Koniec epoki Sterna, rozpoczęła się epoka Silvera

Dodano: 2 lutego 2014 13:58
Koniec epoki Sterna, rozpoczęła się epoka Silvera
Paweł Mocek, Informacja własna
Obraz własny
W 1984 roku, pewien prawnik żydowskiego pochodzenia z Nowego Jorku odebrał z rąk Larry'ego O'Briena władzę nad ligą NBA. Liga ta była w kryzysie, przepełniona aferami z użyciem narkotyków oraz innych używek. Liga, w której zespoły przynosiły straty, a ich właścicielom nie zależało na utrzymaniu drużyn. Po 30 latach, ten sam człowiek przekazał pałeczkę swojemu następcy, który staje przed dużo bardziej komfortowym zadaniem. 1 lutego 2014 roku zakończyła się epoka Davida Sterna, rozpoczęła się epoka Adama Silvera, piątego komisarza NBA.Gdy David Joel Stern w 1984 roku zostawał najważniejszym oficielem ligi, w lidze były 23 zespoły, warte razem 400 milionów dolarów. Umowy telewizyjne z CBS i TBS były wtedy zawarte na kwotę łącznie 200 milionów dolarów. W samej NBA grało 8 zawodników niemających obywatelstwa Stanów Zjednoczonych. Koszykówka w USA nie była tak popularna jak baseball i futbol amerykański. W Europie nieliczni słyszeli o takich graczach jak Moses Malone, Kareem Abdul-Jabbar, czy Julius Erving. Dzisiaj, Finały NBA są nadawane do 215 krajów, w 47 językach. Wszystkie zespoły są warte około 12 miliardów dolarów, a kontrakty z ABC, TNT i ESPN opiewają na kwoty około 8 miliardów dolarów. Średnie zarobki zawodnika wynoszą ponad 5 milionów dolarów, podczas gdy 30 lat temu było to niewiele ponad 300 tysięcy. Przyjrzyjmy się jednak najważniejszym osiągnięciom Davida Sterna. Salary-Cap Ta reforma została wprowadzona zaraz po objęciu władzy przez Sterna. Polega ona na ograniczeniu możliwości finansowych zespołów, w celu wyrównania poziomu rywalizacji. W dzisiejszej postaci nie zmieniła się znacząco na przestrzeni trzech dekad. Poza jedną małą różnicą. W sezonie 1984-85, salary-cap wynosił 3.6 milionów dolarów. Dziś jest to 58.7 milionów, a kwota ta rośnie z roku na rok. Loteria draftu To również nowość, wprowadzona w 1985 roku. Do tamtego czasu o tym, kto będzie wybierał po raz pierwszy decydował rzut monetą, pomiędzy dwoma najsłabszymi drużynami w obu konferencjach. Przez pierwsze pięć lat nowej loterii losowano koperty wszystkich drużyn, które nie dostały się do playoffów, a więc wszyscy mieli wyrównane szanse na pierwszy wybór. System znany dzisiaj, pojawił się w 1990 roku. Polega na rosnącej szansie na pierwszy pick, w miarę coraz gorszych wyników drużyn w ostatnim sezonie. Nowe organizacje Miami Heat i Charlotte/New Orleans Hornets/Pelicans w 1988 roku, Orlando Magic i Minnesota Timberwolves w 1989 roku, Toronto Raptors i Vancouver/Memphis Grizzlies w 1995 roku oraz Charlotte Bobcats/Hornets w 2004 roku. To te zespoły powstały w wyniku ekspansji NBA w ostatnich 30 latach. Szczególnie chodzi tu o zrobienie z NBA ligi międzynarodowej poprzez stworzenie dwóch (dziś jednego) zespołów w Kanadzie. Dress Code Od 2005 roku, zawodnicy muszą ubierać się schludnie i elegancko podczas przyjazdu na mecz, siedzenia na ławce rezerwowych w czasie kontuzji oraz w pomeczowych konferencjach. Nie wolno nosić krótkich spodenek, t-shirtów, czapek typu "snapback" itd. Niektórym się to podoba, niektórym nie, a patrząc na stroje niektórych zawodników podczas playoffów (patrz Russell Westbrook, Dwyane Wade, Dwight Howard) można by się zastanawiać, czy nie przesadzono za bardzo w drugą stronę, ponieważ z parkietów NBA robi się czasami wybieg dla modeli. D-League Niby nic, a jednak. Zaplecze NBA (z którego pochodzi m.in. nowy trener reprezentacji Polski) jest dla niektórych jedyną przepustką na grę w NBA. Mistrzowie ligi tacy jak J.J. Barea, Shannon Brown, Chris Andersen, Jordan Farmar czy Dorell Wright wszyscy grali w NBDL. Nasz jedynak w NBA, Marcin Gortat również stawiał swoje pierwsze kroki w D-League. Dream Team To właśnie David Stern wraz z sekretarzem generalnym FIBA Borisem Stankoviciem są w dużej mierze odpowiedzialni za to, że najlepsza drużyna w historii sportu miała szansę