Zwycięstwo Rosy po dwóch dogrywkach
Niezwykle emocjonujący pojedynek obejrzeli kibice we Wrocławiu. Miejscowy Śląsk co prawda musiał uznać wyższość Rosy Radom, ale sam mecz trwał aż 50 minut. Generalnie cały czas na parkiecie obserwowano wyrównaną rywalizację.
To najlepiej świadczyło o fakcie, że spotkały się dwie drużyny o podobnym potencjale.
Wśród gospodarzy największą pracę wykonali bez wątpienia Amerykanie. We znaki przyjezdnym dał się przede wszystkim Danny Gibson, który łącznie zdobył 29 punktów. Właśnie za jego sprawą dawni mistrzowie Polski realnie zagrażali podopiecznym Wojciecha Kamińskiego. Zresztą ci nie mogli znaleźć sposobu na jego powstrzymanie.
Pierwszą przewagę radomianom udało się zbudować w trzeciej kwarcie. Wtedy przypuszczalnie pojawiły się realne nadzieje związane z triumfem. Niemniej Śląsk walczył ambitnie i podczas decydującej batalii wyrównał.
Rozstrzygnięcia nie przyniosła także pierwsza dogrywka, zremisowana 7:7. Dopiero kolejna odsłona zakończyła starcie. Dowodzona przez Kirka Archibeque’a ekipa okazała się lepsza o dwa „oczka” i pojechała do domu bez wątpienia w dobrych humorach.WKS Śląsk Wrocław - Rosa Radom 88:90 (16:15, 23:24, 12:19, 17:10, d. 7:7, d. 13:15)
Śląsk: Gibson 29, Miller 20, Johnson 10, Kikowski 8, Hyży 7, Parzeński 5, Malesević 5, Sulima 2, Skibniewski 2.Rosa: Archibeque 17, Dłoniak 16, Majewski 15, Lucious 15, Jeszke 10, Łączyński 6, Witka 5, Adams 4, Radke 2,