Wizards gorsi od Spurs po dwóch dogrywkach
Po tym jak noc wcześniej wygrywając z Portland Trail Blazers drużyna Marcina Gortata wyszła na ponad 50% bilans zwycięstw do porażek, dziś nie dala ona rady innej potędze konferencji zachodniej San Antonio Spurs.
Wizards nie sprzedali jednak skóry tanio i do wyłonienia zwycięscy potrzebne były aż dwie dogrywki.
Mecz sezonu rozegrał Tim Duncan, który przez 40 minut przebywania na parkiecie zanotował 31 punktów (rekord sezonu) dokładając do tego 11 zbiórek, 5 asyst i 3 bloki. Znakomicie wsparli go Daniel Green (22 punkty, 7 zbiórek) i Marco Belinelli (14 punktów.)
Tony Parker przebywał na parkiecie tylko niespełna 19 minut i z bólem dolnej części kręgosłupa opuścił parkiet zdobywając 4 punkty i notując 5 asyst.
Było to 16 z rzędu zwycięstwo Spurs nad Wizards, Ostatni raz koszykarze ze stolicy pokonali Teksańczyków 12 listopada 2005 roku. W tym meczu było naprawdę blisko Wizards prowadzili nawet 17 punktami i wydawało się, ze to będzie historyczne zwycięstwo. Tak się jednak nie stało.
Marcin Gortat (11 punktów, 6 zbiórek, 2 bloki) po meczu tak skomentował przegraną swojej drużyny: "To bardzo denerwująca przegrana ponieważ mieliśmy zwycięstwo w kieszeni. Wyglądało na to, że przełamiemy niemoc jaką mamy od ponad ośmiu lat. Teraz musimy czekać pół roku żeby ponownie spróbowac z nimi wygrać."