powstać. I nie chodzi tu o sam turniej olimpijski w Barcelonie. To właśnie poprzez grę tamtego zespołu w koszykówce zakochiwały się pokolenia młodych zawodników, znanych dziś jako Dirk Nowitzki, Tony Parker, Manu Ginobili, Peja Stojakovic czy Hedo Turgkoglu. Gdy David Stern obejmował stanowisko w 1984 roku, w NBA grało ośmiu zawodników spoza USA. Dziś ta liczba wynosi 92 graczy z 39 krajów świata, a drużyna San Antonio Spurs ma takich zawodników aż 10. Jeżeli Stern zrobił dla NBA tyle rzeczy, to dlaczego draft po drafcie, jest regularnie wygwizdywany przez publiczność? Otóż były komisarz NBA miał również wiele występków, poprzez które wielu kibiców - delikatnie mówiąc - nie będzie go kochało. Pierwszym z nich, już na samym początku kariery Sterna jest podejrzenie o przeprowadzenie loterii draftu... poza loterią. Otóż wtedy właśnie, komisarz wylosował nr 1 draftu, do którego pewniakiem była gwiazda uniwersytetu Georgetown, Patrick Ewing, dla New York Knicks, którzy byli w głębokim kryzysie od kilku lat. Poza tym Knicks byli żyłą złota dla ligi, z racji położenia w najważniejszym mieście Ameryki, a może nawet i świata. Spiskowcy twierdzą, że Stern wahał się przy wyciąganiu koperty z maszyny losującej, ponieważ koperta z Knicks miała mieć zagięty róg oraz przed losowaniem miała być włożona do zamrażarki, aby łatwo było ją rozpoznać. Niektórzy dopatrują się także faworyzowania niektórych drużyn już podczas meczów, w celu poprawienia oglądalności i w efekcie większych zarobków. Chyba najsłynniejszym przykładem jest mecz numer 6 finałów konferencji zachodniej w 2002 roku pomiędzy Los Angeles Lakers i Sacramento Kings. Faktem jest, że w tym sędziowie odgwizdywali dużo fauli, które nie miały miejsca, a Shaquille O'Neal trafił 13 ze swoich 17 prób z linii rzutów wolnych, przekraczając przy każdym z nich linię (zawodnik nie może nawet stanąć na nią do momentu, kiedy piłka dotknie obręczy). W jednej z ostatnich akcji meczu, Kobe Bryant znokautował Mike'a Bibby'ego łokciem, jednak sędziowie również tam nie dopatrzyli się faulu. W samej czwartej kwarcie, Lakers mieli 27 prób z rzutów wolnych (Kings mieli 9). NBA przyznało później, że był to "słabo sędziowane spotkanie", ale niesmak pozostał, szczególnie w oczach fanów Sacramento. W tamtym meczu, wygrana Kings przerwałaby marsz po three-peat dla Lakers i spowodowałaby Finały Kings-Nets, w których obie drużyny nie były bardzo medialne. Nieco mniejsze kontrowersje wywołało wprowadzenie w 2006 roku nowej piłki z mikrofibry, która zastąpiła tradycyjną, skórzaną wersję. Niemal wszyscy zawodnicy, którzy na przestrzeni 2 miesięcy używania jej mieli negatywne opinie o niej. W styczniu powrócono do starej piłki, a my byliśmy świadkami niecodziennej sytuacji: przyznania się do błędu samego Davida Sterna. Jedną z najnowszych spraw jest weto transferu Chrisa Paula do Los Angeles Lakers. W tej wymianie do Nowego Orleanu trafiłby Lamar Odom, a do Houston Rockets Pau Gasol. W tamtym czasie, Hornets nie mieli właściciela i byli własnością ligi, a więc Stern miał do tego prawo. Jako komisarzowi zależało mu na równowadze w NBA, którą zaburzułoby połączenie Chrisa Paula z Kobem Bryantem. Jednak niemal wszyscy wyrazili swoje niezadowolenie, ponieważ komisarz powinien być także bezstronny. Adam Silver może być bardzo podobnym zarządcą co David Stern, ale jest przedstawicielem młodszego pokolenia. U boku byłego komisarza pojawił się 20 lat temu i systematycznie piął się w górę aż do tego momentu. Już mówi się o ulepszeniu loterii draftowej, usunięciu podziału na dywizję i konferencje, ale na ostateczne zmiany trzeba będzie jeszcze poczekać. Wydaje się, że Silver jest dużo spokojniejszy od swojego poprzednika i nie będzie wywoływał aż tyle kontrowersji. Epoka Adama Silvera jako komisarza NBA rozpoczęła się 1 lutego 2014 roku i być może znów przez 3 dekady nie będziemy mieli zmiany na tym stanowisku. Pytanie tylko, czy uczeń przerośnie mistrza, a jeżeli tak, to kiedy?
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp