Podsumowanie dnia: Game-Winnery i akcja roku

Dodano: 7 marca 2013 11:06
Podsumowanie dnia: Game-Winnery i akcja roku
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Środa to w NBA dzień, w którym wydarzyć może się wszystko. Wczoraj mieliśmy okazję oglądać w akcji aż 28 drużyn i kilka z nich naprawdę postawiło na show tej nocy. 42 punkty Kobe Bryanta po tym, jak Hornets wyłączyli swoją obronę. 16 z rzędu zwycięstwo Heat, które przyszło z ogromnym trudem, na 3 sekundy przed końcem meczu. Wszystko to przyćmiło jednak zagranie Jamala Crawforda i Blake'a Griffina. Jeśli nie widzieliście jeszcze najlepszego kontrataku tego sezonu - nie czekajcie dłużej.

MVP dnia: The Black MambaCeltics - Pacers 83:81Niespodzianka dnia i dowód na to, że Celtics po raz kolejny będą nieprzewidywalni. W potencjalnym match-upie na Play Offs, Indiana Pacers podejmowała u siebie gości z Bostonu i do czwartej kwarty szło im bardzo dobrze. W końcówce jednak, najpierw stracili prowadzenie, a chwilę później zgubili Jeffa Greena.Pacers prowadzili przez większość spotkania, które naznaczone było fatalną skutecznością. Celtics trafili tylko 41% swoich rzutów, co i tak w porównaniu do 36% gospodarzy było wynikiem niezłym. Obie drużyny spudłowały w sumie 105 ze 171 rzutów z gry, ale to właściwie niespodzianką nie jest, w końcu Doc RIvers i Frank Vogel to specjaliści od defensywy. Z tym, że ten pierwszy, pod koniec spotkania wykazał się geniuszem równiez w ofensywie.Mecze takie, jak ten, dają dużą możliwość wykazania się przede wszystkim wysokim. Od początku było w nim wiele walki pod koszem i żadna z drużyn nie odpuszczała, ale to Pacers lepiej rozpoczęli to spotkanie. Celtics w pierwszej kwarcie trafili tylko 34% swoich rzutów, a gospodarze wykorzystywali to trafiając łatwe punkty w kontratakach, ostatecznie kończąc pierwszą odsłonę meczu runem 9-2. Do przerwy Celtics zmniejszyli stratę do 7 punktów, jednak w trzeciej kwarcie znów główną rolę odgrywali podopieczni Franka Vogela, choć nie było to przyjemne do oglądania 12 minut. Run 12-5 w trzeciej kwarcie dał gospodarzom najwyższe prowadzenie w tym meczu - 63:49, a świetną robotę wykonywał Lance Stephenson (12pkt/5stl), dobrze czytając grę Celtics w obronie i wykorzystując to w kontratakach. Na 4:35 przed końcem Paul George (16pkt) trafił trójkę na 81:72 i były to ostatnie punkty Indiany w tym meczu. Potem na parkiecie istnieli już tylko Celtics. Gospodarze spudłowali w tym czasie 7 rzutów i zanotowali 3 straty. Świetny sposób, by przegrać wygrany mecz. Gdy na zegarze pozostawały 2 minuty i 40 sekund, Paul Pierce (13pkt/8zb) zebrał piłkę po swoim nietrafionym rzucie i zamienił go na trójkę, zmniejszając straty do 2 punktów. Potem przyszedł czas Kevina Garnetta (18pkt/10zb), który swoje dwie asysty rozdał w idealnym momencie. Najpierw obsłużył Averego Bradleya (13pkt), a po tym, jak Roy Hibbert (12pkt/12zb) spudłował swój rzut, a Rivers wziął ostatni timeout, KG i Jeff Green idealnie zrealizowali plan i choć podanie Kevina było ciut za mocne, Green poradził sobie z nim doskonale i ustalił wynik spotkania na pół sekundy przed jego zakończeniem. Bardzo możliwe, że obie drużyny spotkają się w Play Offs, a wtedy, mimo lepszego bilansu Pacers, Celtics mogą czuć się równie komforowo. Póki co pokonali Indianę dwukrotnie, a do rozegrania został im jezscze jeden mecz, w kwietniu, w TD Garden.Magic - Heat 96:97To było jedno z najtrudniejszych zwycięstw, podczas 16-meczowej serii Miami Heat. Orlando Magic są w tym sezonie jedną z najsłabszych drużyn w lidze, a mimo to dwukrotnie sprawili obrońcom tytułu ogromne problemy. Najpierw, w grudniu, przegrali z nimi dopiero po dogrywce. Wczoraj, po dwutakcie Lebrona Jamesa na 3 sekundy przed końcem.Zanim jednak o meczu w wykonaniu obu drużyn, warto wyróżnić MVP obu tych spotkań. Najmniej spodziewanego MVP takiego pojedynku. W dwóch meczach przeciwko Miami Heat w tyms sezonie, Nikola Vucevic rzucił 45 punktów i zebrał 50 piłek. Dwa mecze przeciwko mistrzom NBA w wykonaniu 22-latka. Jak widać podkszowi Heat są