24 i odliczanie nadal trwa

Dodano: 21 marca 2013 08:28
24 i odliczanie nadal trwa
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

Miami Heat wykorzystując największy w historii klubu "come back" ograli były klub Lebrona Jamesa przedłużając swoją serię zwycięstw do 24.

Lebron zaliczył triple-double zdobywając 25 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst i po raz kolejny potwierdził, ze jest kandydatem numer jeden do kolejnej nagrody MVP sezonu zasadniczego.

Mistrzowie spotkanie rozpoczęli jednak niemrawo jakby poprzedni prestiżowy mecz przeciwko Celtics uśpił ich czujność. Pierwsza połowa należała w całości do gospodarzy, którzy grali nieprawdopodobnie skuteczny basket.

Po pierwszych 24 minutach Cavs prowadzili 25 punktami a Miami na swoim koncie mieli zaledwie 34 punkty. W tym momencie chyba już nikt nie wierzył, że druga w historii NBA seria zwycięstw będzie podtrzymana.

Nikt z wyjątkiem Jamesa i spółki, którzy na drugą połowę wyszli nieprawdopodobnie zmotywowani i pokazali dlaczego sa obecnie zdecydowanie najlepszą drużyną NBA. Przez kolejne minuty gry w drugiej połowie Heat dominowali niepodzielnie zaliczając serię punktową 40-12, dzięki czemu w czwartej minucie czwartej kwarty po celnej "trójce" Jamesa wyszli na prowadzenie 80:79.

Trzeba zaznaczyć, że świetnie zachował się trener Miami, który widząc słabość swoich podstawowych graczy w pierwszej połowie w drugiej postawił na rezerwowych, którzy znakomicie poradzili sobie z powierzonym zadaniem i prowadzeni przez Jamesa odrobili straty.

Shane Battier, Ray Allen i Chris Andersen zdobyli wspólnie 28 punktów i to właśnie gra tej trójki pozwoliła Heat odnieść 24 zwycięstwo z rzędu. Teraz Miami do rekordu Lakers z sezonu 1971/72 brakuje już tylko/aż 9 zwycięstw.

Czy aktualni mistrzowie będą w stanie wygrać te 9 meczów? Zobaczmy jak przedstawia się ich terminarz. Dwa kolejne mecze Heat grają u sienie w piątek i niedzielę przeciwko Pistons i Bobcats. Wygląda więc na to, że dwa kolejne zwycięstwa to formalność.

Kolejne cztery spotkania to wyjazdy do Orlando, Chicago, Nowego Orleanu i San Antonio. I tu waśnie upatrywać można przerwania serii zwycięstw. San Antonio i czwarty mecz na wyjeździe to wyjątkowo niekorzystny układ w kontekście podtrzymania serii Miami.

Gdyby jednak udało im się wygrać te mecze będzie im jeszcze brakowało trzech zwycięstw do rekordu sprzed lat. Kolejne trzy spotkania Heat rozegrają przeciwko Knicks, Bobcats i 76ers. Tylko mecz przeciwko Bobcats będzie meczem wyjazdowym a dwa pozostałe rozegrane będą w Miami.

Wygląda więc na to, że Heat najtrudniejsze zadanie będą mieli 31 marca w meczu przeciwko San Antonio, zakładając oczywiście, że nie przegrają jakiegoś meczu wcześniej.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp