Nieprawdopodobne emocje w Zgorzelcu. Wygrana Turowa
PGE Turów Zgorzelec mimo tego, że długo utrzymywał prowadzenie był tuż przed końcem regulaminowego czasu gry na straconej pozycji. Jednak kontrowersyjny faul techniczny podyktowany dla trenera rywali, a następnie celne rzuty osobiste Piotra Stelmacha pozwoliły wyrównać, efektem czego o podziale punktów decydowała dogrywka.
Tam gospodarze nie dali się zaskoczyć.
Zgorzelczanie początkowo zgodnie z planem realizowali swoje założenia i raczej nikt nie przypuszczał, że finisz przyniesie za sobą tak nieoczekiwane wydarzenia. Podopieczni Miodraga Rajkovicia za sprawą świetnie dysponowanego Damiana Kuliga systematycznie budowali przewagę nad przeciwnikiem, a reprezentant Polski sprawiał mu ogromne problemy.
Dopiero druga połowa odmieniła tą tendencję. Szczególnie w czwartej kwarcie Akademicy zdecydowali się na szaleńczy pościg, który poskutkował wyrównaniem stanu rywalizacji. Kawał pożytecznej roboty wykonał Dragan Labović, punktując zza łuku. Zaś wydawało się decydującą „trójkę” ustrzelił niezawodny Lace Dunn przechylając jednocześnie szalę zwycięstwa, lecz zaraz potem trener Gaspern Okorn otrzymał przysłowiowego „dacha”, więc faworyci publiczności zyskali doskonałą okazję by ponownie doprowadzić do remisu.
Uczestnik ligi VTB dokonał tej sztuki. W dodatkowej partii zaś utrzymał nerwy i zdołał odskoczyć, co finalnie zapewniło pełną pulę.
PGE Turów Zgorzelec - AZS Koszalin 102:97 (17:12, 26:19, 26:22, 19:35, d. 14:9)
PGE: Kulig 27, Prince 15, Dylewicz 13, Stelmach 11,Taylor 10, Zigeranovic 10, Karolak 10, Wiśniewski 6AZS: Labovic 24, Dunn 21, Brandwein 15, Henry 14, Harris 7, Wołoszyn 7, Mielczarek 5, Sykes 4