Power Ranking: Tydzień 3
Ten tydzień obfitował w dobre spotkania i nie mogliśmy narzekać na emocje.
We wczesnej fazie sezonu, ranking będzie zmieniał się jak w kalejdoskopie.
Skok tygodnia: Chicago Bulls (14 miejsc)Spadek tygodnia: New Orleans Pelicans (11 miejsc)
1. (+1) San Antonio Spurs 9-1, (4-0) - Ostrogi nie miały żadnego problemu wygrywając ze słabszymi od siebie rywalami, ale były wśród nich takie zespoły jak Knicks (których rozbili w Madison Square Garden) oraz 76ers. Obecnie są na 7-meczowej serii zwycięstw i jeśli dobrze pójdzie, to powinni ją stopniowo powiększać przez jeszcze parę spotkań.
2. (-1) Indiana Pacers 9-1, (2-1) - Wczoraj skończył się ich historyczny i najlepszy w historii klubu start sezonu z bilansem 9-0. Ich pogromcami okazali się Chicago Bulls, z którymy wcześniejszy mecz wygrali. Nie podważa to jednak faktu, że Indiany po prostu należy się obawiać i jak na razie jest ona na dominującym pierwszym miejscu w słabej jak dotąd konferencji wschodniej (tylko 5 zespołów na poziomie 0.500 i lepiej).
3. (+5) Los Angeles Clippers 7-3 (3-0) - Clippers mieli prawdopodobnie najtrudniejszy kalendarz (Minnesota, OKC, Brooklyn) na ubiegły tydzień i perfekcyjnie sobie z nim poradzili. Były to jednak mecze u siebie, a już w tym tygodniu dwie pierwsze ekipy mogą próbować zrewanżować się na własnym parkiecie. Nie zmienia to faktu, że Chris Paul odnajduje się ponownie w tym zespole, a Doc Rivers powoli wie co ma robić dalej.
4. (=) Portland Trail Blazers 7-2 (3-0) - Właściwie mało się o nich mówi, a przecież to obecnie druga najlepsza drużyna konferencji zachodniej i jak dla mnie największe zaskoczenie sezonu jak dotychczas. Blazers są w posiadaniu drugiej w lidze serii na poziomie 5 wygranych z rzędu. Przed nimi trudny, wyjazdowy, 5-meczowy tydzień i po nim okaże się o co tak naprawdę chodzi w Oregonie.
5. (+6) Golden State Warriors 7-3, (3-0) - Warriors mieli u siebie ciężki bój z Oklahomą City w czwartek, ale nawet wtedy udało im się wyjść zwycięsko po game-winnerze Andre Iguodali. Jak na razie grają naprawdę bardzo dobrze i najprawdopodobniej będą walczyć o pierwsze miejsce w swojej dywizji.
6. (+4) Miami Heat 7-3 (3-0) - LeBron James jest pewniakiem do nagrody najlepszego zawodnika tygodnia, po trzech meczach ze średnimi godnymi czterokrotnemu MVP (34 PPG, 70% z gry). Mistrzowie NBA poradzili sobie mimo nieobecności Allena oraz Haslema, wygrywając wszystkie trzy mecze przeciwko niezłym, ale nie wybitnym rywalom.
7. (+5) Houston Rockets 7-4 (3-1) - Gdyby w Philadelphii nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa po dogrywce, ten tydzień byłby dla nich perfekcyjny. Był on jednak bardzo dobry w porównaniu ze startem, który był w kratkę. Cieszy na pewno zwycięstwo w powrocie Jeremy'ego Lina do Nowego Jorku, ale tam już prawie wszyscy wygrywają w tym sezonie.
8. (-5) Minnesota Timberwolves 7-4 (3-2) - Wilki rozbudzili nam trochę apetyty po znakomitym starcie, ale jakby zwolnili trochę tempo. Już nie porywali swoją grą publiczności tak jak na początku, ale wciąż znajdują się w czołówce wyścigu po playoffy.
9. (-4) Oklahoma City Thunder 6-3 (2-2) - Dwa hitowe spotkania z Los Angeles i Golden State, które mogą być przedsmakiem playoffów, okazały się dla nich przegrane. To co mieli wygrać, to wygrali, ale może być to za mało w kontekście konkurencji na zachodzie.
10. (+14) Chicago Bulls 5-3 (3-0) - Byki przebojem wdarli się do pierwszej dziesiątki rankingu, odbudowując się niejako po słabym starcie. Zakończyli również serię Pacers na własnym parkiecie, tak jak zrobili z Miami Heat w ubiegłym sezonie. Rose wciąż nie wygląda tak jak byśmy się po nim spodziewali, ale spodziewamy się po nim za dużo.
11. (+8) Atlanta Hawks 6-4 (3-1) - To kolejny zespół, obok którego przechodzi się raczej bez słowa, ale musimy się przy nich zatrzymać i powiedzieć "Dobra robota!". Być może trener Budenholzer znalazł sposób na zgranie ze sobą "Dwóch Wież" Millsapa i Horforda.
12. (-3) Dallas Mavericks 6-4 (2-1) - Nie można o nich powiedzieć, że mieli słaby tydzień, a jednak nie zasłużyli na awans w naszym rankingu. Stało się tak dlatego, ponieważ wygrane z Orlando i Washington nie są wielkim zaskoczeniem, a ich rywale zagrali w tym samym czasie po prostu bardzo dobrze.
13. (-6) Phoenix Suns 5-4 (1-2) - Oczekiwania wobec tego zespołu nie były zbyt duże przed sezonem. Wogóle nie miało ich tu być, a jednak są. Są, ale trochę niżej z powodu tylko jednego zwycięstwa, które odnieśli nad Pelicans.
14. (-1) Charlotte Bobcats 5-5 (2-2) - Tak, to znowu nie jest żart. Bobcats radzą sobie wspaniale, jak na personel którym dysponują, a kolejne zwycięstwo z Cavs to tylko pokazuje. Porażki z Miami czy Atlantą również ich nie hańbią.
15. (-9) Philadelphia 76ers 5-6 (1-3) - Staraliśmy się ich nie "przehypować", ale po prostu się nie dało. Teraz za to płacimy. Wygrana z Rockets była imponująca, ale nie możemy nie patrzeć na resztę spotkań, które nie były zbyt udane.
16. (-1) Memphis Grizzlies 4-5 (1-2) - Memphis kompletnie nie zachowują się jak wicemistrzowie konferencji zachodniej. Nie mogą sobie pozwolić na przegraną z takim rywalem jak Toronto, więc żeby przezwyciężyć wielu kandydatów na zachodzie, muszą grać skuteczniej w ofensywie.
17. (+11) Denver Nuggets 4-5 (3-1) - Mieli dwa trudne spotkania (Houston, Minnesota) oraz dwa lżejsze (Utah, Lakers). Można powiedzieć, że z obowiązku wywiązali się na piątkę, wygrywając łatwiejsze mecze oraz pokonując rozpędzonych Timberwolves.
18. (+3) Toronto Raptors 4-6 (1-2) - Trzeba przyznać, że mieli ciężki orzech do zgryzienia i chwała im za to, że wygrali chociaż z Memphis. Przegrane z Chicago, czy Indianą to absolutnie nie jest wstyd, a przy niebotycznie beznadziejnej konferencji wschodniej ich postawa może wystarczyć na playoffy (na razie 8. miejsce).
19. (-3) Orlando Magic 4-6 (1-2) - Magic wciąż nie wygrali żadnego z czterech meczów na wyjeździe. Nie jest to dobry znak dla tego młodego klubu, tym bardziej że jedyna ich wygrana tego tygodnia, to spotkanie z Bucks - oczywiście u siebie.
20. (-2) Cleveland Cavaliers 4-7 (1-3) - To wciąż nie jest to, na co liczyli kibice i sami zawodnicy klubu z Ohio. Bardzo wolno rozkręca się Kyrie Irving, który miał być już stawiany w jednym rzędzie z supergwiazdami NBA. Na razie tak się nie dzieje.
21. (-4) Los Angeles Lakers 4-7 (1-3) - Pau Gasol był podobno w szoku, gdy zobaczył trenującego Kobego Bryanta. Tylko to pozostało Jeziorowcom - czekać. Na ich szczęście, do powrotu Czarnej Mamby jest już chyba bliżej niż dalej, pytanie w jakiej jest tak naprawdę dyspozycji.
22. (=) Detroit Pistons 3-5 (1-2) - Do drużyny dołączył Brandon Jennings, ale tak naprawdę nic się nie zmieniło. Grają tak jak grali, liczą na dobre występy któregoś z podkoszowych, ale wygrywają tylko wtedy, gdy wszyscy grają mniej więcej równo.
23. (-3) Boston Celtics 4-7 (1-3) - Cztery kolejne zwycięstwa uśpiły nieco Celtics i w dość brutalny sposób wrócili do rzeczywistości. Po prostu za dużo jest tam niepasujących do siebie części i takie wygrane jak z Miami będą się zdarzać, ale nie przyzwyczajajmy się do nich.
24. (+2) New York Knicks 3-6 (1-3) - Ten plus jest bardzo mylący, bo właściwie Knicks nie zrobili nic, aby ten awans otrzymać. Wygrali jednak to jedno spotkanie z Atlantą, ale co z tego, jak w MSG przez 5 kolejnych spotkań nie potrafią wygrać. Melo jest sfrustrowany, Chandler kontuzjowany, a kibice pamiętliwi i nieubłagani.
25. (-11) New Orleans Pelicans 4-6 (1-3) - Anthony Davis przestał tak zadziwiać i skończyła się również dobra passa Pelikanów. Jedyna wygrana przyszła w meczu z Philadelphią, oprócz niej stali się przyczyną pierwszego zwycięstwa Utah Jazz w tym sezonie.
26. (+3) Sacramento Kings 2-6 (1-1) - W ubiegłym tygodniu głównie odpoczywali, grając tylko dwukrotnie. Wygrali jednak z Brooklynem co - mimo ich słabej dyspozycji - zaskoczyło wielu obserwatorów. Gorzej, że przegrali spotkanie do wygrania z Detroit we własnej hali.
27. (=) Brooklyn Nets 3-6 (1-2) - To jest najprawdopodobniej największa niespodzianka in minus w pierwszych tygodniach ligi. Mimo zwycięstwa z Heat i wielkich oczekiwań, Nets po prostu nie mogą znaleźć właściwego rytmu gry.
28. (-3) Milwaukee Bucks 2-7 (0-4) - Milwaukee było jedną z dwóch drużyn, które nie wygrały ani jednego spotkania od ostatniego rankingu i tylko to, że przegrali z naprawdę renomowanymi klubami (MIami, Indiana, Oklahoma City) znaleźli się na 3 miejscu od końca.
29. (+1) Utah Jazz 1-10 (1-3) - Nawet z tym felernym jednym zwycięstwem Jazz wypełniają plan na obecny sezon, dobrze radząc sobie w kolejnych pojedynkach.
30. (-7) Washington Wizards 2-7 (0-4) - Cztery mecze z rzędu przegrali gracze ze stolicy USA. Marcin Gortat mimo solidnych statystyk nie pomaga drużynie co pokazują np. statystyki +/-, którą ma najgorszą wśród graczy pierwszej piątki. Trudno sobie wyobrazić, że mieli oni wejść do playoffów według wielu (w tym mnie).