Podsumowanie serii Spurs-Lakers

Dodano: 29 kwietnia 2013 18:20
Podsumowanie serii Spurs-Lakers
Paweł Mocek, Informacja własna
WikiMedia

Spotkania w play-offach konferencji zachodniej obu drużyn zazwyczaj kończyły tym, że zwycięska ekipa zdobywała mistrzostwo NBA. Jednak w tym roku Spurs i Lakers nie zetknęli się w finałach konferencji, a w pierwszej rundzie. Trzeba przyznać, że drużynie z Teksasu było bliżej do zwycięskiego San Antonio z 2007 roku aniżeli Lakers było bliżej do teamów z lat 2009-2010. Po pierwsze, w Lakers dużo zawodników z urazami, a po drugie Spurs grają tak samo dobrze od czasu, kiedy drużynę przejął Gregg Popovich.

(2) San Antonio Spurs 4-0 (7) Los Angeles Lakers 

MVP serii: Tony Parker - 22.3 PPG, 6.5 APG, 3.3 RPG, 1.3 SPG, 49.3%FG

Game 1 - 21 kwietnia, AT&T Center, San AntonioLakers 79-91 Spurs

Spurs kontrolowali wynik przez całe spotkanie. Ginobili pomógł swoim kolegom zdobywając 18 punktów w 18 minut gry. Lakers zdobyli tylko 2 punkty z kontrataków. To nie prawdopodobne, szczególnie że tą drużynę trenuje Mike D'Antoni (Run'n'Gun, 7 seconds or less). Lakers rzucali z lepszą skutecznością niż San Antonio, ale popełnili aż 18 strat (6 Gasol, 4 Howard).

Game 2 - 24 kwietnia, AT&T Center, San AntonioLakers 91-102 Spurs

Mecz był wyrównany w pierwszej połowie, ale później Dwight Howard szybko złapał swój czwarty faul, Steve Blake zszedł z boiska przez kontuzję. Tony Parker zdobył 24 ze swoich 28 punktów w drugiej połowie. Tak samo jak w pierwszym meczu, ławka Spurs zdobyła 40 punktów (ławka Lakers tylko 10). 

Game 3 - 26 kwietnia, Staples Center, Los AngelesSpurs 120-89 Lakers

"Jeziorowcy" mecz musieli zagrać bez backcourtu: Kobe Bryant, Jodie Meeks, Steve Nash i Steve Blake zatrzymani zostali przez kontuzje. Na nic zdało się triple-double Pau Gasola. Spurs nie okazali litości Lakers na ich parkiecie. Porażka 31 punktami w domu to najgorszy wynik w historii organizacji Lakers. "Ostrogi" rzucały ze skutecznością 61.2% i wygrały walkę na tablicach 49-35.

Game 4 - 28 kwietnia, Staples Center, Los AngelesSpurs 103-82 Lakers

Frustracja aż nadto była widoczna na parkiecie Staples Center. Howard zdobył drugi faul techniczny w trzeciej kwarcie i krzycząc na sędziego opuścił parkiet. Przy wejściu do szatni powiedział jeszcze parę (ciepłych) słów do GM'a Lakers Mitcha Kupchaka. Zaraz po tym na boisko, przy aplauzie publiczności o kulach wszedł Kobe Bryant, który usiadł tuż za ławką rezerwowych. To był chyba jedyny powód do braw, który miała publiczność z Los Angeles w tych play-offach(nie licząc meczów Clippers). Wystarczyło tylko spojrzeć na pusty rząd celebrytów w czwartej kwarcie. Zazwyczaj nie ma na nim ani jednego wolnego miejsca, a na samym środku siedzi Jack Nicholson.

Nie można było spodziewać się innego rezultatu niż zwycięstwo Spurs w tej serii. Szczególnie przy wszytkich kontuzjach zawodników z drugiej strony parkietu. Jednak od pierwszego do ostatniego meczu zabrakło podniesionych głów, zabrakło pewności siebie, zabrakło woli walki. Zabrakło mentalności Czarnej Mamby.

To zdjęcie chyba najlepiej obrazuje przebieg tej serii:

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp