Podsumowanie nocy: Przełamanie Bucks, Mavs i Lakers tracą.

Dodano: 29 marca 2013 10:52
Podsumowanie nocy: Przełamanie Bucks, Mavs i Lakers tracą.
Paweł Mocek, Informacja własna
Obraz własny

Tylko trzy mecze w czwartkową noc nie dostarczyły jakichś nadspodziewanych emocji. Może oprócz meczu w Milwaukee, w którym wszystko wyjaśniło się w czwartej kwarcie. Oprócz tego Indiana wciąż na drugim miejscu na wschodzie, Mavs odkładają z powrotem przybory do golenia, a Suns potwierdzają, która drużyna jest najgorsza na zachodzie.

MVP nocy: DeMarcus Cousins - 34 pkt/14zb/2as

Los Angeles Lakers 103-113 Milwaukee Bucks

"Jeziorowcy" nie poradzili sobie w meczu back-to-back na wyjeździe i mimo wyrównanej pierwszej połowy i 30 punktów Kobego Bryanta (10 w pierwszej kwarcie) przegrali z dobrze dysponowanymi Bucks. Milwaukee przełamało 4-meczową serię zwycięstw. Bohaterem spotkania został Larry Sanders, który zdobył najwyższe w karierze 22 punkty i dołożył 13 zbiórek. Każdy ze starterów "Kozłów" zdobył wczoraj 15+ punktów. Dobry mecz rozegrał Dwight Howard (15pkt/15zb), ale Lakers rzucili tylko 5/20 za trzy punkty i muszą mieć się na baczności, bo jeżeli Jazz wygra dziś z Trail Blazers, to zrównają się bilansem zwycięstw.

Indiana Pacers 103-78 Dallas Mavericks

Pięciu Mavericks (Nowitzki, Mayo, Carter, Brand i Kaman) od grudnia nie goli sobie brody, ponieważ postanowili zaniechać robienia tego aż do momentu, kiedy Mavs będą co najmniej .500. Przed tym meczem byli oni 35-36 i O.J. Mayo zarezerwował miejsce na trybunach dla fryzjera, jednak jak się okazało niepotrzebnie. Dallas poniosło tragiczną porażkę z Pacers, którzy coraz bardziej odskakują Knicks w wyścigu po drugie miejsce w konferencji zachodniej. Mavs przegrali walkę na tablicach 34-55 i nie pomógł dobry występ Dirka Nowitzkiego (21pkt/7zb). Najlepiej jednak wczoraj spisał się Paul George (24pkt/8zb/6as/3prz), który po kontuzji Grangera, będzie liderem Indiany do końca sezonu. W obliczu porażki LA Lakers, Dallas mogło zbliżyć się do nich, ale na razie im się to nie udało.

Sacramento Kings 117-103 Phoenix Suns

Trochę niezrównoważony emocjonalnie center Kings udowodnił, że gdy myśli tylko o grze w koszykówkę, to może być dominującym centrem. Miał wczoraj 34 punkty (12/16 z gry, 1/2 za trzy!, 9/9 z wolnych) oraz 14 zbiórek, pomagał mu Isaiah Thomas (23pkt/8as). Dla Suns dobry mecz zagrał Scola (25pkt/7zb), jednak Phoenix przegrało na tablicach 37-50 i rzucali tylko 52.3% z linii rzutów wolnych i po raz kolejny przegrali w US Airways Center. Oba zespoły nie mają już nawet matematycznych szans na play-offs.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp