Podsumowanie dnia: Szalona noc Brewera
Jeszcze 10 sekund przed końcem meczu Nuggets-76ers mało ludzi spodziewało się, że Denver uratuje serię zwycięstw. Ale Corey Brewer, niczym Reggie Miller zdobył 6 punktów w ostatnich sekundach meczu i zapewnił swojej ekipie czternaste zwycięstwo z rzędu.
W pozostałych meczach Blazers zdobywają Chicago, a w Sacramento wreszcie zapracował duet Thomas-Evans.
Portland Trail Blazers 99-89 Chicago Bulls
Do składu Bulls powrócili... Kirk Hinrich i Taj Gibson, jednak nie dało im to wiele w meczu z Portland. Bardzo dobry mecz zagrał frontcourt Trail Blazers - Aldridge (28pkt/8zb) i Hickson (9pkt/21zb), a także rookie Lillard (24pkt/7as). Po drugiej stronie sytację próbowali ratować Boozer, Noah i Robinson, jednak Chicago trafiło jedynie 4 z 14 oddanych rzutów za trzy, podczas gdy Portland miało 10 na 21 prób udanych zza łuku. Na czwartą kwartę Bulls wyszli przegrywając 27 punktami i nawet przy dobrej końcówce ekipa z "Wietrznego Miasta" nie poradziła sobie z drużyną, która do wczorajszego meczu na wyjeździe miała bilans 9-25.
Philadelphia 76ers 100-101 Denver Nuggets
Ty Lawson nie zagrał wczoraj z powodu kontuzji, ale miał bardzo solidne zastępstwo. Corey Brewer zdobył 29 punktów (5/6 za trzy) i przechwycił 5 piłek, a co najważniejsze w końcówce rzucił trójkę, a potem trafił wszystkie trzy rzuty wolne, po tym jak Evan Turner oba rzuty wolne spudłował, a Damien Wilkins (24pkt) sfaulował Brewera przy rzucie. Oprócz niego świetnie spisał się Andre Miller (21pkt/8as). Oprócz rekordowego czternastego zwycięstwa, dla Nuggets jest to 16 kolejna wygrana w Pepsi Center.
Minnesota Timberwolves 98-101 Sacramento Kings
W pojedynku dwóch zespołów, które najprawdopodobniej znów nie wejdą do post-season, lepsi okazali się gospodarze. Do zwycięstwa poprowadziła ich trójka Thomas-Evans-Cousins, która w sumie zdobyła 60 punktów. Ławka Timberwolves zdobyła aż 46 punktów, jednak rzucali oni 1/19 zza łuku i ponieśli już 27. porażkę na wyjeździe. Najlepiej dla "Wilków" zagrał Nikola Pekovic (18pkt/12zb).