Polska - Chorwacja: Fatalny początek i porażka mimo wielkiej ambicji
Dodano: 7 września 2013 20:11
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Biało-czerwoni wciąż pozostają bez zwycięstwa na tegorocznym Eurobaskecie. W sobotę ulegli oni Chorwatom, choć jeszcze pod koniec istniała realna szansa, by odmienić losy starcia. Znów świetnie spisał się Michał Ignerski, który był motorem napędowym teamu.Pierwotnie sytuacja wyglądała wręcz tragicznie. Koszmarna postawa zespołu, nieporadność w obu formacjach sprawiły, że po zaledwie 5 minutach wynik brzmiał 19:2. Wtedy chyba nawet najwięksi optymiści złapali się za głowę, bowiem nic nie zwiastowało jakiejkolwiek poprawy. Dopiero wspomniany Ignerski wziął całość w swoje ręce i dał znak, że należy walczyć bez względu na położenie. Pochodzący z Lublina koszykarz przeprowadził kilka skutecznych akcji, odważnie podejmując decyzje rzutowe. Co najistotniejsze przyniosły one efekt, a wcześniej właśnie takiego zdecydowania brakowało. Wsparcie gwarantował mu Krzysztof Szubarga. Rozgrywający, który podczas poprzedniej potyczki nie "powąchał" parkietu korzystnie wprowadził się do gry, wnosząc trochę ożywienia. Jednak odpowiednia pomoc potencjalnych liderów - Marcina Gortata oraz Macieja Lampe stanowiła towar deficytowy. Wśród rywali dobrze prezentował się Bojan Bogdanović. Zgodnie z przypuszczeniami mnóstwo piłek koledzy kierowali pod jego adresem, co 24-latek generalnie szybko pożytkował. Ponadto problemów polskiej defensywie przysparzał Damjan Rudez. Mimo tego dystans pomiędzy oboma kolektywami po dwóch kwartach wynosił dziewięć „oczek”, więc kontakt z przeciwnikiem został złapany. Zmiana stron przynajmniej przez chwilę nie przyniosła wielkiej metamorfozy, aczkolwiek musiało minąć parę fragmentów, by podopieczni Dirka Bauermanna wykrzesali z siebie pokłady ambicji. Wiedząc, że porażka praktycznie przekreśla marzenia o awansie do dalszej fazy postawili oni całość na jedną kartę. Wreszcie przebudził się Gortat. Gracz Phoenix Suns osiągnął właściwy sobie poziom i od razu siła rażenia wyglądała zupełnie inaczej. Swoje zrobili wymieniany Szubarga oraz Ignerski. „Trzy grosze” dorzucił też Przemysław Zamojski. Serca kibiców znad Wisły rozgrzały się sto osiemdziesiąt sekund przed finiszem. Rezultat wynosił 65:66! Przy odrobinie konsekwencji oraz dozie szczęścia upragniony triumf zostałby osiągnięty, lecz bałkańscy zawodnicy powstrzymali nerwy i ostatecznie odparli napór oponenta. Główną rolę odegrał duet Ukić – Markota. W związku z tym ich drużyna zgarnęła pełną pulę, pozbawiając naszą ekipę praktycznie wszelkich złudzeń. Chorwacja - Polska 74:70 (24:12, 17:20, 21:17, 12:21) Chorwacja: Boganović 23, Simon 14, Ukić 14, Rudez 9, Tomić 8, Markota 5, Sarić 3, Zorić 2. Polska: Ignerski 22, Gortat 14, Szubarga 14, Lampe 6, Zamojski 6, Kelati 5, Waczyński 2, Karnowski 1.