Power Ranking: Tydzień 7
Dodano: 15 grudnia 2013 14:42
Autor: Paweł Mocek, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Portland Trail Blazers meczem z Rockets i wczoraj z 76ers udowodnili mi, że chyba przydałaby się zmiana na prowadzeniu.
Do pierwszej dziesiątki wskoczyli za to Phoenix Suns.
Skok tygodnia: Minnesota Timberwolves (5 miejsc)Spadek tygodnia: Detroit Pistons, Washington Wizards (5 miejsc)
1. (+1) Portland Trail Blazers 20-4 (3-0) - Po raz kolejny udowodnili, że trzeba się po prostu z nimi liczyć, wygrywając z silną ekipą Rockets oraz dwa mecze na wyjeździe. W tym z Sixers pobili rekord klubu w liczbie trafionych rzutów za trzy punkty. 2. (+1) Oklahoma City Thunder 18-4 (4-0) - Łącznie odnieśli cztery zwycięstwa, ale to najważniejsze to oczywiście mecz przeciwko Pacers. W domu są wciąż niepokonani z 11 wygranymi meczami. Z ostatnich 14 meczów aż 13 razy wychodzili zwycięsko (przegrali tylko z Portland). 3. (-2) Indiana Pacers 20-3 (2-1) - Przegrany mecz z Thunder to dopiero 3. porażka dla Indiany. Zrehabilitowali się jednak dwa dni później pokonując ciągle urzędujących mistrzów NBA na swoim parkiecie. Także oni są 11-0 w Indianapolis. 4. (=) San Antonio Spurs 19-4 (4-0) - Z wyjątkiem piątkowego meczu z Timberwolves prowadzonych przez niesamowitego Kevina Love, nie mieli poważniejszego wyzwania. Jednak mimo to nie stracili koncentracji w wygrali pozostałe 3 spotkania na wyjeździe. 5. (=) Miami Heat 17-6 (2-1) - Nie udało im się wygrać na bardzo trudnym terenie w jedynym spotkaniu na poziomie w tym roku w konferencji wschodniej. Będą mieli okazję na rewanż już w tą środę. Do świątecznego pojedynku w Los Angeles pozostają w domu, co może wpłynąć na nich motywująco. 6. (+3) Houston Rockets 16-8 (2-1) - Rakiety potwierdziły, że w tym sezonie w Portland wygrać jest niezmiernie trudno i nawet oni nie dali rady. Jednak już w piątkowym wyjazdowym meczu na równie trudnym terenie w Golden State dali radę miejscowym Warriors. 7. (+3) Los Angeles Clippers 16-9 (3-1) - Zespół Doca Riversa zakończył serię wyjazdową 4-3 i można ocenić, że jest to niezły rezultat. W tym tygodniu przegrali jedynie na Brooklynie. 8. (+4) Phoenix Suns 13-9 (2-0) - Tylko dwa mecze przyszło grać im w ciągu ostatnich siedmiu dni, ale chwałaim za to, że nie dali się pokonać ani powracającemu Kobemu Bryantowi ani Sacramento Kings. 9. (-2) Denver Nuggets 13-9 (1-1) - Również Nuggets nie przemęczali się, ale poszło im dużo gorzej. Bo jak nazwać domową porażkę z Utah Jazz, podczas gdy w Pepsi Center w ubiegłym sezonie byli prawie niepokonani. 10. (-4) Dallas Mavericks 14-10 (1-2) - Stephen Curry złamał im serca swoją czwartą kwartą, ale to nie zmienia faktu, że mogli być nawet 3-0 w tygodniu, ponieważ Sacramento zawsze jest do ogrania. 11. (-3) Golden State Warriors 13-11 (1-2) - Gdyby nie wspomniany wcześniej Curry, te ostatnie mecze mogłyby być już serią przegranych dla Warriors. Nie obronili własnego parkietu przed Rakietami z Houston, a na wyjeździe nie dali sobie rady z Charlotte. 12. (+3) New Orleans Pelicans 11-10 (2-0) - Pelikany zostały w domu i nie oddały tej przewagi w obu meczach. Z Detroit potrzebowali dogrywki, ale z ograniczonymi rotacyjnie Grizzlies poradzili sobie w regulaminowym czasie gry. 13. (=) Atlanta Hawks 12-12 (1-2) - Jastrzębie podobnie mogli być 0-3, gdyby nie game-winner Ala Horforda w dogrywce z Waszyngtonem. Z takim bilansem jednak i tak wystarcza to na 3. miejsce w konferencji. 14. (+4) Boston Celtics 11-14 (2-2) - Oba zwycięstwa przyszły w spotkaniach z Nowojorczykami z Manhattanu. Pierwsze z nich, 41-punktowa wygrana w Madison Square Garden, to jedna z największych porażek w historii Knicks. 15. (+5) Minnesota Timberwolves 11-12 (2-1) - Kevin Love jest znów w szczytowej formie i raz po raz dominuje w ofensywie swoich rywali. Paradoksalnie w jego najlepszym spotkaniu ze Spurs, Timberwolves przegrali. 