Nets wygrywają derby
Brooklyn Nets zrewanżowali się nowojorskim Knicksom i pewnie wygrali 103 - 80.
Kibice jednej i drugiej ekipy chcieli zobaczyć naprawdę ciekawe i wyrównane spotkanie sąsiadów nie tylko z Nowego Jorku, ale i z tabeli.
Niestety już początek spotkania zanosił się na jednostronny pojedynek. Słabo w mecz wszedł lider gospodarzy - Melo Anthony, a cały zespół fatalnie prezentował się w obronie, dzięki czemu Nets swobodnie zdobywali punkty. Dzięki kolejnym trafieniom dystansowym przewaga Brooklynu cały czas rosła i w pewnym momencie wynosiła ona już 17 punktów. Niemoc przerwał rzutem za 3 Melo. Knicks starali się jak mogli, ale ciągłe straty i niecelne rzuty spowodowały prowadzenie Nets po pierwszej połowie 52 - 38.
Druga połowa to kopia pierwszej. Błędy, straty i niecelne rzuty w wykonaniu Knicks. Bardzo mało granych piłek na podkoszowych, a szczególnie Tysona Chandlera ( pierwsze punkty zdobył w 4 kwarcie). Chociaż Melo starał się jak mógł, to albo Johnson albo Anderson trafiali za 3. Kiedy po trafieniu zza lini 7,24 Williamsa przewaga Nets wyniosła ponad 20 punktów nawet najwięksi sympatycy Knicks tacy jak Spike Lee byli pewni kolejnej porażki swojej ulubionej drużyny. Jedyną pozytywną wiadomością dla fanów NYK była dobra gra Tima Hardaway'a Jr.
Statystyki: NETS:Punkty - Joe Johnson (25)Zbiórki - Andray Blatche (12)Asysty - Pierce/Johnson (5)KNICKS:Punkty - Carmelo Anthony (26)Zbiórki - Carmelo Anthony (12) Asysty - Raymond Felton (6)