A miało być tak pięknie...
Konferencja Wschodnia NBA od lat nie może zbliżyć się do osiągnięć Zachodu w sezonie zasadniczym.W bieżących rozgrywkach miało być inaczej. Po blisko ćwiartce Regular Season 2013/14 wydaje się być jasnym że tak się nie stanie.
Zapowiadają się za to najbardziej rozczarowujące dla Wschodu rozgrywki odkąd sięgam pamięcią. Liczby mówią same za siebie: na tą chwilę (03 grudnia) na koncie drużyn Zachodu jest 149 zwycięstw, natomiast drużyny reprezentujące Wschód wygrały zaledwie 111spotkań. Aż 28% tych wygranych to zasługa dwóch drużyn liderujących w Konferencji Wschodniej. Miami Heat iIndiana Pacers to jedyne w tym momencie drużyny Wschodu, które są na plusie! Trzecia ekipa konferencji Washington Wizards ma tyle samo wygranych co trzynasta na Zachodzie Minnesota! Podczas gdy na Zachodzie w zasadzie wszystkie ekipy grają na spodziewanym poziomie lub zaskakują na plusdrużyny Wschodu w doskonałej większości sprawiają srogi zawód swoim kibicom. Poniżej prezentuję kilka najlepszych w moim mniemaniu przykładów na potwierdzenie tego faktu.
Brooklyn Netsbilans 5:12
Przed rozpoczęciem sezonu nie brakowało takich, którzy wieszczyli ekipie z Brooklynu finał ligi a może nawet mistrzostwo NBA. Władze klubu z rosyjskim miliarderem Michaiłem Prochorowem na czele, zadbały o to by tak się stało: do solidnej w minionych rozgrywkach(4 miejsce w konferencji)drużyny dokooptowano wielokrotnych uczestników weekendów gwiazdPaula Pierce'a i Kevina Garnetta,mistrza NBA z Dallas Jasona Terry'ego oraz doświadczonego zadaniowca ”multifunkcyjnego” Andreia Kirilenko.Na ławce trenerskiej zasiadł człowiek,który jest ikoną Nets Jason Kidd co niewątpliwie wzmocniło efekt marketingowy i ”tożsamościowy” klubu od niedawna rozgrywającego swe mecze w Nowym Jorku.Jak się okazuje, zdecydowanie najdroższa w lidze drużyna,która w pierwszej piątce posiada graczy wyłącznie z doświadczeniami AllStars, rozgrywająca swe mecze w najnowocześniejszej hali w lidze,posiadająca na ławce trenerskiej żywą legendę Netsnie gwarantuje sukcesów. Oczekiwania kibiców drużyny z Brooklynu były tak wielkie,a nadzieje tak rozbudzone że w kontekście dzisiejszych”wyczynów”ekipy słowo”rozczarowanie”jest dużym niedopowiedzeniem. Gdyby piszący te słowa był fanem tej drużyny stwierdziłby że jej postawa ”to jakaś patologia jest. Najbliższy czas pokaże czy tylko Jason Kidd siedzi dziś na ”gorącym krześle.
New York Knicksbilans 3:13
Druga na Wschodzie w zeszłosezonowych rozgrywkach ekipa miała przed bieżącym sezonem w pełni uzasadnione aspiracje by swą pozycję ugruntować a nawet powalczyć o coś więcej.W zespole pozostały kluczowe postacie poprzedniego sezonu a dodatkowo wzmocniono ekipę graczami z niezłą przeszłością(Andrea Bargniani i Metta World Peace)i tradycyjną już od kilku lat nadzieją na”normalny”sezon Amar'e Stoudemire.Owa nadzieja na”powrót do przeszłości” kontuzjogennego skrzydłowego po raz nie wiadomo który umarła.Zdaje się że nadzieja na choćby zbliżenie się do zeszłosezonowych dokonań "Krótkospodenkowców" w aktualnym,teoretycznie lepszym składzie też już nie żyje.
