Śląsk - SIDEn 1-0. Prawdziwy play-off rozpoczęty!
Dodano: 21 kwietnia 2013 20:19
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Wielkie emocje towarzyszyły pierwszemu spotkaniu półfinałowemu między Śląskiem Wrocław a SIDEn-em Toruń. Zwycięstwo Wojskowym 70:63 dał Paweł Kikowski, który trafił niesamowitą „trójkę” na 51 sekund przed końcową syreną. Jeszcze na początku ostatniej kwarty wrocławianie przegrywali 53:57.Ekipa Tomasza Jankowskiego zaliczyła kilkuminutową zadyszkę po tym, jak popisała się rewelacyjnym fragmentem gry w trzeciej odsłownie, kiedy to nie tylko odrobiła straty z pierwszej połowy, lecz także wyszła na najwyższe prowadzenie w meczu – 49:38 – pod koniec trzeciej kwarty. Zwycięstwo Śląskowi zapewnił po raz kolejny w tym sezonie Paweł Kikowski. Najlepszy strzelec ekipy Tomasza Jankowskiego w zaciętej końcówce trafił 2 bardzo ważne rzuty – najpierw za 2 punkty na półtorej minuty przed zakończeniem meczu przy ledwie dwupunktowym prowadzeniu Śląska, potem już za 3 oczka, które dały miejscowym prowadzenie 68:63 na 51 sekund przed końcem. Kikowski choć okazał się bohaterem spotkania, agresywnie kryty przez Bartosza Bochno i Jacka Jareckiego przez większość meczu był jednak bezradny, nie mając nawet centymetra wolnej przestrzeni. Wielkich graczy poznaje się jednak po tym jak swe mecze kończą, a popularny „Kiko” po raz kolejny udowodnił, że jest najlepszym graczem I ligi. Początek zawodów nie zapowiadał tak długiego zastoju w grze wrocławian. Śląsk rozpoczął od mocnego uderzania, bowiem 3 punkty zdobył właśnie Kikowski. Gdy po chwili po 2 oczka dorzucili Norbert Kulon i Łukasz Diduszko,gospodarze prowadzili 7:2. Po kilku minutach pierwszej kwarty, na boisku pojawił się jednak po stronie SIDEn-u ten, który nadawał ton całej grze przyjezdnych – Piotr Śmigielski. Były rzucający Startu Gdynia seryjnie trafiając z półdystansu bardzo szybko zdobył 10 punktów będąc do przerwy najskuteczniejszym graczem na parkiecie. Śmigielski na przełomie pierwszej i drugiej kwarty, poprowadził swoich kolegów do runu 9-0, które wyprowadziło SIDEn na najwyższe prowadzenie w spotkaniu – 30:22. Końcówka drugiej ćwiartki przebiegała pod dyktando defensywy, po której obie ekipy miały duże problemy ze zdobywaniem punktów, co pozwoliło ekipie Grzegorza Sowińskiego zachować minimalne prowadzenie. Kluczową rolę w odrabianiu strat odegrali w ekipie wrocławskiej wysocy – Michał Gabiński, Krzysztof Sulima oraz Łukasz Diduszko – którzy prowadzili wyniszczające pojedynki z atletycznymi i dużo wyższymi od siebie środkowymi SIDEn-u. Gra Śląska w drugiej części zmieniła się diametralnie, właśnie dlatego, że uaktywnili się podkoszowi. Wojskowi w końcu zaczęli zdobywać punk ty z bliskiej odległości, a nie tylko bazowali na rzutach z dystansu – jak to miało miejsce w pierwszych dwudziestu minutach. Wspomniana trójka rewelacyjnie zastąpiła Radosława Hyżego, który tym razem nie miał swojego dnia i trafił tylko 1 z ośmiu rzutów z gry. Łukasz Diduszko zaliczył za to pierwsze od wielu tygodni double-double (10 punktów i 11 zbiórek), Krzysztof Sulima również dołożył 10 zbiórek, natomiast Michał Gabiński uzbierał 9 punktów i 8 zbiórek. Co więcej, wysocy Śląska całkowicie zneutralizowali najgroźniejszych zawodników podkoszowych z Torunia – Adam Lisewski miał tylko 4 punkty, podobnie jak Marcin Kowalewski. Wojciech Barycz konto drużyny powiększył tylko o 8 oczek. Wrocławianie objęli zwycięstwo w półfinale 1-0, i drugie starcie rozegrają również na własnym obiekcie. Początek niedzielnego pojedynku o godzinie 19:00. WKS Śląsk Wrocław – PC SIDEn Toruń 70:63 [22:23, 11:13, 18:13, 19:14] Punkty dla Śląska: Flieger 13 (2), Kikowski 13 (3), Ochońko 10 (2), Diduszko 10, Gabiński 9 (1), N. Kulon 7, Sulima 5, Hyży 3, M. Kulon Punkty dla SIDEn-u: Śmigielski 16, Sikora 9 (1), Barycz 8, Perka 7 (1), Żytko 5 (1), Lisewski 4, Kowalewski 4, Bochno 4, Jarecki 4, Plebanek 2