Antoine Walker bardzo chce prowadzić Celtics. Serio!
Po tym jak Doc Rivers odszedł do Clippers, wydaje się, że przebudowa Celtics ruszy pełną parą.
Na początek przydałby się dobry trener. Ktoś, kto poradzi sobie z trudnym charakterem Rajona Rondo. Ktoś, kto nie ugnie się pod spojrzeniami Paula Pierce'a i Kevina Garnetta (jeśli zostaną). Ktoś, kto ma na koncie mistrzowski pierścień i może być ambasadorem mistrzowskiej kultury Boston Celtics. Ktoś taki jak...Antoine Walker?
Antoine Walker to człowiek, który przez jakiś czas był twarzą firmy Adidas w NBA. Zapowiadał się świetnie, ale zbyt nadmuchane ego sprawiło, ze nie chciał przykładać się do treningów i dostosowywać do trenerskich koncepcji. Nie był złym koszykarzem, raczej jednym z tych, którzy nie rozumieją stwierdzenia „there is no I in team”. Antoine Walker to człowiek, który na pytanie czemu tyle rzuca za trzy (przy skuteczności 33%) odpowiedział: „bo nie ma czwórek”. Człowiek, który podczas kariery zawodniczej zarobił jakieś 100 milionów dolarów, a teraz nie ma samochodu i mieszka ze współlokatorem.
Wczoraj na Twitterze Walker ogłosił, że chciałby zostać trenerem drużyny z Bostonu. Celtics wybrali Walkera z 6 numerem w drafcie 1996 roku. Razem z wybranym dwa lata później Paulem Piercem mieli stanowić trzon odradzającej się najbardziej utytułowanej drużyny w historii NBA. Zamiast tego trzykrotnie grali razem w playoffs, a Pierce musiał na swój tytuł czekać 12 lat. Walker w tym czasie był już poza ligą. Oczywiście nie ma szans na zostanie szkoleniowcem Celtics. Mógłby jednak pomóc młodym koszykarzom tej i innych drużyn, ucząc ich jak nie powinni postępować.