Debiutant pokonał faworytów
Jeśli zakładasz koszulkę Vince'a Cartera w konkursie wsadów - musisz pokazać coś niezwykłego. W konkursie zapowiadanym jako najlepszy od wielu lat zawiedli najwięksi faworyci, lecz dwójka Jeremy Evans - Terrence Ross uratowała widowisko w finale.Toronto Raptors ma nowego króla wsadów - choć spudłował swoje pierwsze trzy próby, reakcja publiczności po tej udanej i ,,50" otrzymana od sędziów pozwoliły mu się zrelaksować i do końca konkursu utrzymać znakomity poziom.
Zaczęło się wybornie dla reprezentantów wschodu - Gerald Green z głową nad obręczą otrzymał perfekcyjną notę i potwierdził, że jest faworytem tego konkursu. Również James White nie zawiódł w kwestii kreatywności - dwa rzędy stewardess i dunk ze stopą za linią osobistych. Ross rozpoczął od mocnego, choć z początku nieudanego uderzenia, w końcu jednak jego pomysł z przełożeniem piłki za plecami wypalił i reakcja publiczności mówiła wszystko - perfekcyjne wykonanie i taka sama nota.Kenneth Faried, Eric Bledsoe i obrońca tytułu Jeremy Evans nie mieli łatwego zadania, poprzeczka została postawiona wysoko. Faried rozpoczął od rzutu o tablicę i 360 - nieźle, choć widzieliśmy to już wcześniej. Sędziowie byli bez litośni przyznając mu jedynie 39 punktów.Również Eric Bledsoe nie zachwycił w pierwszej próbie - choć gdy ogladamy powtórkę wsad może się podobać, była to opcja zapasowa, bowiem pierwsze próby zakończyły się niepowodzeniem. Jeremy Evans przeskoczył legendę Utah - (siedzącego) Marka Eatona i uzyskał najlepszą notę spośród zawodników z zachodu. Po znakomitym początku, Green i White spudłowali wszystkie swoje próby, choć trzeba przyznać, że gdyby się udało, zapewne któryś z nich awansowałby do finału. Green pozbył się siatki i próbował wykonać dwa wsady, jeden po drugim, akcja rodem z filmu o Earlu Manigaulcie. Udało mu się dopiero, gdy było już po czasie i ostatniej próbie. James White próbował zaskoczyć nas windmilem z linii osobistych, a więc czymś czego jeszcze nie było, niestety również spudłował wszystkie swoje próby. Ross na drugą próbę wyszedł już z większą pewnością siebie i wykonał 360 z odbiciem o parkiet. To zachód przejął widowisko w drugiej rundzie - Kenneth Faried otrzymał ,,50" za odbicie od tablicy i przełożenie piłki między nogami. Eric Bledsoe zaskoczył nas reverse windmilem już w pierwszej próbie i również otrzymal perfekcyjne noty. Niestety dla obu graczy, pierwsza runda zadecydowała i to Evans był w najlepszej sytuacji prze drugim wsadem. 360 i wsadzenie do kosza dwóch piłek zrobiło wrażenie, choć nie doczekał się perfekcyjnej noty, suma z dwóch rund dała mu finał i pojedynek z Terrencem Rossem. A w nim oboje sprostali oczekiwaniom. Przeskoczenie nad obrazem - tego jeszcze nie było. Nie tylko pomysł zrobił wrażenie, Evans wykonał bardzo udany windmil, a chwilę później porwał widzów podpisując swój własny portret. Poprzeczka została zawieszona wysoko, ale Terrence Ross rozprawił się z nią znakomicie. Koszulka Vince'a Cartera i najlepszy wsad tego wieczoru - sami zobaczcie. Mina Kevina Garnetta mówiła wszystko i właściwie mieliśmy już zwycięzcę. Evans w drugiej próbie postawił na wysokość - przeskoczył Dahntaya Jonesa i z głową na wyoskości obręczy zapakował piłkę jedną ręką. Debiutant z Toronto był bardzo blisko wygranej i dorbze o tym wiedział. Pierwsza próba przeskoczenia nad swoim małym pomocnikiem się nie udała, druga - była perfekcyjna. Przełożenie piłki pod nogami, 58% naszychg głosów poszło w jego stronę i mamy nowego króla wsadów.Czy konkurs sprostał oczekiwaniom? Z pewnoscią mało kto stawiał na taki finał, a jednak trzeba przyznać, że runda finałowa była naprawdę porywająca. Jeśli Gerald Green i James White sprostali swoim własnym pomysłom na pewno bylibyśmy dziś dużo bardziej zadowoleni, a tak, pozostał mały niedosyt. Wygrał Terrence Ross, jak najbardziej zasłużenie. Vince Carter już może czuć się żywą legendą.