Ciężkie czasy w OKC i w Chicago
Chicago Bulls i Oklahoma City Thunder po wygraniu swoich pierwszych meczów przegrali trzy następne. To stawia Miami Heat i Memphis Grizzlies w bardzo komfortowej sytuacji.
Thunder mają szansę na rehabilitację przed niesamowitą własną publicznością. Byki w Wietrznym Mieście mogą już nie zagrać.
Bulls 65-88 Heat (1-3)Wydaje się, że Bulls w tegorocznej serii zagrali dwa najgorsze spotkania w swojej historii playoffów. W meczu numer 2 przegrali różnicą 37 punktów, a we wczorajszym meczu po prostu nie istnieli. Rzucili tylko 65 punktów na skuteczności 25.7% z gry (19/74) i w ten sposób ustanowili kolejne dwa niechlubne rekordy w historii organizacji.
Widać już jednak było, że zmęczenie dotyka mocno Bulls. Po raz kolejny nie grali Kirk Hinrich i leczący się od ponad roku Derrick Rose. Luol Deng był już do dyspozycji trenera, ale ten zdecydował, że Deng ma doleczyć chorobę. Jedynym Bykiem, który rzucał ponad 50% z gry był Nazr Mohammed, ale ten z kolei oddał tylko jeden rzut. Nate Robinson był 0/12. Najlepszy strzelec, Carlos Boozer rzucał 3/14 i zdobył 14 punktów.
Heat doskonale wykorzystali swoją szansę. Erik Spoelstra inteligentnie rozłożył rotację tak, że jedynymi graczami Miami, którzy grali ponad 30 minut byli LeBron James i Chris Bosh. Dał szansę gry każdemu z trzynastu zawodników, z których tylko Mike Miller i Joel Anthony nie zdobyli swoich punktów, jednak oni w ogóle nie oddali prób z gry ani z linii rzutów wolnych. Bulls mieli 19 zbiórek w ataku, ale zdobyli tylko 12 punktów po tych zbiórkach.
Najlepsi po obu stronach:
Bulls:
Punkty: Boozer 14
Zbiórki: Boozer 12
Asysty: Robinson/Hamilton 4
Heat:
Punkty: James 27
Zbiórki: James/Haslem 7
Asysty: James 8
Grizzlies 103-97 Thunder (3-1)Po raz kolejny Thunder nie wykorzystują dobrej szansy na wygranie meczu w mieście Elvisa. W pierwszej połowie odjechali Niedźwiedziom na 17 punktów, by na przerwę schodzić już z tylko ośmioma punktami przewagi. W trzeciej kwarcie Grizzlies wyrównali stan meczu i prowadzili na 10.9 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry. Kevin Durant wszedł odważnie pod kosz i wykonał finger-roll jak George Gervin, co dało Oklahomie szansę na wygranie meczu w dogrywce.
W niej Memphis przejęło kontrolę. KD nie trafił rzutu z półdystansu, które wyprowadziłoby jego ekipę na prowadzenie, później, gdy Thunder mieli piłkę z boku i trzy punkty straty, Tony Allen potwierdził dlaczego kolejny raz jest członkiem All-Defensive 1st Team i przejął podanie Dereka Fishera, co w efekcie zaowocowało wygraniem meczu przez drużynę prowadzoną przez Lionella Hollinsa.
W dogrywce Thunder rzucali 1/9 z gry (trójka D-Fisha), Kevin Durant nie trafił żadnego z pięciu rzutów. W całym meczu rzucał 10/27. Marc Gasol zablokował 6 rzutów i ustanowił swój rekord kariery. Mecz numer 5 w Oklahomie City, jednak "Grzmoty" mają już małe szanse na swój trzeci finał konferencji z rzędu.
Najlepsi po obu stronach:
Grizzlies:
Punkty: Conley 24
Zbiórki: Randolph 12
Asysty: Conley/Prince 5
Thunder:
Punkty: Durant 27
Zbiórki: Ibaka 14
Asysty: Jackson 8