Koniec fatalnej serii 76ers
Warriors i 76ers mają zadatki, by stać się drużynami przyszłości. Ostatnimi czasy mają jednak więcej problemów niż powodów do zadowolenia. Sixers wreszcie wygrali, po siedmiu porażkach z rzędu. Warriors przegrali po raz czwarty, kończąc serię wyjazdową bilansem 1-4.Evan Turner zaliczył statystyki, jakie w ostatnich 40 latach w barwach FIladelfii notowali tylko Andre Iguodala, Charles Barkley i Julius Erving, a Sixers mimo słabego początku, trafiali ważne rzuty w czwartej kwarcie i ostatecznie, w dużej mierze dzięki parze Turner-Holiday, rozpoczęli marzec od zwycięstwa.
Stephen Curry (30pkt/8as) nie zwalnia tempa. Z każdym spotkaniem gra z co raz większą pewnością siebie, szalejąc zwłaszcza na początku, ale odkąd oddaje przynajmniej 20 rzutów w meczu, Warriors przegrywają. Wczoraj w czwartej kwarcie spudłował 4 z 6 oddanych rzutów i zaliczył dwie straty, choć rozpoczął mecz nie gorzej niż kilka dni temu w Nowym Jorku. W pięciu ostatnich meczach notuje średnio 33 punkty na mecz, oraz prawie pięć strat. Jeśli Warriors poniosą jeszcze jedną porażkę, a Jazz i Rockets w tym samym czasie wygrają, zespół Marka Jacksona znajdzie się na ósmej pozycji. Tuż za nimi - Los Angeles Lakers. W pięćdziesiątą pierwszą rocznicę stu punktów Wilta Chamberlaina, 76ers ustrzelili 100 po raz pierwszy od 13 spotkań. Evan Turner (22pkt/10zb/9as) był bardzo bliski triple-double, ale ostatecznie trafiając 10 z 15 rzutów i tak zaliczył historyczne statystyki. Ważniejsze jest jednak to, co wniósł do tego meczu, zmieniając oblicze 76ers, po tym jak cała drużyna rozpoczęła wieczór nienajlepiej. Tym razem jednak Doug Collins mógł odetchnąć z ulgą, choć o zwycięstwie zadecydowała tylko i wyłącznie skuteczność Jrue Holidaya (27pkt/7as) i Turnera, którzy pozostawieni w izolacji trafiali najważniejsze rzuty tego meczu. Jeszcze na 3,5 minuty przed końcem mieliśmy remis, po tym jak chwilę wcześniej David Lee (13pkt/16zb/7as) zdobył swoje ostatnie punkty. Na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Thaddeus Young (14pkt/16zb) i były to ostatnie asystowane punkty Sixers w tym meczu. Później Collins powierzył losy drużyny w ręce dwójki Holiday-Turner. A ci spisali się doskonale. Po niecelnych rzutach Jarreta Jacka (6pkt, 3/13 z gry) i Stepha Curry'ego, Turner trafił dwa rzuty z rzędu, a Sixers objęli 6-puntkowe prowadzenie. Jak groźni są jednak Warriors, mogliśmy przekonać się już za moment, bowiem Klay Thompson (29pkt) trafił ostatnią ze swoich siedmiu trójek, a Turner stracił piłkę. Na szczęście dla gospodarzy Jaret Jack spudłował swój rzut, Steph Curry stracił piłkę i Jrue Holiday mógł odłożyć mecz do lodówki, zdobywając 4 ostatnie punkty w tym meczu.W obliczu zwycięstwa Bucks sytuacja Sixers się nie zmieniła, ale przynajmniej się nie pogorszyła, choć na awans do Play Offs jest już chyba za późno. Na dodatek przed podopiecznymi trenera Collinsa mecze z Celtics, Hawks, czy Heat. Warriors będą mieli okazję polepszyć swoje morale po nieudanej serii wyjazdowej. Przed nimi 7 spotkań z rzędu u siebie i będzie to niepowtarzalna szansa, żeby umocnić swoją pozycję w czołowej ósemce.