bardzo na rękę urodzonemu w Szwajcari Vucevicowi. Niestety, i dla niego, i dla Orlando Magic, Heat po raz kolejny wyszli z tego boju zwycięsko. Gorącym tematem w szatni Magic po meczu była jednak praca sędziów. W ostatnich minutach meczu aż trzech graczy Orlando zostało wyrzuconych za faule (Harkless, Vucevic, Harris), a Heat w całym meczu oddali aż 31 rzutów osobistych. Na 1:36 przed końcem spotkania Jameer Nelson (16pkt/14as) trafił rzut na 96:93, a gracze Magic chyba nie do końca wierzyli w to, że mają szansę wygrać w Miami. W następnej akcji Lebron James dwukrotnie spudłował zza łuku, jednak goście nie wykorzystali szansy na zwiększenie przewagi. Shane Battier trafił w tym meczu tylko jeden rzut, jednak i tak znalazł sposób, przy przez chwilę być bohaterem American Airlines Arena. Po spudłowanych rzutach Jamesa, Battier wymusił faul w ataku, gdy Tobias Harris (16pkt) próbował zdobyć punkty. Był to zarazem szósty faul Harrisa, który trafił w tym meczu 6 z 15 rzutów i miał 7 zbiórek. Jednak Heat nie przestawali pudłować rzutów. D-Wade (24pkt) i Ray Allen pomylili się z dystansu, zebrali jednak dwukrotnie piłkę w ataku, a Vucevic sfaulował Chrisa Bosha (17pkt/10zb), który wykorzystał oba osobiste. Chwilę później Wade pokazał, że wciąż jest najlepiej blokującym obrońcą XXI wieku i zablokował próbę DeQuana Jonesa. Jacque Vaughn wziął czas, jednak Al Harrington spudłowal trójkę. Lebron James wziął sprawy w swoje ręce i po wznowieniu akcji z boku wykończył ją dwutaktem między obrońcami Magic. 16 zwycięstwo z rzędu, jedno z najciekawszych w tej serii. Heat najpierw stracili 20-punktową przewagę, a następnie odzyskali ją w wielkim stylu, choć z małą pomocą sędziów. Koniec końców to jednak znakomita gra w obronie i zbiórki w ofensywie wygrały im to spotkanie.Lakers - Hornets 108:10242 punkty, 12 asyst, 7 zbiórek - linijka dnia.25 punktów przewagi Hornets, Lakers zmęczeni meczem back-to-back, Mike D'Antoni po raz drugi w ciągu dwóch dni może tylko złapać się za głowę. Na szczęście Kobe Bryant nie miał tego problemu.Mecz, który określić można mianem dziwnego. Hornets grający świetną koszykówkę przez pierwsze 36 minut meczu i Hornets, którzy wyglądali tak, jakby Monty Williams zakazał im gry w obronie w końcówce spotkania. Ilość błędów w defensywie przewyższyła średnią ilość zbiórek Wilta Chamberlaina za najlepszych czasów. Na minutę przed końcem 3. kwarty Greivis Vasquez (15pkt/12as) trafił trójkę i zwiększył przewagę do 21 punktów. Na nieco ponad sześć i pół minuty przed zakończeniem meczu Robin Lopez (13pkt/11zb) trafił ostatnie punkty Hornets w tym meczu. Potem było to już All-Lakers. Bryant rzucił 18 punktów w czwartej kwarcie, wliczając w to świetny wjazd po kosz na 102:102 i jumper trafiony nad Lopezem, dający Lakers prowadzenie. To, co Hornets zrobili później, zaskoczyło chyba nawet ich samych. Steve Blake wyprowadzał piłkę z boku na własnej połowie, cała piątka Lakers ustawiła się w okolicach 6-7 metra, a obrońcy Hornets...tuż obok nich. Wszyscy. Kobe Bryant wybiegł do przodu i po tym jak dostał piłkę, miał wolną drogę do kosza. Chyba nawet on był w szoku kończąc tą akcję wsadem. Bryant rzucił 8 ostatnich punktów, ale ogromny wkład w zwycięstwo mieli również Dwight Howard i Jodie Meeks. Meeks trafił 5 z 9 rzutów z dystansu, mając najwyższy wskaźnik +/- na boisku. Dwight rozegrał spotkanie, jakiego Lakers od niego oczekują - 20 punktów, 15 zbiórek, 4 bloki, w tym ten najważniejszy - na Robinie Lopezie przy stanie 104:102 dla Lakers.Był to największy comeback Lakers od ponad 10 lat. 33:9 w 4. kwarcie mówi samo za siebie. Austin Rivers rozegrał świetną pierwszą połowę, trafiając 5 z 6 rzutów, w drugiej części na boisku się jednak nie pojawił. Rivers złamał kość w prawej dłoni i najprawdopodobniej opuści od 4-6 tygodni. Na deser - Jamal Crawford między nogami do Blake'a Griffina, który kończy akcję windmillem. Tym razem nie na rozgrzewce, ale podczas meczu. I jak tu nie kochać Lob City? www.youtube.com/watch

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp