Thunder wyrównali rekord NBA, pokonali Lakers

Dodano: 6 marca 2013 12:13
Thunder wyrównali rekord NBA, pokonali Lakers
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

122 punkty. 20 asyst. 2 straty. Po raz trzeci w historii NBA zdarzyło się, żeby drużyna straciła piłkę tyklo dwukrotnie w całym spotkaniu. Thunder byli blisko rekordu, jednak sędziowie odgwizdali Westbrookowi kroki w czwartej kwarcie. Ale to właśnie rozgrywający OKC jest historią ostatnich dni. Kevin Durant odsuwa się na bok, pozwalając mu być MVP tej drużyny w kilku ostatnich spotkaniach.Mimo pogoni w końcówce meczu, Lakers nie udało się odrobić strat. Na 6 minut przed końcem zmniejszyli prowadzenie gospodarzy do pięciu punktów, jednak Thunder zakończyli spotkanie runem 12:0.

Lakers - Thunder 105:120

Początek meczu nie mógł ułożyć się gorzej dla podopiecznych Mike'a D'Antoniego. Thunder rzucili 9 z 10 pierwszych punktów, Dwight Howard zupełnie nie radził sobie w pomalowanym, a na domiar złego Kobe Bryant łapał się za ramię i w końcu zszedł do szatni. Okazało się, że ból łokcia dokucza mu od dłuższego czasu, jednak Kobe, jak to Kobe, nie zamierza z tego powodu robić sobie przerwy. Ostatecznie wrócił na parkiet i rzucił 30 punktów. Dla drużyny, która już gra bez Pau Gasola, strata Kobego byłaby równoznaczna z pożegnaniem się z fazą posezonową. Wczoraj nawet z Bryantem, który wstrzelił się w spotkanie i zadziwiał rzutami nie z tej ziemii, Thunder byli dla Lakers zbyt mocni. Różnicę zrobił nie tylko Russel Westbrook (37pkt/10zb/5as), bezapelacyjnie MVP tego wieczoru, ale również Serge Ibaka (13pkt). Ibaka gra z większą pewnością siebie niż w jakimkolwiek momencie swojej kariery, wczoraj rozpoczął spotkanie od potężnego bloku na Dwighcie Howardzie i był głównym sprawcą wyfaulowania Dwighta z gry. Howard miał 16 zbiórek, jednak kompletnie nie radził sobie w ataku, kończąc spotkanie z 6 punktami na koncie. Lakers po raz kolejny zostali wypunktowani w pomalowanym, tym razem 22:52. Niewiele brakowało, a Ibaka w ogóle by wczoraj nie zagrał, jednak za swoje zachowanie w meczu z Clippers i uderzenie Blake'a Griffina w czułe miejsce, dostał 'jedynie' 25000 $ kary. Thunder rozpoczęli spotkanie bezkompromisowo, od pierwszych minut grając z dużą większą ilością energii niż ich rywale. Kevin Durant (26pkt/9zb/5as) miał problemy ze skutecznością i zdarzało się sytuacje, w których nie trafiał 2-3 rzutów z rzędu, ostatecznie jednak zostawił pole do popisu Westbrookowi, a sam błyszczał w defensywie. KD zaliczył 3 przechwyty i 3 bloki i miał największy wskaźnik +/- w tym spotkaniu, grając również najdłużej (40min). Jednak to Westbrook był czynnikiem X. Russell z każdym spotkaniem utwierdza nas w przekonaniu, że jest typem gracza jakiego w NBA jeszcze nie widzieliśmy. Ciężko przypisać go do jakiejkolwiek pozycji na boisku. Są mecze, w których gra jak rozgrywający, jednak przez większość jego kariery, widzimy jak co raz lepiej czuje się w pomalowanym, co raz częściej wciela się w scorera, a przy tym jest prawdopodobnie najbardziej atletycznym obrońcą w lidze. Nie ma zawodnika z przeszłości, z którym moglibyśmy Westbrooka porównać. Podobnie przed kontuzją grał tylko Derrick Rose, jednak obecnie rozgrywający Thunder wchodzi na inny poziom. Scott Brooks łącząc na parkiecie umiejętności obu swoich liderów wykonuje świetną robotę, jednak również sami gracze odnajdują się w tym systemie perfekcyjnie. Durant i Westbrook to obecnie jedyny taki duet w lidze, który można porównać do dwójki Wade-James, i tak jak gwiazdy Heat, podopieczni Brooksa potrafią pogodzić swoje role na boisku, ale przede wszystkim nie przeszkadzają sobie nawzajem. Steve Nash zaczął spotkanie od 0/6, jednak w drugiej połowie rozkręcił się na dobre i zakończył mecz z 20 punktami na koncie. Lakers robili co mogli w 4. kwarcie by dotrzymać tempa mistrzom konferencji, jednak ani dobra gra Metta World Peace (16pkt), ani kolejne niesamowite rzuty Bryanta nie uchroniły ich od porażki. Po raz kolejny dobrze spisali się rezerwowi Oklahomy, na czele z byłym zawodnikiem LA, Derekiem FIsherem i młodziutkim rozgrywającym Reggiem Jacksonem. Jackson wykorzystuje swoje minuty do maksimum dając drugiemu unitowi Thunder ogromną ilość energii i już niedługo może być idealnym zastępcą Westbrooka na parkiecie.  

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp