Pierwszy test dojrzałości - zapowiedź meczu Polska - Gruzja
Dodano: 4 września 2013 00:09
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
W środę nasi reprezentanci stoczą inauguracyjny pojedynek na mistrzostwach Europy. Jeśli marzymy o wyjściu z grupy, musimy bezwzględnie zwyciężyć choć trudno też lekceważyć przeciwnika. Nie ulega jednak wątpliwości, iż wygrana pozwoli nabrać optymistycznego przekonania wobec następnych dni.Ekipa dowodzona przez Dirka Bauermanna dość długo przygotowywała się przed samym turniejem. Zdążyła odbyć sporo meczów sparingowych, wobec czego wszelkie założenia taktyczne zostały przećwiczone w praktyce. Oczywiście można szukać uchybień i słabych punktów, lecz generalnie rzecz biorąc skompletowany skład dysponuje naprawdę dużym potencjałem, więc należy uczynić wszystko aby go wykorzystać. Tak stało się choćby podczas pamiętnych zmagań w Antwerpii, gdzie Polacy nie zaznali goryczy porażki, odprawiając z kwitkiem Włochy, Izrael i Belgię. Wówczas z wielu stron napływały słowa pochwały odnośnie stylu jaki prezentują, a także dyspozycji poszczególnych graczy. Ta ostatnia uwaga tyczy się szczególnie podkoszowych. Marcin Gortat i Maciej Lampe to absolutna czołówka europejskich „kolosów”, która posiada dużo innych atutów oprócz siły fizycznej. Obaj umieją fantastycznie biegać do kontr, co przynosi korzyści całemu zespołowi. Poza tym ten drugi dysponuje świetnym rzutem, wobec czego rywalom automatycznie trudniej ustawić krycie. Jeśli zostaną tylko odpowiednio wykorzystani, mogą posłużyć jako swego rodzaju motor napędowy maszyny. Tyle, że równocześnie nie wolno umniejszać rangi obwodowi. Niżsi koszykarze mają obowiązek przejmować ciężar odpowiedzialności co mocno urozmaici poczynania teamu. Przecież Przemysław Zamojski, Adam Waczyński, Łukasz Koszarek i wreszcie Michał Ignerski potrafią seryjnie „ładować” za trzy. Zresztą dowód tego częściowo dali przy okazji lubelskiego turnieju. Nie sposób wymagać idealnego zbilansowania dołu oraz góry, ale skoro mamy świadomość swoich mocnych stron to najgorzej byłoby popełnić grzech zaniechania. W kwestii oponenta należy odnotować, iż nie wystąpi ten, który niegdyś wpędził w kompleksy Gortata, czyli Zaza Pachulia. 29-latka wyeliminowała kontuzja. W ten sposób siła rażenia jego reprezentacji zdecydowanie zmalała. Dzieje się tak zwłaszcza, że los kolegi podzielił Tornike Shengelia. On również na co dzień pożytkuje swoje umiejętności dla klubów NBA. Osobnej uwagi wymaga natomiast Manuchar Markoishvili, przywdziewający zwykle trykot Galatasaray Stambuł. Mierzący 197 cm skrzydłowy jest w stanie indywidualnie odmienić losy batalii, dlatego Polska defensywa nie ma prawa pozostawić mu swobody. Inaczej nad głową ujrzy kubeł zimnej wody. Początek meczu w Celje o godzinie 14 30.