Turów poległ w samej końcówce

Dodano: 26 lutego 2014 00:15
Turów poległ w samej końcówce
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki
Zgorzelczanie ambitnie stawili czoła Enisejowi Krasnojarsk. Walczyli mimo bardzo słabej trzeciej kwarty kiedy rywale uzyskali dość sporą przewagę nad nimi. Jednak finisz spotkania i rzut Anthonego Fishera ostatecznie zniweczył wszelkie starania przyjezdnych. Mimo to podopiecznym Miodraga Rajkovicia należą się słowa uznania za całokształt rywalizacji. Na pewno pozostawili po sobie dobre wrażenie. Od samego początku wywierali sporą presję na przeciwnikach, efektem czego posiadali skromną przewagę. Co istotne ciężar odpowiedzialności za ofensywę spoczywał na kilku graczach, stąd Turów dość wszechstronnie wykorzystywał własne atuty. Wśród najlepiej punktujących znaleźli się Tony Taylor i Filip Dylewicz. Załamanie przyszło tuż po przerwie. Polski zespół zupełnie zgubił swój rytm, a miejscowi momentalnie przechylili szalę zwycięstwa. Zresztą „ćwiartkę” numer trzy wygrali aż 29:10.  Ekipa z Dolnego Śląska nie potrafiła nic zrobić. Zupełnie jakby już zakończyła pojedynek. Obudziła się dopiero w decydującej batalii i zdołała nawet wyrównać. Tyle, że na jej nieszczęście czujność zachował wspominany Fisher i równo z syreną przesądził o sukcesie swojego teamu.Enisej Krasnojarsk - PGE Turów Zgorzelec 88:86 (24:27, 21:24, 29:10, 14:25)Enisej: Fisher 25, Perović 19, Burns 18, Renfroe 16, Zajcew 4, Kriwoszew 2, Komarowski 2, Kikanović 2, PGE Turów: T. Taylor 14, Dylewicz 14, Karolak 12, M. Taylor 11, Kulig 11, Zigeranović 11, Stelmach 7, Jaramaz 6 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp