Raptors rozpoczynają run po Play Offs
4 wygrane z rzędu, 6 spotkań straty do Milwaukee Bucks, czy Toronto Raptors stać na ósme miejsce w konferencji wschodniej? Chris Bosh byłby zachwycony możliwością wizyty w Air Canada podczas pierwszej rundy Play Offs. Wczoraj podopieczni Dwane'a Caseya dość sensacyjnie pokonali Knicks w MSG. Sensacyjnie, bo wygrali mimo tego, że Rudy Gay spudłował 17 z 21 oddanych rzutów, a Kyle Lowry został wyrzucony z boiska.Na szczęście dla Raptors fatalny wieczór miał również Carmelo Anthony, który skarżył się na bóle mięśni, które uniemożliwiały mu oddawanie dobrych rzutów. Ostatecznie Melo zakończył mecz z dorobkiem 12 punktów, a Knicks witają Weekend Gwiazd z dwoma porażkami z rzędu na koncie.
Jeśli Rudy Gay i spółka poprowadzą zespół do Play Offs, trade między Raptors, Pistons a Grizzlies będzie dla nich najlepszą wymianą od niepamiętnych czasów. Wczoraj, choć Gay rzucił zaledwie 11 punktów i jak sam określił po meczu ,,nie wrzuciłby nawet ryby do wody", znakomitym występem popisał się rezerwowy Alan Anderson (26pkt), któremu tylko punkt braknął do swojego carrer-high. Co ciekawe, na parkiecie od pierwszych minut pojawił się były zawodnik Knicks - Landy Fields, którego zadaniem było bronienie Anthonego (12pkt/12zb). Melo po 42 punktach rzuconych w niedzielę Clippers wczoraj na początku meczu nadział się na łokiec DeMara DeRozana i skarżył się na ból mięśni ręki przez resztę spotkania. Po meczu powiedział nawet, że nie jest pewny swojego występu od pierwszych minut w niedzielnym All-Star Game. Ostatecznie zakończył wiecżór trafiając tylko 5 z 24 rzutów, oraz 1 z 4 prób z linii osobistych. Sędziowie aż sześciokrotnie karali graczy przewinieniami technicznymi, dwa razy oberwało się Kyle Lowry'emu (12pkt), który z wielkim zdziwieniem musiał opuścić boisko. Zastąpił go John Lucas III i zagrał wyśmienicie - 4/5 z gry, 12 punktów, w tym jeden, bardzo ważny rzut w ostatniej minucie meczu, który właściwie dokończył sprawę. Był to również jedyny celny rzut z gry zawodnika Raptors w ostatnich 5 minutach meczu. Podopieczni trenera Caseya byli jednak prawie perfekcyjni z linii osobistych w tym czasie, trafiając 9 z 10 rzutów i nie pozwalając gospodarzom dojśc na mniej niż 3 punkty. Przy słabej dyspozycji Anthonego podporą Knicks w ataku był J.R. Smith (26pkt/4zb). Cała drużyna trafiła jednak tylko 35% swoich rzutów i nie da się ukryć, że nie był to najlepszy mecz w wykonaniu graczy Mike'a Woodsona. Czy fani Knicks mają powody do zadowolenia mimo to? Po raz pierwszy od sezonu 96/97 NYK mają przed przerwą na weekend gwiazd ponad 30 zwycięstw. Od sezonu 2004/2005 aż do rozgrywek 2009/2010 nigdy nie wygrali więcej niż 33 spotkań w całym sezonie. Strata do Miami Heat się powiększa, jednak jeśli uda im się dotrwać do końca sezonu w czołowej trójce, niewątpliwie będzie to bardzo udany rok. Z takim składem i wynikami Knicks mierzą jednak dużo wyżej i wreszcie mają nadzieję na sukcesy w Play Offs. Co do Raptors - jeśli pójdą tym torem, doścignięcie Milwaukee Bucks będzie całkiem realne, choć na pewno nie łatwe. Po przerwie na weekend gwiazd, Raptors grają 4 spotkania w 6 dni i niewątpliwie będą potrzebowali głębi składu i takich właśnie występów od graczy jak Anderson czy Lucas. Wczoraj dobrze spisał się też DeMar DeRozan, który dodał od siebie 20 punktów. Kto by przypuszczał, że jeszcze w obecnym sezonie zobaczymy jak ta drużyna wygrywa z Denver Nuggets grając jeszcze efektowniej niż podopieczni George'a Karla, a dzień później w meczu back-to-back pokonuje Knicks w Madison Square Garden. Ale to jest właśnie NBA, a do końca rozgrywek możemy być świadkami jeszcze niejednej niesamowitej historii.