Allen Iverson oficjalnie kończy karierę
Na dniach jeden z najbardziej kontrowersyjnych graczy XXI wieku ma oficjalnie zrezygnować z zawodowego uprawiania koszykówki. Chociaż ostatni raz w meczu NBA wystąpił w 2010 roku, ciągle łudził się, że wróci do ligi. Jak podaje magazyn SLAM, ten powrót już nie nastąpi.
13 sezonów. 26.7 punktu, 6.2 asysty i 2.2 przechwytu na mecz. Jeden tytuł MVP sezonu zasadniczego. Jeden występ w finałach NBA, do których praktycznie sam doprowadził 76ers. To wszystko przy niecałych 180 cm wzrostu i wątłej budowie. Może nie zawsze dawał z siebie wszystko na treningach (słynne "practice" na koniec przygody Larry'ego Browna z Sixers), ale podczas meczów zostawiał serce na parkiecie. Teraz ten sam Brown powiedział: "To prawdopodobnie najwspanialszy atleta jakiego widziałem".
Obecnie życie Allena Iversona jest w rozsypce. Człowiek, który zapoczątkował rewolucję kulturową w NBA, wymuszając na lidze narzucenie określonego dress-code'u dla zawodników, ostatni raz był widziany podczas reality show o kasynach. Przypadkowo spotkany przez ekipę filmującą program, opowiadał o tym, że chętnie zagrałby w rosyjską ruletkę. W jednym z wywiadów powiedział: "Kiedy mówisz Allen Iverson, myślisz: koszykówka". Z wiekiem zaczął tracić szybkość na parkiecie i kontrolę poza nim. Podczas epizodu w Turcji był cieniem samego siebie. Niebawem oficjalnie powie dość. "Jeśli zostanę włączony do Galerii Sław, będzie to wzruszająca chwila". I godne pożegnanie jednego z największych koszykarskich wojowników.