16. (-5) Detroit Pistons 11-13 (1-3) - Tłoki kompletnie nie mogą ustabilizować formy w tym sezonie, odnotowując serię po serii. Tym razem przegrali trzy razy z rzędu, przełamując się w czwartym spotkaniu przeciwko Brooklyn Nets. 17. (-3) Los Angeles Lakers 11-12 (1-3) - Powrót Kobego Bryanta na razie nie przyniósł im szczęścia. Trzy kolejne przegrane i wreszcie ta wygrana w końcówce meczu z Bobcats. Kobe tak jak można było się spodziewać nie jest w dobrej formie. W czterech meczach oprócz bardzo dobrych 7 asyst, ma też średnio 6.3 straty na mecz w 28 minut gry. 18. (-2) Memphis Grizzlies 10-12 (1-2) - Bez Marca Gasola Grizzlies stają się powoli tylko kolejnym zespołem na Zachodzie. Defensywnie odstają od niektórych przeciwników, co przy trudnej dywizji daje im na razie ujemny bilans zwycięstw. 19. (+2) Cleveland Cavaliers 9-14 (2-1) - Chyba wreszcie powoli zaczynają grać na poziomie na jakim powinni grać. Przy słabej konferencji już niedługo mogą wejść do playoffowej puli zespołów. 20. (+3) Toronto Raptors 9-13 (3-1) - Raptors wypełnili conajmniej 200% procent normy na ten tydzień, wygrywając z Lakers i Bulls na wyjeździe. Porażka ze Spurs nie jest żadną niespodzianką, ale przy trzech wygranych można o tym zapomnieć. Powoli możemy mówić, że transfer Gaya już procentuje. 21. (-2) Charlotte Bobcats 10-14 (1-3) - Po wygranej z Warriors zaostrzyli nam apetyty. Nie zdołali jednak wygrać już żadnego spotkania, łącznie z przegraną czwartą kwartą z Lakers. Ich kolejne pojedynki to jednak spotkania z typowymi ligowymi średniakami (Kings, Raptors, Pistons, Jazz, Bucks). 22. (-5) Washington Wizards 9-13 (0-3) - Cztery kolejne porażki na pewno nie dają dobrego prognostyka na czteromeczową serię wyjazdową. Zagrają podczas niej z Knicks, Nets, Celtics i Timberwolves. 23. (+1) Brooklyn Nets 8-15 (2-1) - Niedawno Nets mieli swoją pierwszą trzymeczową serię wygranych. Ostatnie ze zwycięstw to dość zaskakująca niedyspozycja rzutowa Clippers. Tego, czy prześladowani przez kontuzje Brooklyńczycy wrócą na właściwy tor jeszcze powiedzieć nie można, ale pierwszy krok został wykonany. 24. (-2) Chicago Bulls 9-13 (1-3) - Uratowali jedno jedyne zwycęstwo za zasługą trójki od tablicy Mike'a Dunleavy'ego w Milwaukee, ale przegrali u siebie dwa mecze ze średnimi lub po prostu słabymi rywalami (Bucks, Raptors). 25. (+1) New York Knicks 7-16 (2-3) - Knicks mieli najbardziej intensywny terminarz w tym tygodniu i udało im się wygrać dwa z pięciu meczów. Biorąc pod uwagę ich formę jest to dobry początek. Dobrym znakiem jest również to, że oba mecze wygrali wreszcie u siebie po blamażu z Celtics. 26. (+1) Sacramento Kings 6-15 (1-2) - Kings pozyskali niedawno Rudy'ego Gaya i według wielu ekspertów nie był to dobry ruch. Bez niego wygrali u siebie z Dallas i dali się roznieść Utah Jazz, a już z Gayem, który musiał zmienić klub, aby zaliczyć mecz z ponad 50% skutecznością z gry, przegrali w Phoenix. 27. (+2) Utah Jazz 6-20 (2-2) - Jazz zaskakująco wygrali na wyjeździe na dwóch bardzo trudnych terenach w Denver i w Sacramento. Co najważniejsze nie są już najgorszą drużyną w lidze. 28. (=) Orlando Magic 7-16 (1-3) - Ich jedyna wygrana w tym tygodniu to dopiero drugie zwycięstwo na wyjeździe. Co ciekawe jedyne spotkanie u siebie przegrali. 29. (-4) Philadelphia 76ers 7-18 (0-4) - Sześć kolejnych przegranych może dowodzić dwie rzeczy. Albo bez Michaela Cartera-Williamsa nie mogą sobie poradzić w ofensywie. Drugą opcją, według mnie bardziej prawdopodobną jest to, że władze klubu przypomniały trenerowi i zawodnikom, że zwycięstwa nie są najważniejsze. Wystarczy popatrzeć na ich obronę otwartych pozycji Portland w poprzednim meczu. 30. (=) Milwaukee Bucks 5-19 (1-3) - Bucks chyba postawili sobie już cele w tym sezonie i nie należy oczekiwać poprawy poziomu gry najgorszej obecnie drużyny w NBA.