Co teraz będzie z Kobe Bryantem?

Dodano: 13 kwietnia 2013 16:06
Co teraz będzie z Kobe Bryantem?
Paweł Mocek, Informacja własna
WikiMedia

Los Angeles Lakers najprawdopodobniej wejdą do play-offów. Jednak bez lidera na boisku jak i poza nim będzie im trudno coś zdziałać. Zerwanie ścięgna Achillesa to najgorsza rzecz jaka mogła teraz spotkać Kobego Bryanta.

Lider Lakers nabawił się kontuzji w meczu z Golden State Warriors.

W kwietniu Bryant grał 45.2 minut na mecz. To największa liczba w jego karierze. Tak zmęczony organizm nawet nieprzeciętnego sportowca może narazić na groźne kontuzje. To właśnie stało się wczoraj.

 „MRI, operacja i rekonwalescencja. Myślę jak przejść tę górę. To będzie długi proces. Przeszła mnie myśl czy będę w stanie to zrobić. Potem przyszły moje dzieci i uderzyła mnie kolejna myśl – ‚Musisz dać przykład. Tatusiowi nic nie będzie. Mogę to zrobić. Wszystko zacznie się od ciężkiej pracy.”

„Nigdy nie miałem do czynienia z tak poważną kontuzją. Jest wielu graczy, którzy z powodzeniem wrócili po tym do gry. Muszę przyjrzeć się ich drodze do powrotu do zdrowia, zobaczyć jak do tego doszli i dodać coś od siebie.”

„Mnie to nakręca. Już to czuję. Już widzę wszystkich tych znawców, którzy będą mówić że w tym wieku, na tym etapie kariery kiedy zrywa się Achillesa już nigdy nie wraca się do dawnej formy. Już teraz to słyszę i wkurza mnie to, kiedy o tym myślę.”

Tak kontuzję komentował sam zainteresowany. Dziś przejdzie on rezonans magnetyczny, który potwierdzi, że to właśnie ten uraz.Kontuzja ścięgna Achillesa jest bardzo poważna. Pełny okres rekonwalescencji może potrwać 6 miesięcy, ale czasami przeciąga się nawet do 12-16 miesięcy. Niektórzy sportowcy po kontuzji tego typu nie wracają do sportu. Dla Lakers oznacza to brak Bryanta w tym sezonie, a także prawdopodobnie na początku sezonu 2013-14.Jeżeli rehabilitacja będzie się wydłużać może się to dla nich źle skończyć. Kobe ma 30-milionowy kontrakt, a Lakers po zmianach w systemie płatniczym NBA zapłacą za to gigantyczny podatek od luksusu. Dlatego pojawiły się głosy o amnestii Bryanta. Wydaje się to niedorzeczne, ale jest na to pewne wytłumaczenie.Podatek od luksusu następuje, gdy zespoły mają w "payrollu" ponad 70 milionów dolarów. Kiedyś za każdy dolar powyżej takiego limitu musiał być dodatkowo odprowadzany przez właścicieli do NBA. Od przyszłego sezonu zasady się zmieniają i stawki się podwyższą. To znaczy, że za każdy kolejny dolar właściciele będą musieli z procentem odwdzięczyć się NBA. Dla Lakers w tym roku luxury tax wynosi 30.2 milionów dolarów (w payrollu - 100,2 milionów). Jeżeli w przyszłym sezonie będą płacić podobną kwotę jak w tym sezonie, a limitem będzie tym razem 75 milionów, to rodzina Buss będzie musiała zapłacić NBA... 64.5 miliona dolarów.Osobiście nie wierzę, że amnestia będzie potrzebna, ponieważ Bryant jest "fighterem" i najprawdopodobniej wróci wcześniej niż nam się wydaje. Nawet gdyby Kobe wrócił to muszą oni jednak próbować ściągnąć mu kogoś do pomocy, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Dwight Howard nie pozostanie "Jeziorowcem". Nie ma już Jerry'ego Bussa, który być może by go do tego przekonał, tak jak przekonał Bryanta w roku 2007 (sławetne powiedzenie: "wolałbym grać na Plutonie, niż w Lakers").Co się stanie? Tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ale znając Kobego Bryanta, nie każe na siebie zbyt długo czekać.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp