Ciężkie czasy w OKC i w Chicago

Dodano: 14 maja 2013 12:24
Ciężkie czasy w OKC i w Chicago
Paweł Mocek, Informacja własna
Obraz własny

Chicago Bulls i Oklahoma City Thunder po wygraniu swoich pierwszych meczów przegrali trzy następne. To stawia Miami Heat i Memphis Grizzlies w bardzo komfortowej sytuacji.

Thunder mają szansę na rehabilitację przed niesamowitą własną publicznością. Byki w Wietrznym Mieście mogą już nie zagrać.

Bulls 65-88 Heat (1-3)Wydaje się, że Bulls w tegorocznej serii zagrali dwa najgorsze spotkania w swojej historii playoffów. W meczu numer 2 przegrali różnicą 37 punktów, a we wczorajszym meczu po prostu nie istnieli. Rzucili tylko 65 punktów na skuteczności 25.7% z gry (19/74) i w ten sposób ustanowili kolejne dwa niechlubne rekordy w historii organizacji.

Widać już jednak było, że zmęczenie dotyka mocno Bulls. Po raz kolejny nie grali Kirk Hinrich i leczący się od ponad roku Derrick Rose. Luol Deng był już do dyspozycji trenera, ale ten zdecydował, że Deng ma doleczyć chorobę. Jedynym Bykiem, który rzucał ponad 50% z gry był Nazr Mohammed, ale ten z kolei oddał tylko jeden rzut. Nate Robinson był 0/12. Najlepszy strzelec, Carlos Boozer rzucał 3/14 i zdobył 14 punktów.

Heat doskonale wykorzystali swoją szansę. Erik Spoelstra inteligentnie rozłożył rotację tak, że jedynymi graczami Miami, którzy grali ponad 30 minut byli LeBron James i Chris Bosh. Dał szansę gry każdemu z trzynastu zawodników, z których tylko Mike Miller i Joel Anthony nie zdobyli swoich punktów, jednak oni w ogóle nie oddali prób z gry ani z linii rzutów wolnych. Bulls mieli 19 zbiórek w ataku, ale zdobyli tylko 12 punktów po tych zbiórkach.

Najlepsi po obu stronach:

Bulls: 

Punkty: Boozer 14

Zbiórki: Boozer 12

Asysty: Robinson/Hamilton 4

Heat:

Punkty: James 27

Zbiórki: James/Haslem 7

Asysty: James 8


Grizzlies 103-97 Thunder (3-1)Po raz kolejny Thunder nie wykorzystują dobrej szansy na wygranie meczu w mieście Elvisa. W pierwszej połowie odjechali Niedźwiedziom na 17 punktów, by na przerwę schodzić już z tylko ośmioma punktami przewagi. W trzeciej kwarcie Grizzlies wyrównali stan meczu i prowadzili na 10.9 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry. Kevin Durant wszedł odważnie pod kosz i wykonał finger-roll jak George Gervin, co dało Oklahomie szansę na wygranie meczu w dogrywce.

W niej Memphis przejęło kontrolę. KD nie trafił rzutu z półdystansu, które wyprowadziłoby jego ekipę na prowadzenie, później, gdy Thunder mieli piłkę z boku i trzy punkty straty, Tony Allen potwierdził dlaczego kolejny raz jest członkiem All-Defensive 1st Team i przejął podanie Dereka Fishera, co w efekcie zaowocowało wygraniem meczu przez drużynę prowadzoną przez Lionella Hollinsa.

W dogrywce Thunder rzucali 1/9 z gry (trójka D-Fisha), Kevin Durant nie trafił żadnego z pięciu rzutów. W całym meczu rzucał 10/27. Marc Gasol zablokował 6 rzutów i ustanowił swój rekord kariery. Mecz numer 5 w Oklahomie City, jednak "Grzmoty" mają już małe szanse na swój trzeci finał konferencji z rzędu.

Najlepsi po obu stronach:

Grizzlies:

Punkty: Conley 24

Zbiórki: Randolph 12

Asysty: Conley/Prince 5

Thunder:

Punkty: Durant 27

Zbiórki: Ibaka 14

Asysty: Jackson 8

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp