Śląsk Wrocław: Zwycięstwo po męczarniach
Dodano: 18 lutego 2013 20:56
Autor: Adam Popek, Informacja prasowa
Zdjęcie: MediaWiki
Zagraliśmy po prostu beznadziejnie - stwierdził po niedzielnym meczu swoich podopiecznych trener Tomasz Jankowski. Śląsk męczył się w 24. ligowej kolejce ze Zniczem Pruszków w hali "Orbita", lecz zwyciężył 75:69. Wojskowi powiększyli tym samym przewagę w tabeli nad drugim zespołem, a do tego wyśrubowali rekord kolejnych wygranych do 23. Znicz od samego początku postawił Śląskowi twarde warunki.Goście byli przygotowali na grę wrocławskiego teamu, widać było, że nie byli niczym zaskoczeni. - Grali tak, jak my im pozwalaliśmy. Po prosto postawiliśmy się i nie przegraliśmy już przed meczem. Czapki z głów przed chłopakami i obyśmy tak grali w następnych kolejkach – podsumował na konferencji prasowej Dominik Czubek, kapitan pruszkowian, który zaliczył 10 punktów i 4 asysty. Będący przed starciem w hali Orbita na 11. miejscu w ligowej tabeli goście, byli w pierwszej połowie strona dominującą, prowadzącą niemal pełne 20 minut. W pierwszej kwarcie zaskoczył Tomasz Pisarczyk, na którego koncie uzbierało się 11 oczek, później włączył się najskuteczniejszy gracz Znicza Przemysław Szymański. Znicz dominował w strefie, która zwykle jest najmocniejszą stroną Śląska – pod koszem. Zespół Michała Spychały koncertowo rozgrywał swoje akcje w ataku, natomiast w obronie zaskakiwał zmiennością i szybkością reakcji. - Chciałem pogratulować zawodnikom z Pruszkowa i trenerowi Spychale. Naprawdę czapki z głów. Znicz to zespół, który przyjechał i podjął walkę od pierwszej minuty, nie poddał się. Miał jakiś pomysł na nas. Tak zaciętego meczu u nas, oprócz meczu z Anwilem, to chyba nie było od spotkania z drużyną z Przemyśla, gdzieś w 3. kolejce. Zawiedliśmy na całej linii, graliśmy bardzo źle, praktycznie nic nie funkcjonowało - ani atak, ani obrona – przyznał z nietęgą miną coach „Trójkolorowych” Tomasz Jankowski. Choć Śląsk zwycięstwo zapewnił sobie w drugiej części spotkania, trzecia kwarta zapowiadała sensację. Znicz objął w niej najwyższe prowadzenie w meczu. Po „trójce” Łukasza Bonarka goście prowadzili aż 51:44 a w hali „Orbita” nastała przeszywająca cisza. - Wiadomo, że każda drużyna przyjeżdża tutaj po najniższy wymiar kary. Nie ukrywam, że w naszej sytuacji, miejscu w tabeli i po ostatnich meczach można było też tak stwierdzić, ale ja powiedziałem chłopcom, że cudów nie wymagam. Wymagam innego stylu, charakteru, którego nam brakowało, stabilności. To spotkanie było dla nas wielkim prestiżem, wielkim świętem. Fajnie, że dobrze się zaprezentowaliśmy. Mogę być zły na zespół tylko za to, że nie może się tak skupić na każdym meczu, bo nie zawsze będziemy grali w Orbicie – stwierdził po meczu trener Znicza Michał Spychała. Śląsk do lepszej i agresywniejszej gry poderwali w końcu Marcin Flieger i Paweł Kikowski, który po trzech kwartach miał na swym koncie ledwie 2 oczka. Na 7 minut przed zakończeniem meczu wrocławianie w końcu zaliczyli jednak fragment, z którego zna ich cała koszykarska I liga. Paweł Kikowski w kilkadziesiąt minut dwukrotnie trafił zza linii 6,75m, do tego „trójkę” dodał Marcin Flieger i Śląsk w końcu odskoczył na 64:56. - Zwycięstwo cieszy, gra nie. My już mamy plan dalekosiężny na play-offy i chcemy powoli o tym myśleć. Nie ukrywam, że sytuacja w tabeli nie ułatwia koncentracji. To nie jest oczywiście wytłumaczeniem, bo już mamy dosyć dużą przewagę nad drugim zespołem. Podejrzewam, że to już też ma jakiś wpływ. Nie chcę nikogo tłumaczyć. Zagraliśmy beznadziejnie i niech takie będzie podsumowanie – zakończył coach Jankowski. Kolejny ligowy mecz, w którym Śląsk będzie miał okazję odnieść 24. wygraną z rzędu, koszykarze Tomasza Jankowskiego rozegrają 22 lutego w Kielcach. WKS Śląsk Wrocław - Znicz Pruszków 75:69 [18:15, 19:23, 16:16, 22:15] Punkty dla Śląska: Hyży 16, Flieger 14 (3), Mroczek-Truskowski 11 (2), Kikowski 10 (2), Diduszko 9 (1), Gabiński 8, N. Kulon 3 (1), Bochenkiewicz 2,Prostak 2, Ochońko Punkty dla Znicza: Szymański 16 (1), Pisarczyk 14 (1), Czubek 10 (2), Bonarek 9 (1), Matuszewski 8, Malewski 6 (2), Aleksandrowicz 6, Kwiatkowski