Power Ranking: Tydzień 4
Zmiany na prowadzeniu nie ma, ale Trail Blazers gonią Spurs swoją niesamowitą serią.
Jednak konferencja wschodnia nie ma powodów do zadowolenia.
Skok tygodnia: Washington Wizards (12 miejsc)Spadek tygodnia: Phoenix Suns (9 miejsc)
1. (=) San Antonio Spurs 12-1 (3-0) - Niesamowity blowout ostatniej nocy ukoronował 10 wygrany mecz z rzędu. W tym spotkaniu żaden z zawodników nie oddał więcej niż 10 rzutów, a zdobyli 126 punktów. To pokazuje oblicze drużyny Gregga Popovicha, która była jedynym pogromcą Memphis Grizzlies w tym tygodniu. W takich meczach, nadmiernie eksploatowani nie muszą być wiekowi liderzy zespołu.
2. (+2) Portland Trail Blazers 12-2 (5-0) - Większość ekspertów od kilkunastu dni czeka, kiedy drużyna z Portland potknie się, aby powiedzieć "a nie mówiłem, wiedziałem, że nie wytrzymają". Nic takiego się nie stało. Wyjątkowo wymagający, pięciomeczowy tydzień dla Portland zakończył się bez straty ani jednego spotkania. A warto wspomnieć, że pokonali Chicago i Golden State.
3. (-1) Indiana Pacers 12-1 (3-0) - Spadek Indiany jest dla nich niezasłużony, jest spowodowany znakomitą dyspozycją Portland i dość łatwymi trzema spotkaniami dla Pacers, którzy odskakują wszystkim w konferencji wschodniej. Na zmianę wielkie spotkania grają Paul George, Roy Hibbert i Lance Stephenson i trudno wyobrazić sobie, żeby conajmniej dwóch z nich nie zagrało w meczu gwiazd.
4. (+2) Miami Heat 10-3 (3-0) - Po felernej przegranej z Celtics, Heat wygrało 6 kolejnych spotkań i dość spokojnie dryfują tuż za Indianą w klasyfikacji Wschodu. Wydaje się, że wobec kontuzji Rose'a i (nie)dyspozycji Brooklynu i New Yorku, te dwa zespoły powinny spokojnie dzielić między siebie pierwsze dwa miejsca.
5. (+4) Oklahoma City Thunder 8-3 (2-0) - Trochę odpoczywali, ale oba spotkania były dość trudne: z potencjalnymi rywalami w playoffach Los Angeles Clippers i będącymi na fali Denver Nuggets. Oba wygrali i przypominają, że trzeba się z nimi liczyć.
6. (-3) Los Angeles Clippers 9-5 (2-2) - Clippers mieli przed sobą trzy trudne spotkania z Minnesotą, Oklahoma City oraz Memphis, ale wygrali tylko jedno z nich, z Timberwolves). Poza imponującą serią Chrisa Paula, Los Angeles jakby spuściło trochę powietrze.
7. (+5) Dallas Mavericks 9-5 (3-1) - Teksańczycy byli o jedno zwycięstwo od perfekcyjnego tygodnia 4-0, ale nie zdołali wygrać w Denver przy absencji Ricka Carlisle'a w drugiej połowie z powodu wyrzucenia z boiska. Tak czy inaczej, ich forma pozytywnie zaskakuje, a comeback z Houston będzie im długo pamiętany.
8. (+8) Memphis Grizzlies 7-6 (3-1) - Również ten zespół z Southwest Division zagrał świetnie wygrywając całą serię spotkań na wyjeździe (w tym z Clippers), przegrywając tylko z San Antonio Spurs na swoim boisku. Nieobecność Marca Gasola może jednak poważnie pogorszyć ich defensywę.
9. (-2) Houston Rockets 9-5 (2-1) - Rakiety przegrały w kiepskim stylu wygrany mecz z Mavericks, a także wygrali z Minnesotą i Bostonem. Od dwóch spotkań nie oglądamy Jamesa Hardena, który pauzuje z kontuzją stopy. Omer Asik po aferze z jego ewentualną wymianą, wychodzi już na parkiet, ale nie w pierwszej piątce. Zobaczymy jak wpłynie to na ich morale.
10. (+1) Atlanta Hawks 8-6 (2-2) - Hawks to zespół - nie bójmy się tego powiedzieć - dość nudny i nie mają zbyt wielu fanów. Jednak swoją grą wywalczyli sobie jak na razie trzecią pozycję w bardzo słabej konferencji wschodniej.
11. (-3) Minnesota Timberwolves 8-7 (1-3) - Po atomowym starcie, Timberwolves obniżają loty. Co prawda kalendarza nie mieli zbyt łatwego, ale po tym, jak radzili sobie wcześniej możemy oczekiwać więcej.
12. (+5) Denver Nuggets 6-6 (2-1) - Odwrotnie od Minnesoty, Denver rozkręca się z meczu na mecz. Grając równo i coraz lepiej wygrali z Dallas i Chicago i już mają 5-meczową serię wygranych na własnym parkiecie.
13. (-8) Golden State Warriors 8-6 (1-3) - Tak słaby bilans w tym tygodniu spowodowany był w dużej mierze kontuzją Stephena Curry'ego, Toneya Douglasa i Jermaine'a O'Neala. Nieobecni wracają, ale za to ze składu wypadł filar defensywy Andre Iguodala i na Utah może to wystarczyć, ale na inne zespoły niekoniecznie.
14. (+7) Los Angeles Lakers 6-7 (2-0) - Jeziorowcy zaliczyli długą przerwę od spotkań i dobrze im to zrobiło. Naturalnie podziałała na nich pewnie również dyspozycja Kobego Bryanta na treningach, który powiedział, że postara się powrócić w listopadzie.
15. (-1) Charlotte Bobcats 7-7 (2-2) - Oprócz Chicago, Charlotte nie miało wymagających przeciwników, ale oczywiście to, że wygrali 2 spotkania trzeba im oddać. Jak na razie wygląda to bardzo dobrze i 6. miejsce w konferencji jest sporym zaskoczeniem.
16. (+2) Toronto Raptors 6-7 (2-1) - Kanadyjczycy przegrali tylko ze świetnymi Trail Blazers i tym razem nieźle zaprezentowali się przeciwko dość trudnym rywalom z Philadelphii i Waszyngtonu. Trudno w to uwierzyć, ale z bilansem 6-7 są... liderami dywizji atlantyckiej i mają zapewnione 4. miejsce w konferencji z tego powodu.
17. (-7) Chicago Bulls 6-5 (1-2) - Cały plan Bulls na powrót do ścisłej czołówki konferencji wschodniej legł właściwie w gruzach po druzgocącej wiadomości z zeszłego wieczora. Derrick Rose może nawet opuścić resztę sezonu i takie są fakty. Równie dobrze może znów powrócić, ale jego dyspozycja po kontuzjach obu kolan jest zagadką. Trzeba również pamiętać, że przy najczarniejszym scenariuszu, Byki nie mogą wykorzystać amnestii na Derricku, bo jego umowa było podpisana po ustanowieniu nowego CBA.
18. (+12) Washington Wizards 5-8 (3-1) - Bardzo chwali się to, że przy dość obłożonym scenariuszu udało im się wygrać 3 spotkania. Cieszy także świetna dyspozycja duetu John Wall - Bradley Beal. Widać, że Marcin Gortat nie ustabilizował jeszcze formy, ale po jego wczorajszym występie możemy spodziewać się coraz więcej.
19. (+6) New Orleans Pelicans 6-6 (2-0) - Zawodnicy z Nowego Orleanu wygrali niedawno swój trzeci mecz z rzędu, ale ich forma wciąż jest zagadką. Dwie wygrane z tego tygodnia to Jazz i Cavaliers, więc nie można powiedzieć o nich zbyt dużo. Kluczem wydaje się być Anthony Davis, który czasem gra na poziomie All-Star.
20. (+6) Sacramento Kings 6-6 (2-2) - Króle wygrali back-to-back z Phoenix i ulegli Memphis i Clippers. Nie są to powody do wstydu. Fenomenalne statystyki wykręca DeMarcus Cousins, który zaliczył niesamowity progres i widać, że dobrze czuje się w tym zespole.
21. (+2) Boston Celtics 5-10 (1-3) - W tym zestawieniu Celtów uratował o to, że przegrali z Houston, San Antonio i Indianą, a więc z elitarnymi zespołami. Pokonali za to Atlantę Hawks, która też prezentuje się poniekąd dobrze.
22. (-9) Phoenix Suns 6-6 (1-2) - Jedyny mecz wygrali z Charlotte, ale przegrali za to back-to-back z Sacramento i po zaskakującym starcie, nie zaskakują dalej. Mogliśmy się tego spodziewać, ponieważ nie mieli trudnych rywali na początku sezonu.
23. (-8) Philadelphia 76ers 6-9 (1-3) - Jednego nie można im zarzucić. Mimo słabego składu personalnego, walczą w każdym spotkaniu i przykładem jest wygrana, którą wydarli z rąk Bucks. Przegrali jednak aż trzy spotkania, więc spadek był nieunikniony.
24. (-2) Detroit Pistons 4-8 (1-3) - Miała być walka o playoffy, a na razie wygląda to delikatnie mówiąc słabo. Trójgłowy smok Smith-Monroe-Drummond nie pracuje jak kolektyw i efekty widać wyraźnie.
25. (-6) Orlando Magic 4-8 (0-2) - Wydawać by się mogło, że to tylko dwa spotkania w tygodniu. Ale niestety dla nich oba przeciwko Miami Heat. U siebie przegrali wysoko, jednak w Miami walczyli do ostatnich sekund. Powrócił Glen Davis i to jest powód do radości.
26. (-6) Cleveland Cavaliers 4-10 (0-3) - Cavs to jeden z wielu zespołów konferencji wschodniej, który zawodzi na całej linii. Dobrych występów nie zalicza Kyrie Irving, a Andrew Bynum nie okazał się kluczowym wzmocnieniem dla tego klubu.
27. (=) Brooklyn Nets 3-9 (0-3) - Portland, Charlotte i Minnesota. Kto by się spodziewał, że tak będzie wyglądała lista pogromców Brooklyn Nets w czwartym tygodniu zmagań. Gdyby trenerem nie był Jason Kidd, a np. Mike Brown, to najprawdopodobniej nie byłoby już go w Nowym Jorku.
28. (-4) New York Knicks 3-9 (0-3) - Poniżej wszelkiej krytyki grają oba kluby z Nowego Jorku. Czekamy i czekamy na jakiś obrót sytuacji, ale po prostu grają źle i na razie nie widać, aby miało się to zmienić.
29. (-1) Milwaukee Bucks 2-10 (0-3) - Wydaje się, że przy odrobinę lepszej dyspozycji 76ers, Bucks są pierwszym kandydatem do tankowania z konferencji wschodniej.
30. (-1) Utah Jazz 1-13 (0-3) - Jazz konsekwentnie realizują plan na tegoroczny sezon. Nic dodać, nic ująć.