Derrick Rose: ' To już przeszłość. Teraz patrzę w przyszłość'
Podczas wczorajszego meczu w Indianapolis nie tylko Derrick Rose debiutował na parkietach NBA. Swój debiut zaliczył także Danny Granger jednak oczy fanów jak i mediów, a także portali społecznościowych były skierowane w stronę lidera Chicago Bulls, który wrócił po 525 dniach po tym jak zerwał więzadło krzyżowe przednie.
- To już przeszłość. Teraz patrzę w przyszłość - mówi Rose.
Trener Tom Thibodeau pozwoli zagrać Derrickowi tylko 20 minut. Zawodnik spędził na parkiecie siedem minut w pierwszej kwarcie, osiem w drugiej i pięć w trzeciej. Szkoleniowicec Bulls woli dmuchać na zimnie i na pewno stopnio będzie dawał mu coraz więcej minut, żeby Rose przystosował swoje ciało do warunków meczowych.
- Cały czas atakuje, tak własnie gram na treningach - mówi Rose, po czym dodaje - Nie zwalniam i nie obchodzi mnie to kto jest na środku. Jeśli sfaulują mnie to wstanę i będę dalej walczył - kończy.
Ostatecznie w potyczce z Indianą Pacers, Derrick Rose zapisał sobie na swoim koncie 13 puntków, 2 zbiórki i asysty. Świetnie spisał się też Taj Gibson, który wchodząć z ławki rezerowych rzucił dla drużyny z "Wietrznego Miasta" 18 punktów i zebrał także 12 piłek.