Chicago Bullsbilans 7:9
Brak instynktu samozachowawczego,oraz naiwna wiara w zbawczą moc”mesjasza”spod znaku róży spowodowały że Byki prawdopodobnie do końca tego sezonu,pozostaną drużyną przeciętną,grającą przy tym niesłychanie toporną i nieatrakcyjną koszykówkę.Kiedy w zeszłym sezonie stało się jasne że drużyna z”wietrznego miasta”zmuszona jest radzić sobie bez swojego absolutnego lideraDerrick'a Rose zespół posiadał na pozycjach obwodowych takich graczy jak:szalony i nieprzewidywalny Nate Robinson,niezły strzelec Marco Belinelli czy doświadczony Richard Hamilton.Przed tegorocznymi rozgrywkami pozbyto się tych graczy w przekonaniu że jak wróci DRose,to oni nie będą już potrzebni a drużyna znów zaliczy 60 czy więcej zwycięstw.Powrót lidera był sporym rozczarowaniem,jednak dzisiejszą sytuacje należy rozumieć jako mega rozczarowanie:Gwiazda drużyny znów powiedziała kolegom See You,a szanse na cokolwiek więcej niż pierwsza runda playoff spadły praktycznie do zera.Wielka szkoda,ponieważ Byki ze zdrowym DRose'm były naprawdę mocną ekipą,zdolną do pomieszania szyków wszystkim wielkim NBA.
Detroit Pistonsbilans 7:10
Co robi w tym zestawieniu przeciętną w ostatnich latach drużyna, która uzyskuje rezultaty niewiele odbiegające od tych z poprzednich sezonów?Drużyna z miasta,które w bieżącym roku ogłosiło bankructwo miała stanowić w tegorocznych rozgrywkach nadzieję na lepszą przyszłość dla jego mieszkańców.W tym celu pozyskano liderów innych ekip Wschodu Atlanty(Josha Smitha)oraz Milwaukee(Brandona Jenningsa).Do Detroit wrócił też jeden z ostatnich aktywnych autorów przeszłych sukcesów Pistons stary ale jary Chauncey Billups.Wydawało się że te wzmocnienia wraz z ciągle rozwijającymi się utalentowanymi podkoszowcami Andre Drummond'em i Gregiem Monroe'm oraz solidnym Rodney'em Stuckey zapewnią drużynie ze stolicy światowej motoryzacji sukcesy. Nie zapewnią...
Milwaukee Bucks bilans 3:13
Uczestnik fazy playoff ubiegłosezonowych rozgrywek stracił u progu tego sezonu obu liderów w osobach Monty Ellisa i wspomnianego wyżej Jenningsa.Tę stratę włodarze Bucks starali się zrekompensować w wydawać by się mogło wystarczającym stopniu poprzez pozyskanie czterech dobrych zawodników obwodowych.W miejsce wymienionej dwójki do drużyny trafili:jeden z najlepszych pierwszoroczniaków poprzedniego sezonu Brandon Knight,aspirujący do miana gwiazdy O.J.Mayo,były AllStar Caron Butler i świetny strzelec z dystansu Gary Neal.Przy takiej przebudowie można spodziewać się lekkiego regresu,ale czy aż takiego by ekipa okupowała ostatnie miejsce w całej lidze?
Cleveland Cavaliers bilans 5:12
Kolejny zespół,który przystępował do sezonu z wielkimi,jak się na razie okazuje nieuzasadnionymi nadziejami.Młody lider CavsKyrie Irving zdobył w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy pozycje megagwiazdy całej NBA.Stały postęp czynią też rzucający Dion Waiters i skrzydłowy Tristan Thompson.Do ekipy dołączyli były uczestnik meczów gwiazd Andrew Bynum,doświadczony rozgrywający Jarrett Jack oraz jedynka tegorocznego draftu Anthony Bennett.Nowe nabytki niewiele pomagają drużynie z Clevland,szczególnie ci,na których najbardziej liczonoBynum i Bennett.O tym drugim już mówi się że jest najsłabszym numerem pierwszym draftu od lat. Co powoduje że drużyny z Konferencji Wschodniej mają tak”pod górę”a na Zachodzie praktycznie wszyscy(no,może poza Utah)o coś grają?Przecież nawet beznadziejne w zeszłym sezonie,ogołocone w tym z wszystkich wartościowych graczy Suns jest na plusie!Autor niniejszego artykułu nie ma pojęcia dlaczego tak się dzieje.Może Wy,drodzy internauci wiecie jakie są przyczyny tego stanu rzeczy?