnych atakach i gdy oba wolne trafił Skibniewski zrobiło się tylko -1. Kilka sekund później na lini rzutów osobistych stanął Paul Miller - niestety, raz spudłował. Był remis na 4 sekundy do końca. Błyskawiczą akcję zakończoną szalonym  rzutem przeprowadził Eldridge. Trafił... Sędziowie orzekli jednak, że miało to miejsce już po końcowej syrenie! Mecz się nie skończył,  czekała nas druga dogrywka.W kolejnych dodatkowych pięciu minutach, Śląsk trafił z gry... jeden rzut. Czterokrotnie (w tym 2 razy "za trzy") pakowali piłkę do kosza gospodarze. Kolejny raz w tym sezonie poznaliśmy jednak siłę rzutów wolnych. Choć wrocławianie nie imponowali w tej statystyce - na 40 prób w koszu wylądowało 27 - to właśnie rzuty osobiste zdecydowały o triumfie WKS-u. W końcowych fragmenntach "za jeden" trafiali Skibniewski, Kikowski i Gabiński. W połączeniu z nieskuteczną grą Polpharmy, dało to zwycięstwo 99:93.Po raz drugi w rywalizacji w szóstkach Śląskowi przyszło zmierzyć się ze swoim rywalem w dogrywce. Drugi raz ta konfrontacja zakończyła się zwycięstwem. Na uwagę zasługuję pełne 50 minut Roberta Skibniewskiego, w czasie których zaliczył kolejne double-double. Tym razem z punktów i... zbiórek, których uzbierał aż 11. Do 20 oczek dołożył też 7 asyst. W oczy kłuje jednak słaba skuteczność rozgrywającego - zaledwie 6/19 z gry. Świetnie zagrał też Paul Miller - 20 oczek, 15 zbiórek, do tego 3 bloki. Słabszy wystep w I połowie zaliczył Paweł Kikowski, ale w decydujących framentach gry trener mógł na niego liczyć, podobnie jak na Gabińskiego i Mroczka-Truskowskiego.Śląsk wygrał czwarty mecz z rzędu, ale nie zaprezentował się tak, by kibice mogli być spokojni o kolejne  zwycięstwa. W następnej kolejce czeka nas niezwykle istotny, być moze kluczowy w kontekście walki o 7 miejsce pojedynek - z Asseco Gdynia. Oczywiście, na wyjeździe. Początek w poniedziałek o godzinie 19:00.Polpharma Starogard Gdański- WKS Śląsk Wrocław 93:98 [25:14, 19:17, 11:24, 19:19, d: 9:9, d: 10:15]Polpharma: Hicks 23 (3), Radwański 17 (2), Eldridge 13 (1), Johnson 10 (1), Kosiński 8, Varanauskas 8, Jeftić 6, Wall 5 (1), Sarzało 3 (1), StrzeleckiŚląsk: Skibniewski 20 (1), Miller 20, Kikowski 16 (1), Gabiński 13 (2), Mroczek-Truskowski 8 (1), Hyży 8, Johnson 8 (2), Sulima 5

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp