KOSZALIN BIJE NA ALARM

Dodano: 20 listopada 2013 09:13
KOSZALIN BIJE NA ALARM
Filip Jedliński, Informacja własna
MediaWiki

Gdyby ktoś dowiedział się teraz, że AZS Koszalin w Maju ubiegłego sezonu zdobył brązowy medal Mistrzostw Polski, to nie wiem, jaka byłaby jego reakcja.Pewnie śmiech i duże niedowierzanie.

A jednak ekipa z zachodniopomorskiegofaktycznie w ubiegłym sezonie cieszyła się z noszenia brązowych medali.Wydawało się, że sezon 2013/2014 będzie przynajmniej potwierdzeniem dobrej gry,"akademików" lub nawet czymś więcej. Ale tak się tylko wydawało...

Władze AZSu podczas ,,transferowego lata" bardzo starali sie zatrzymać trzech podstawowych liderów punktowych całego sezonu oraz, przede wszystkim, tej niezwykłej ,,bitwy" o brązowy medal Łukasza Wiśniewskiego, Pawła Leończyka oraz Seka Henrego.Pogoń o ,,Leona" koszalinianie dosyć szybko przegrali z sopockim Treflem. Paweł podpisał z klubem z Trójmiasta dwuletni kontrakt za odpowiednią kwotę, przy okazji walcząc o jak najwyższe cele. O Łukasza Wiśniewskiego starał się przede wszystkim Anwil Włocławek.Sam zawodnik przyznawał, że nie ma zbyt wielu ofert.Anwil jaki i AZS starał się przekonac do siebie polskiego rzucającego, ale wtedy do ,,gry wlączył się” Turów. Wicemistrz Polski zapewnił dobre warunki do grania,dobre towarzystwo w postaci świetnych zawodników oraz grę na arenie międzynarodowej.

To sprawiło,że zawodnik podpisał z klubem kontrakt na dwa lata. Jedynym optymalnym strzelcem i liderem pozostał Sek Henry, o którego AZS długo walczył. W końcu udało się przekonać amerykanina. Kontrakty także przedłużyli: Darrell Harris, Bartłomiej Wołoszyn oraz Artur Mielczarek. Wiśniewskiego miał zastąpić polsko­izraelski rozgrywający Oded Brandwein, który w ubiegłym sezonie reprezentował barwy rywala zza miedzy, czyli Energii Czarnych Słupsk.Postawiono także na byłego zawodnika Stelmetu Zielona Góra­doświadczonego Zbigniewa Białka, który miał byc ,,załataniem dziury” po Leończyku.

Pierwszym strzelcem miał zostać amerykański zawodnik na obie pozycje obwodowe – LanceDarius Dunn –MVP ligi portugalskiej. Pod koszem jako wspomagający Harrisa został sprowadzony Raymond Sykes, silny fizycznie i sprawny zawodnik na obu pozycjach podkoszowych. Skład mieli uzupełnić także nieźli polscy defensorzy z solidnym rzutem z dystansu.Trenerem oczywiście pozostał Zoran Stretenović.Ten zestaw mial zapewnić AZS­owi kolejne sukcesy. Koszalinianie zaliczyli szybki falstart i na inaugurację przegrali w meczu wyjazdowym z zespołem Asseco Gdyni. Kibice mieli nadzieję, że to po prostu „wypadek przy pracy”. Jednak przegrana różnicą 25 ,,oczek” na własnym parkiecie z PGE Turowem i porażka w Sopocie mogły naprawdę martwic nawet najwierniejszych kibiców w Koszalinie.

Trener wcale nie liczył na wygrane z zespołami z górnej części tabeli, ale oczekiwał przynajmniej walki. Niestety podczas spotkania ze Stelmetem walka była,ale tylko przez dziesięć minut. Pozostałe trzy kwarty,to gra na poziomie ,,podaj­rzucaj” i przegrana 105­76. Wtedy postanowiono przeprowadzić zmiany. Trenera Stretenovicia zastąpił znany już w Polsce szkoleniowiec Gasper Okorn. Zaraz po przyjeździe został rzucony na „głęboką wodę”, czyli mecz z Anwilem Włocławek. Chociaż koszalinianie przegrywali przez prawie całe spotkanie, to w końcówce, dzięki dobrej grze amerykańskich liderów, AZS wygrał 70:66.

Przez przedłużającą się kontuzję Harrisa oraz słabą dyspozycję Rafała Bigusa postanowiono ściągnąć do drużyny Dragana Labovicia. Jednak jego niezła gra nie wystarczyła do pokonania w Tarnobrzegu Stabillu Jeziora. Akademicy przegrali wyraźnie 95:78.

Na razie w AZS­ie zawodzi większość zawodników, a przede wszystkim Oded Brandwein oraz Lance Darius Dunn. Doprowadzono także do tego, że prezes wchodzi nawet w spory z kibicami.

Ogólnie rzecz biorąc AZS jest, według mnie, największym rozczarowaniem tego sezonu, albowiembrązowy medalista zajmuje 12 miejsce z fatalnym bilansem jednej wygranej i pięciu porażek.W Koszalinie natychmiast trzeba coś zmienić. Pytanie tylko: co ?

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp