Rzut LeBrona Jamesa przesądził o wygranej
Wynikiem 103:102 na korzyść Żarów, zakończył się pierwszy mecz finałowy konferencji wschodniej NBA pomiędzy broniącym tytułu zespołem z Miami, a drużyną Pacers z Indianapolis.
Na dwie i dwie dziesiąte sekundy LeBron James dostając podanie od Ray'a Allena wprowadzającego piłkę do gry, ustalił równo z syreną końcową wynik meczu na korzyść ekipy z Południowej Florydy.
Pierwsza połowa finałowej konfrontacji we wschodniej konferencji pomiędzy obrońcą tytułu Miami Heat, a zespołem Indiana Pacers zakończyła się wygraną 42 do 37 na korzyść podopiecznych szkoleniowca Franka Vogela. Przyczyną strat po stronie gospodarzy była dobra organizacja gry obronnej zawodników Vogela, na skutek czego Miami zaliczyli nowy niechlubny zespołowy rekord trzynastu strat w połowie.
Skuteczna obrona zespołowa, rzuty Roya Hibberta z półdystansu, penetracje w obrębie strefy podkoszowej czy szybkie ataki ze strony Stephensona w początkach meczu uformowały przewagę nad nieistniejący w szybkim ataku zespołem Heat.
Dwa przewinienia złapane w początkowym etapie spotkania przez LeBrona doprowadziło do oglądania parkietowych poczynań z perspektywy ławki rezerwowej. Jednak zarówno w trzeciej kwarcie jak i w doliczonym czasie gry MVP sezonu zasadniczego znał swoją wartość oraz miejsce i potrafił zachować zimną krew w ekstremalnych sytuacjach. W całym meczu zanotował 30 punktów, uzyskał po 10 asyst i zbiórek oraz zaliczył 5 przewinień.
Nieodłącznym elementem gry panującym na koszykarskich parkietach są akcje jeden na jeden. Walka pomiędzy dwójką środkowych Roy'em Hibbertem (19 punktów, 9 zbiórek) a Chrisem Boshem (17 punktów, 2 zbiórki) zakończyła się triumfem centra Heat. Siłowe wejście byłego zawodnika Toronto Raptors zaowocowało uzyskaniem punktów z akcji dwa plus jeden.
David West przepychając się w walce podkoszowej z Andersenem zdobył dwa cenne punkty. Kolejnym perfekcyjnym zagranie z najbliższej odległości popisał się Lance Stephenson (7 punktów, 12 zbiórek, 3 asysty). Rzucający obrońca udając wejście na kosz podał do wyczekującego w trumnie Westa. W pierwszym podejściu rzut nie trafił do celu. Dobitka silnego skrzydłowego zweryfikowała błąd nabyty przy wcześniejszej próbie. David konto punktowe zamknął na zaliczeniu 26 punktów oraz 5 zbiórek.
W drugiej połowie meczu ujrzeliśmy lepszą stronę zespół Heat. Wyczuwalne było skupienie w ruchach i akcjach zawodników szkoleniowca Erika Spoelstry. Po dwupunktowych rzutach autorstwa Chrisa Bosha z lewego skrzydła oraz Dwyane'a Wade'a z odchylenia, Heat wyszło na jednopunktowe prowadzenie. Rzucający obrońca z numerem trzy na trykocie zapisał na swoim koncie 10 zdobytych punktów, 6 zebranych piłek oraz 5 rozdanych podań.
Chris Andersen będzie dobrze wspominał pierwszy mecz finały wschodniej konferencji. Wejścia podkoszowe, czy rzuty osobiste wykonywane były na stuprocentowej skuteczności z gry. Środkowy Miami Heat w przeciągu niecałych 19 minut spędzonych na parkiecie dołożył do salda drużyny 16 punktów, 5 zebranych piłek i 1 przechwyt.
W akcjach ofensywnych kartę umiejętności z dobrym skutkiem odsłonił Paul George. Niski skrzydłowy wyprowadził na manowce Wade'a. Rzucający obrońca Miami zmylony szybką zmianą tempa zawodnika z Indianapolis zdążył uchwycić z perspektywy żaby moment wpakowania piłki przez szybującego oponenta. Dodatkowo autorski rzut za trzy z 8 metrów przyczynił się do rozegrania dogrywki.
W piątkowym spotkaniu Heat podczas drugiej konfrontacji z Pacers zmierzą się przed własną publicznością w American Airlines Arena.