Podsumowanie dnia: Heat po raz kolejny, świetny Ellis
Miami Heat wygrali swój 22. mecz z rzędu, ale to nie LeBron James, czy Dwyane Wade był bohaterem ostatniej nocy w NBA. Był nim Monta Ellis, zawodnik Milwaukee Bucks, dla których już prawie pewnym rywalem w pierwszej rundzie play-offów będzie zespół z północnej Florydy.
Oprócz tego Clippers pokonują zdziesiątkowanych Knicks, Lakers bez Kobe'go umacniają się na 8. pozycji w konferencji, a Thunder zwycięża w Dallas.
Miami Heat 108-91 Toronto Raptors
Po dobrym początku spotkania Heat straciło przewagę w trzeciej kwarcie i na 11:07 do końca meczu na tablicy widniał wynik 77-77. Od tamtego czasu Miami było 28-4 na cztery minuty przed końcem był wynik 105-81. Stało to się głównie za sprawą świetnej gry Raya Allena (20 pkt, 4/6 za trzy), który zdobył 16 punktów w czwartej kwarcie. Poza nim liderami Heat była "Wielka Trójka": James (22 pkt, 12 zb, 8 as), Wade (24 pkt, 9 as) i były Raptor - Bosh (18 pkt, 2/3 za trzy punkty). Po drugiej stronie wyróżniali się Rudy Gay (27 pkt, 8 zb) i Amir Johnson (18 pkt, 18 zb).
Orlando Magic 109-115 Milwaukee Bucks
Magic prowadzili już 97-85, ale wtedy nastał czas Monty Ellisa (39 pkt, 6 zb, 5 as). Zdobył on 25 punktów (5/5 za trzy) w samej czwartej kwarcie i trafił trójkę, która zapewniła Bucks zwycięstwo. Do wygranej dołożył się Ersan Ilyasova (20 pkt, 11 zb), a Milwaukee przerwali trzymeczową serię porażek. Dla Orlando 24 punkty zdobył Afflalo, 23 Harkless (9 zb), a 20 Vucevic (15 zb).
New York Knicks 80-93 Los Angeles Clippers
Osłabieni Knicks (bez Anthony'ego, Stoudemire'a i Chandlera) nie dali rady w Staples Center. Dobry mecz rozegrał Chris Paul (20 pkt, 8 as), którego podania celnie wsadzali do kosza Griffin i Jordan. Po drugiej stronie parkietu dzielnie walczył Raymond Felton (16 pkt, 9 as), ale niemoc strzelecka dopadła wczoraj J.R. Smitha (17 pkt, 4/20 z gry, 1/7 za trzy).
Golden State Warriors 108-78 Houston Rockets
Świetny mecz duetu Curry-Thompson poprowadził Warriors do ogromnego zwycięstwa w Toyota Center. Curry miał 29 punktów i 11 asyst, a Thompson 26 punktów, double-doble zaliczyli David Lee i Andrew Bogut. Rockets rzucali ze skutecznością 32.6% i nie pomogły dobre występy Jeremy'ego Lina (21 pkt) i Jamesa Hardena (21 pkt, 10 zb, 8 as).
New Orleans Hornets 95-97 Minnesota Timberwolves
Fani Minnesoty mieli dziś kilka powodów do radości, bo oprócz zwycięstwa na boisko powrócili Kirilenko i Pekovic. Świetny mecz miał Derrick Willams (28 pkt, 7 zb), jednak mecz roztrzygnął się dopiero w końcówce meczu, kiedy powracający po kontuzji Rosjanin zablokował Erica Gordona i rzutem wolnym ustalił wynik meczu. Dla "Szerszeni" dobry mecz rozegrali Greivis Vasquez (24 pkt, 7 zb, 5 as) i Robin Lopez (20 pkt, 11 zb).
Oklahoma City Thunder 107-101 Dallas Mavericks
Duet supergwiazd z Oklahomy zagrał bardzo dobrze w całym meczu i Mavs nie potrafili odebrać im zwycięstwa w końcówce. Durant (31 pkt. 9 zb) zagrał fenomenalnie w czwartej kwarcie, zdobywając w niej 19 punktów. Westbrook (35 pkt, 5 as, 5 ab) i Ibaka (18 pkt, 16 zb) dopełnili dzieła. Dallas nie pomógł nawet nieźle grający Dirk Nowitzki (23 pkt, 7 zb). Mavericks coraz bardziej oddalają się od play-offów.
Atlanta Hawks 105-93 Brooklyn Nets
Żaden z zawodników Nets nie rozegrał nadzwyczajnego spotkania i nie pomogło nawet 14 punktów (!) i 22 zbiórki Reggiego Evansa. Josh Smith (21 pkt, 7 zb, 5 as) i Al Horford (22 pkt, 11 zb, 4 prz) zdobyli Brooklyn, a Hawks ciągle liczą się w walce o przewagę własnego boiska w pierwszej rundzie play-offs konferencji wschodniej.
Sacramento Kings 102-113 Los Angeles Lakers
Po raz pierwszy w tym sezonie bez Kobe'go Bryanta, Lakers mieli do dyspozycji tylko 7 zawodników, ale to wystarczyło, aby uporać się z Kings. Najlepszymi zawodnikami byli Antawn Jamison (27 pkt, 9 zb), Metta World Peace (22 pkt), Dwight Howard (12 pkt, 17 zb, 5 bl) i Steve Nash (19 pkt, 12 as). Dobre mecze po stronie Sacramento zagrali Isaiah Thomas (26 pkt, 6 as) i Patrick Patterson (22 pkt).