Knicks nie dają szans Celtics
Po raz kolejny Celtowie musieli uznać wyższość rywali z Nowego Jorku, przegrywając 89:108 w Madison Square Garden.
Tym razem pojedynek obu drużyn był szczególnie ważny ze względu na to, że mogą się one spotkać już w pierwszej rundzie playoffów. Bostończycy do gry przystąpili bez odpoczywającego Garnetta, a Nowojorczycy bez Stoudemire’a i Chandlera.
Początek spotkania nie zwiastował pogromu, jaki zaserwowali nam Knicksi, ale już było widać błędy w obronie, szczególnie na obwodzie. Celtowie nie dobiegali przy zmianach krycia do stojących za linią 7,24m przeciwników. Na domiar złego Avery Bradley łapał kolejne przewinienia i Doc Rivers zmuszony było zdjąć go z boiska. W drugiej kwarcie Knicks odlecieli początkowo na 10 punktów, a potem po trójce Feltona z połowy boiska na równo z końcową syreną, uzyskali 17-punktową przewagę. Ciekawostką jest, że pod koniec pierwszej połowy obie drużyny grały small ball, jakiego liga NBA chyba jeszcze nie widziała.
więcej na bceltics.pl