Power Ranking: Tydzień 5
Wczorajsza przegrana Spurs przesądziła sprawę: Indiana wraca na szczyt.
Z pierwszej dziesiątki wypadli Dallas Mavericks i Atlanta Hawks.
Skok tygodnia: Phoenix Suns (7 miejsc)Spadek tygodnia: Toronto Raptors (8 miejsc)
1. (+2) Indiana Pacers 15-1 (3-0) - Zespół Paula George'a powraca na pierwsze miejce. Śrubują rekord organizacji jeśli chodzi o start sezonu i niszczą wszystko co stanie na ich drodze. Co prawda nie mieli do czynienia z Miami bądź najlepszymi zespołami konferencji zachodniej, więc musimy poczekać, czy będzie tak samo dobrze za 2-3 miesiące.
2. (+2) Miami Heat 13-3 (3-0) - Heat mają najdłuższą aktywną serię w NBA z 9. zwycięstwami i powoli znaleźli swój rytm gry. Oba zespoły - razem z Pacers - mogą mieć fenomenalne bilanse pod koniec sezonu z jednego prostego powodu: 52 mecze w obrębie własnej konferencji.
3. (-2) San Antonio Spurs 14-3 (2-2) - Spurs mieli dwa hitowe spotkania z rywalami z Zachodu. Oba - z Thunder i Rockets - przegrali. Nie wróży to dobrze, tym bardziej, że Oklahoma przerwała ich 11-meczową serię zwycięstw, a Houston byli powodem pierwszej przegranej w AT&T Center.
4. (+1) Oklahoma City Thunder 11-3 (3-0) - Mówiąc o Thunder w tym tygodniu na myśl przychodzi nam oczywiście fenomenalny game-winner Westbroka w meczu z Warriors. Nie należy także zapominać o wygranej ze Spurs, która dała im minimalny awans w tym rankingu.
5. (+4) Houston Rockets 13-5 (4-0) - Rakiety miały aż 4 mecze w ciągu wyjątkowego 6-dniowego tygodnia (święto Dziękczynienia w czwartek) i wszystkie z nich wygrali m.in. ze Spurs i Memphis na wyjeździe. Warto wspomnieć, że 2 z tych meczów były rozgrywane bez Jamesa Hardena.
6. (=) Los Angeles Clippers 12-5 (3-0) - Trzeba uczciwie przyznać, że wygrane ze zdruzgotanymi po stracie Rose'a Bulls, rozsypanymi Knicks i nierównymi Kings nie imponują, ale ważne, że takie zwycięstwa również są.
7. (-5) Portland Trail Blazers 13-3 (1-1) - Blazers przerwali swoją imponującą 11-meczową serię zwycięstw w meczu z mniej imponującymi Phoenix Suns.
8. (+4) Denver Nuggets 9-6 (3-0) - Zespół z Kolorado nie przestaje wygrywać i coraz bardziej wpasowuje się w koncepcję Briana Shawa. Dobrze i równo grają Ty Lawson oraz Wilson Chandler i tylko czekać na powrót Danilo Gallinariego.
9. (+5) Los Angeles Lakers 9-8 (3-1) - Wygrane Lakers przyszły w meczach z ligowymi średniakami, ale bez Bryanta tak samo można powiedzieć o klubie z Miasta Aniołów. A jednak udało im się wygrać aż 3 mecze.
10. (-2) Memphis Grizzlies 8-8 (1-2) - Grizzlies są 3-5 u siebie, gdzie byli 32-9 w ostatnim sezonie regularnym. Przegraną z Brooklyn można w dzisiejszych czasach upatrywać w kategoriach sensacji.
11. (=) Minnesota Timberwolves 9-9 (1-2) - Przegrywają w meczach z dobrymi rywalami (Pacers, Nuggets) i trudno upatrywać tu zespołu z pierwszych dwóch tygodni sezonu.
12. (-5) Dallas Mavericks 10-8 (1-3) - Wygrali z Golden State i podsycili apetyty dobrymi meczami, ale zaraz po tym szybko przegrali z Nuggets, Hawks i Wolves.
13. (+5) Washington Wizards 8-9 (3-1) - Washington gra ostatnio bardzo dobrze, mimo straty na dwa tygodnie Bradleya Beala. Widać, że w końcu John Wall gra jak na lidera przystało.
14. (-1) Golden State Warriors 9-8 (1-2) - Jeżeli na Wizards strata Beala nie wpłynęła znacząco, to strata Andre Iguodali jest bardzo widoczna. Ten bilans wyglądałby inaczej, gdyby nie łamiąca serca kibiców przegrana z Thunder.
15. (+7) Phoenix Suns 9-8 (3-2) - Bardzo ciężki tydzień Suns zakończył się bardzo dobrze, bo zostali na plusie, wygrywając z Magic, Blazers i Jazz.
16. (+3) New Orleans Pelicans 7-8 (1-2) - Na obronę Pelicans można powiedzieć, że ich ostatnie przegrane to mecze z San Antonio i Golden State, ale za to wygrali w Philadelphii w powrocie Jrue Holidaya do Pensylwanii.
17. (-7) Atlanta Hawks 9-9 (1-3) - Jak zwykle losy Hawks nie interesują prawie nikogo, ale gdyby nie game-winner Horforda, byłby to bilans 0-4 w tym tygodniu.
18. (-3) Charlotte Bobcats 8-9 (1-2) - Rysie wciąż bilansują na granicy 50% zwycięstw. Na razie nie mają się czego wstydzić, w przeciwieństwie do kilku innych ekip ze Wschodu.
19. (+2) Boston Celtics 7-12 (2-2) - Celtowie grają właściwie równo i mimo borykania się z paroma kontuzjami wyszli zwycięsko z pojedynków z Cavs i Bobcats.
20. (-3) Chicago Bulls 7-8 (1-3) - Wyznacznikiem ich formy post-Rose'owej może być fakt, że w meczu z nimi Utah Jazz zdobyli swoje drugie zwycięstwo.
21. (+4) Orlando Magic 6-10 (2-2) - Wrócił Glen Davis, miał wrócić także Tobias Harris, ale jego powrót się trochę opóźnia. Przegrane z Suns i Spurs nie są powodem do niepokoju, ponieważ nie są to niespodzianki.
22. (+2) Detroit Pistons 6-10 (2-2) - Mieli dość łatwy terminarz, w teorii możliwy był nawet bilans 4-0, ale zabrakło sił do wygranych z Lakers i Bulls. Dobrze, że wygrali chociaż dwa spotkania.
23. (+3) Cleveland Cavaliers 5-12 (1-2) - Na pewno optymistycznie nastraja występ Andrew Bynuma w jedynym w tym tygodniu wygranym meczu z Bulls, ale to i tak jest na razie za mało, aby myśleć o playoffach.
24. (-8) Toronto Raptors 6-9 (0-2) - O ile przegrana z Heat u siebie nie była niespodziewana, to przy tylko dwóch meczach w tygodniu, mogliśmy się spodziewać, że obronią własny parkiet przed Brooklyn Nets.
25. (+2) Brooklyn Nets 5-12 (2-3) - Chyba nareszcie możemy napisać coś pozytywnego o ich grze. Mają nadzieje, że te dwa wygrane mecze to nowy start ich sezonu.
26. (-3) Philadelphia 76ers 6-11 (0-2) - Raczej nie spodziewaliśmy się, że będą gigantami konferencji nawet po wygranych z Heat, czy Bulls, ale na pewno mogliśmy oczekiwać dużo więcej po tym starcie.
27. (-7) Sacramento Kings 4-10 (0-2) - Królowie zaczynają chyba gonić Utah Jazz. Tylko dwa mecze, oba w obrębie Kalifornii i z oboma klubami z Los Angeles przegrali.
28. (+2) Utah Jazz 3-15 (2-2) - Wypadek przy pracy? Tak można określić wygrane z Bulls i Suns, ponieważ jest to jednak oderwanie się od koncepcji gry Utah w tym sezonie.
29. (-1) New York Knicks 3-12 (0-3) - Oczywiście były to przegrane z klasowymi zespołami. Ale czy ktoś spodziewał się przed sezonem porażek z Nuggets, czy Portland?
30. (-1) Milwaukee Bucks 3-13 (1-3) - Nawet przerwanie 11-meczowej serii przegranych nie uchroniło ich od spadku na ostatnie miejsce. Jabari Parker i Andrew Wiggins już wiedzą, że za rok będą już prawdopodobnie w Milwaukee, albo w Salt Lake City.