Mistrzowie nie dają rady 76ers

Dodano: 31 października 2013 08:16
Mistrzowie nie dają rady 76ers
Michał Fast, Informacja własna
WikiMedia

Nie tak miał wyglądać drugi mecz sezonu Miami Heat.

Po znakomitym debiucie w pierwszym spotkaniu, gdzie Miami nie dali najmniejszych szans Chicago wydawało się, że mecz z Philadelphią będzie formalnością. Było jednak zupełnie inaczej.

76ers wyraźnie nie chcą pamiętać poprzedniego sezonu, który zarówno dla kibiców i działaczy oraz samych zawodników był niewątpliwie wielkim zawodem.

Dziś podczas pierwszego spotkania wyraźnie chcieli zatrzeć złe wrażenie. trzeba powiedzieć, że im się to udało.

Już od pierwszego gwizdka gospodarze zagrali agresywnie i pokazali, że nie obawiają się utytułowanych przeciwników. Dzięki wygraniu pierwszej kwarty 33:14 ustawili dalszy przebieg meczu. Heat wyraźnie nie mogli złapać rytmu i wydawało się, że nie podeszli do tego spotkania odpowiednio skoncentrowali, jakby liczyli na to, że 76ers będą tym samym zespołem co w tamtym roku.

W drugiej kwarcie nastąpiło odwrócenie ról. Podrażnieni pierwszą odsłoną mistrzowie zabrali się za odrabianie strat i na przerwę zespoły schodziły przy zaledwie dwupunktowej przewadze gospodarzy.

W trzeciej odsłonie Heat kontynuowali swoją ofensywę. W teju części meczu zdobyli aż 45 punktów i wydawało się, że już nic nie odbierze im zwycięstwa w tym meczu.

W czwartej kwarcie Miami uwierzyli chyba za bardzo, że już wygrali to spotkanie i oddali tę część meczu w zasadzie bez walki a młody głodny sukcesów Team z Philadelphi odniósł pierwsze w sezonie zwycięstwo wygrywając czwartą część meczu 29:16 a całe spotkanie 114:110.

Bohaterem gospodarzy został pierwszoroczniak Michael Carter-Williams, który zagrał fenomenalny mecz. Zaliczył on 22 punkty, miał 12 asyst, 9 przechwytów i 7 zbiórek. Po meczu 22 latek tak skomentował swój debiut w NBA: "To był niesamowity i nieprawdopodobny dzień." Chciałoby się powiedzieć nic dodać nic ująć.

Po stronie Heat prym wiódł Lebron James, który rzucił 25 punktów, dokładając do tego 13 asyst. Wspierał go Chris Bosh zdobywca 22 punktów i 10 zbiórek.

W spotkaniu zabrakło Dwyane'a Wade'a, który nie zagrał z powodu bólu kolana.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp