Faworyci wychodzą na prowadzenie

Dodano: 11 maja 2013 12:24
Faworyci wychodzą na prowadzenie
Paweł Mocek, Informacja własna
WikiMedia

Miami Heat i San Antonio Spurs wygrali wczoraj swoje mecze na wyjeździe i objęli prowadzenie 2:1 w swoich seriach.

Tymi zwycięstwami zespoły odrobiły stratę poniesioną na własnym parkiecie.

Heat 104-94 Bulls (2-1)Zespół z południowej Florydy przyjeżdżał do trudnej hali United Center z wynikiem 1-1 z własnego boiska. Żeby zostać w grze potrzebowali conajmniej jednego zwycięstwa w Chicago. Udało im się to już w pierwszym spotkaniu.

Byki rozegrały kolejny bardzo twardy, często brutalny mecz. W pierwszej kwarcie po incydencie z popchnięciem LeBrona Jamesa, Nazr Mohammed został wyrzucony z boiska. James dostał faul techniczny. Po chwili po faulu Chrisa Andersena na Nacie Robinsonie, Joakim Noah po raz kolejny stracił panowanie nad sobą i popchnął Birdmana. Również zarobił "technika".

Więcej koszykówki zobaczyliśmy w drugiej połowie. Wynik ustalił się dopiero w ostatniej odsłonie meczu, kiedy to po trójce Marco Belinelliego Chicago skróciło dystans do 4 punktów, lecz wtedy nastąpiła sekwencja akcji Heat, składająca się z trójek LeBrona Jamesa i świetnego w tym spotkaniu Norrisa Cole'a oraz akcji 2+1 Jamesa, po której Chicago nie zdołało wrócić do gry.

Najlepsi po obu stronach:

Bulls:

Punkty: Boozer 21

Zbiórki: Noah 11

Asysty: Robinson 7

Heat:

Punkty: James 25

Zbiórki: Bosh 19

Asysty: James 7


Spurs 102-92 Warriors (2-1)W podobnej sytuacji co mistrzowie NBA byli San Antonio Spurs, którzy byli jednak stawiani w dużo trudniejszej sytuacji z racji niesamowitej publiczności w Oracle Arena. Widać jednak, że "Ostrogom" łatwiej przychodzi uciszanie fanów przeciwnika niż uszczęśliwianie swoich.

Gregg Popovich zrobił bardzo dobrą zmianę w defensywie, ustawiając Kawhi Leonarda na Klayu Thompsonie (7/20 z gry) podczas gdy Tony Parker dobrze radził sobie ze Stephenem Currym (5/17 z gry). To właśnie eksplozji któregoś z tych dwóch młodych obrońców zabrakło Wojownikom do pokonania Spurs. Curry ponownie kontuzjował sobie kostkę w końcówce spotkania, jednak dograł mecz w Oakland.

Trzy minuty zagrał wracający po kontuzji David Lee. Cały mecz Warriors gonili gości z Teksasu, zbliżając się do nich na jeden punkt w czwartej kwarcie, jednak nie potrafili oni utrzymać przewagi własnego parkietu.

Najlepsi po obu stronach:

Warriors:

Punkty: Thompson 17

Zbiórki: Bogut 12

Asysty: Curry 8

Spurs:

Punkty: Parker 32

Zbiórki: Duncan 10

Asysty: Parker 5

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp