Heat, Spurs nie zostawiają wątpliwości
Heat po raz dziewiąty z rzędu, Spurs po raz szesnasty w ostatnich 17 spotkaniach - obie drużyny były nie do powstrzymania na wyjeździe wygrywając odpowiednio 19 i 26 punktami. Tony Parker w wyścigu po MVP poczynił ostatnio ogromny krok naprzód, choć wyprzedzenie Lebrona nadal wydaje się niewykonalne.
James był wczoraj blisko triple-double notując 26 punktów, 12 zbiórek i 7 asyst. Heat pozwolili Bulls w United Center na 67 punktów - najmniej odkąd w 2010 roku zatrzymali Rockets na 66 oczkach.
Heat - Bulls 86:67Oprócz tego obrońcy tytułu wymusili na podopiecznych Toma Thibodeau 27 strat. Ostatni raz przytrafiło się to Bulls w 2004 roku. Wygląda więc na to, że po przerwie Heat wrócili jeszcze silniejsi. Zacieśniając obronę w drugiej połowie pozwolili Bykom na rzucenie 13 punktów w 4. kwarcie. Dzień wcześniej Knicks zostal zmiażdżeni przez Indiana Pacers i na chwilę obecną Heat mogą być właściwie pewni, że z taką grą do końca sezonu utrzymają czołowe miejsce w konferencji. Spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych - Bulls to specjaliści od obrony i mało w ich grze polotu. W czwartej kwarcie więcej było frustracji, aniżeli składnych akcji. Joakim Noah (11pkt/8zb/8as) zamieniał się co jakiś czas w playmakera, jednak chociaż Bulls dochodzili do dobrych sytuacji rzutowych, razili nieskutecznością, trafiając zaledwie 37% rzutów. W pierwszej połowie mieli na koncie więcej strat niż trafionych rzutów z gry. Thibodeau nie mógł liczyć na żadnego strzelca, Luol Deng miał 6 punktów, a Rip Hamilton 7. Pozycja Heat od drugiej kwarty ani przez chwilę nie była zagrożona. Dwyane Wade miał 17 punktów i 8 zbiórek, i wraz z Joakimem Noah spędzili na parkiecie najwięcej czasu. Więcej emocji niż sam mecz, przyniósł nam komentarz Reggiego Rose'a, brata Derricka. ten, za pośrednictwem ESPNChicago.com powiedział, że widok jego brata poświęcającego serce organizacji, która nawet nie stara się ulepszać drużyny przyprawia go o frustrację. Według Reggiego drużyna ma zbyt mało talentu, by po powrocie Derricka zdobyć mistrzostwo, a brat i zarazem menedżer MVP sezonu 2010/2011 skrytykował brak ruchów transferowych przed trade deadline. Derrick Rose i Tom Thibodeau zbagatelizowali sprawę, wyrażając swoje zapewnienia, że wszyscy w organizacji mają ten sam cel - mistrzostwo.86 punktów to najmniejsza ilość jaka potrzebna była Heat do zwycięstwa w tym sezonie.Spurs - Clippers 116:90Pojedynek dwóch najlepszych rozgrywających konferencji zachodniej był głównym daniem wczorajszej nocy. Niestety dla nas, kibiców, okazał się jednostronnym widowiskiem, a San Antonio Spurs po dwóch porażkach w tym sezonie przeciwko Clippers, tym razem nie pozostawili żadnych wątpliwości.Bohaterem wieczoru był Tony Parker (31pkt/7as). Francuz od początku maltretował obronę gospodarzy trafiając niemalże wszystko i grając z większą pewnością siebie niż cały team Clippers razem wzięty. W ostatnich sześciu spotkaniach Parker rzuca średnio 29 punktów i w tym miesiącu jest zdecydowanie najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem na zachodzie. Wczoraj Clippers pozwalali mu na wszystko, a on odpłacał się trafiając z kazdej pozycji. Spurs trafili 63% rzutów w pierwszej połowie i schodzili do szatni prowadząc 58:43. Od początku widać było, która drużyna jest lepiej przygotowana, Spurs trafili pierwsze 6 rzutów z gry, chwilę później popisując się runem 17:4, kiedy to m.in. Manu Ginobili rzucił 7 punktów. Manu zakończył mecz z dorobkiem 10 oczek w 17 minut, a żaden z zawodników, oprócz Jamala Crawforda (15pkt) nie spędził na parkiecie więcej niż 30 minut. Clippers nie mieli odpowiedzi na rzuty z dystansu, które pozwoliły wyjść gościom na prowadzenie i nie oddać go do końca meczu. Przy kapitalnej dyspozycji Parkera, Chris Paul praktycznie nie istniał, trafiając tylko jeden rzut, zaliczając 3 asysty i schodząc z boiska z pięcioma faulami na koncie. Był to pierwszy mecz po 7-dniowej przerwie, a Clippers nawet w 10% nie wyglądali jak drużyna sprzed tygodnia. Najwyraźniej więc przerwa im nie służy, a okazję do rewanżu będa mieli już jutro przeciwko Utah Jazz. Spurs lecą do Oakland, gdzie już dziś zagrają przeciwko Warriors.