Wiślaczki wygrały, ale…
Dodano: 26 lutego 2014 23:27
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Krakowskie koszykarki zgodnie z oczekiwaniami pokonały Basket Lattes Montpellier. Zwycięstwo jednak nie do końca cieszy. Zabrakło dwóch punktów aby w następnej fazie uniknąć trafienia na bardzo silną Nadieżdę Orenburg. Pełnia szczęścia była o krok. Nie da się ukryć, że podopieczne Stefana Svitka zanotowały słaby występ. Od początku gra wyglądała słabo. Zawodniczki pudłowały mnóstwo rzutów, a dodatkowo obrona funkcjonowała za wolno. Stąd wynik długo oscylował wokół remisu. Kibice zaś tracili nadzieję, że uda się triumfować oczekiwaną liczbą „oczek”. Sytuacja drgnęła w drugiej połowie. Justyna Żurowska i Allie Quigley stopniowo zaczęły powiększać dystans nad rywalkami, dzięki czemu przy Reymonta zagościły ogromne emocje. Kiedy wspomnianą dwójkę uzupełniła Jantel Lavender Biała Gwiazda osiągnęła wymarzony rezultat. Od finiszu dzieliły ją trzy sekundy. Niemniej tyle wystarczyło, by zniweczyć trud. Właściwie równo z syreną przeciwniczki trafiły z półdystansu. Wisła Can Pack Kraków - BLMA 72:48 (14:11, 12:13, 19:12, 27:12)Wisła: Quigley 23, Żurowska 16, Lavender 14, McCray 6, Tamane 5, Szott-Hejmej 3, Skobel 3, Ouvina 2BLMA: Robert 15, Turcinovic 8, Sacko 8, Ciak 6, Bremont 4, Tanqueray 2, Riondet 2, Devillers 2, Basko-Melnbarde 1