Wielki plan Lakers: James i Anthony w 2014
Los Angeles Lakers planują wielką ofensywę transferową. Gdyby ze swoich kontraktów zrezygnowali LeBron James i Carmelo Anthony, Lakers chętnie ich przyjmą. Wolą być przygotowani na taką ewentualności. Tak na wszelki wypadek.
Nie wiem jak Wy, ale kiedy odpalam jakąś gierkę NBA, pierwsze co robię to rzucam się w dynastię i robię transfery. Po dwóch-trzech meczach jestem znudzony składem i symuluję do draftu/free agency albo po prostu przejmuję inny klub. Czasem uda mi się dograć 4-5 sezonów, ale wtedy do głowy przychodzi pomysł na nowy skład, jakąś zmianę i zaczynam od zera.
Jeśli macie tak jak ja, pewnie kochacie dywagacje transferowe. Pobawmy się, wspierając się na podobnych wyliczeniach strony grantland.com. Latem 2014 roku w barwach Lakers zostanie jedynie dwóch zawodników: Steve Nash i Robert Sacre. Kilku graczy ma w kontraktach opcje na kolejny sezon za zgodą klubu, ale przyjmijmy, że Lakers zrezygnują z nich, żeby zbudować super zespół. Łącznie Sacre i Nash zajmą jakieś 10,5 miliona salary cap, które w przyszłym sezonie ma wynosić 62,1 miliona dolarów. Zostaje nam zatem 50 milionów. Przyjmijmy, że 60, w końcu to LA, można żyć ponad stan. W tym sezonie Kobe Bryant zarobi 30 milionów. Niedawno zapowiedział, że owszem, chce zdobyć mistrzostwo, ale nie ma zamiaru rezygnować z pieniędzy. Gdyby jednak, JEDNAK zgodził się zejść do 15-20 milionów (wątpliwe by zgodził się na więcej), zostaje nam 40-45 milionów na 9 graczy.
Gdyby James i Anthony zdecydowali się grać za jakieś 10 milionów, jest szansa. Niestety bardzo nikła. James świetnie się czuje w Miami, poza tym ma już dwa mistrzowskie tytuły, nie musi się już poświęcać by je zdobyć. Prędzej wróci do Cavaliers niż do Lakers. Co innego Melo. Pytanie czy tytuł jest dla niego aż tak ważny. Biorąc pod uwagę, że to Nowojorczyk i fan Knicks od dziecka, pewnie chętnie zdobyłby tytuł, ale dla swojego ukochanego klubu - Nie widzę siebie w żółto-fioletowym stroju – powiedział niedawno Po chwili jednak dodał: - Ale mam fioletowo-żółte Jordany. Bardzo możliwe, że Melo zrezygnuje ze swojego kontraktu już po tym sezonie, ale jeśli miałby podpisywać to raczej z Knicks, którzy mogą mu zaoferować do 130 milionów za pięć lat. Ponieważ jest obecnie zawodnikiem drużyny z Nowego Jorku, tylko ona może mu tyle zapłacić.
Wybrałem chyba najbardziej optymistyczny z realnych scenariuszy i nawet w tym wypadku wygląda to nieciekawie. Grantland zauważył, że udałoby się zbudować sensowny skład jedynie jeśli Bryant zdecydowałby się grać za 4 miliony, a Melo i LeBron za 20 każdy. Reszta składu mogłaby wtedy grać za minimum dla weteranów. Nawet sam autor wyliczeń wyśmiał ten scenariusz.