Phoenix kiedyś, Phoenix teraz
Ubiegłego sezonu "Słońca" były dziesiątą drużyną zachodu z 33 wygranymi i 33 przegranymi meczami (.500).
Sezon zakończyli z trzema przegranymi spotkaniami pod rząd lecz cały sezon można było nazwać udanym dla Steva Nash'a (ogłoszonego najlepszym rozgrywającym sezonu 2011-2012).
Po tym tytule, który był "wisieńką na torcie" ośmioletniej gry Nasha dla drużyny z Arizony, nadszedł czas aby myśleć w kierunku przeprowadzi. Nash miał w czym wybierać. W jego oknie transferowym czekała sterta propozycji, z których najbardziej atrakcyjne były dwie przeprowadzki. New York Knicks i Los Angeles Lakers. Ostatecznie zdecydował się na klub z Kalifornii, gdzie liderem zespołu rok temu był Kobe Bryant. Nash liczył, że w barwach Lakers zdobędzie upragniony mistrzowski tytuł.
Po rozmowie z zarządem zdecydowaliśmy, że to najwyższy czas, aby nasze drogi się rozeszły – powiedział Nash. Zapytałem ich, czy są w stanie dokonać tej wymiany. Zależało mi na transferze do Lakers, bo jest dla mnie bardzo ważne, by być blisko mojej rodziny i dzieci.
W poprzednim sezonie Nash, grając w jednym zespole z Marcinem Gortatem, notował średnio 12,5 punktów oraz 10,7 asyst.
Suns w zamian za swojego lidera otrzymali cztery wybory w drafcie. W 2013 i 2015 roku w pierwszej rundzie oraz w 2013 i 2014 w drugiej. Nash ma zarobić 25 milionów dolarów w trzy lata. Początkowo w Phoenix chciano zatrzymać Nasha, ale ostatecznie pozwolono weteranowi odejść. To ukłon klubu w stronę koszykarza, który przez dziesięć sezonów grał w Arizonie.
Tymczasem Phoenix postanowiło nieco zrekompensować swoim kibicom stratę ulubieńca. Do drużyny dołączył niski skrzydłowy Michael Beasley z Minnesoty Timberwolves, a także Goran Dragić z Houston Rockets. Słoweniec już wcześniej szykowany był na następcę Steve Nasha w ekipie Suns.
Czy to była dobra wymiana ? Według mnie odebranie Marcinowi jak i SUNS Nasha było jednym z najgorszych tradów w historii NBA. Tak jak Howard odszedł z Orlando i teraz marnuje się w Lakers tak Nash zasłużenie odszedł z SUNS i też marnuje się u "Jeziorowców".
Tegorocznego sezonu Phoenix zostały nazwane przez Marcina "Tonącym okrętem".
W tej chwili trudno byłoby opuścić tonący okręt, wiecie o co mi chodzi, po prostu przejść do innego zespołu i od tego wszystkiego uciec. Przede wszystkim nie chcę czuć się jak przegrany i uciec. Drużyna cię potrzebuje, a ty nagle uciekasz ponieważ powiedziałeś, że chcesz transferu. To nie tak. Jeżeli ktoś zadecyduje mnie wymienić, to po prostu biznes. Rozumiem to. Teraz jednak jestem graczem Phoenix Suns i będę im pomagał.Nigdy w moim życiu nie uciekałem przed taką sytuacją. Nigdy nie wybierałem drogi na skróty.- twierdzi Marcin.
"Tonący okręt" w tym sezonie "utonął" na samo dno tabeli zachodu. 17 meczy wygranych i 43 przegrane (.333). Phoenix Suns to jedna z pięciu najsłabszych drużyn NBA w tym momencie. Dzieli te "szczytne" miejsce z Orlando Magic(14-36) ,Charlotte Bobcats(11-38), Washington Wizards(14-35), Cleveland Cavaliers(16-34). Tą sytuację zawdzięczamy wymianie, to ona zaowocowała w to, że teraz w Phoenix gra Scola, Dragic, Beasley, którzy nawet nie śmią myśleć o tym aby dograć Marcinowi. Gortat musi wypracowywać sobie akcje sam (jeśli oczywiście cudem dostanie się w posiadanie piłki). O każdy punkt musi toczyć morderczą walkę. Zbiórki przychodzą mu z większą łatwością lecz nie ma ich tak dużo jak w ostatnim sezonie.
Oto statystyki Marcina z ubiegłego i teraźniejszego sezonu.
Jego statystyka punktowa spadła o blisko 4 ppg (z 15.6 na 11.6). Gorzej zbiera (10.0 na 8.9 rpg), a progres zaliczył tylko w liczbie asyst (0.9 na 1.3 apg) i bloków (1.5 na 2.0 bpg).
W Phoenix dzieję się nie za dobrze. Każdy hobbysta NBA widzi, iż Marcin (czołowy filar SUNS) jest nie wykorzystywany. Jego potencjał i zapał do gry jest gaszony jak świeczka, ponieważ PG SG SF PF chcą PUNKTÓW (Wolą rzucić nawet z nieprzygotowanej pozycji niż zaliczyć asystę) . Nie wiedząc, że to "owocuje" w taki bilans jaki aktualnie posiadają "Słońca". Wszyscy dobrze wiedzą, że gra zespołowa to klucz do zwycięstwa w NBA. Wiele drużyn osiągało szczyt (pierścień) NBA dzięki świetnemu zapleczu.(czyt. Gwiazdy NBA), lecz owe gwiazdy nie osiągnęły by za wiele gdyby nie zgranie, zżycie, zaufanie, wspólny cel możliwy do zrealizowania tylko w tedy, gdy drużyna jest w pełni zgrana na parkiecie jak i w życiu codziennym.
I tego właśnie brak drużynie z Arizony. Jest parę rozwiązań... Najważniejsze z nich to sama zmiana nastawienia zawodników do gry (zwłaszcza Dragica) lub roszady u "Słońc". Może to za ostre słowa lecz w pełni uzasadnione i w pełni są one oparte na FAKTACH, które można zaobserwować w meczach z udziałem Suns.